WŚRÓD KSIĄŻEK
Lektor
Zatopiony
kontynent
Wiktor
Duwakin: ROZMOWY Z MICHAIŁEM BACHTINEM – kiedy w 1970
r. ukazał się polski przekład „Problemów poetyki
Dostojewskiego”, umieszczona na skrzydełku notka o
autorze brzmiała dość enigmatycznie. Można się z niej było
dowiedzieć, że Michaił Bachtin urodził się w 1895 roku, że
ukończył studia na Uniwersytecie Petersburskim, pierwsze
teksty opublikował w 1920 roku i że należy do „najwybitniejszych
radzieckich krytyków literatury”. Dziwna powściągliwość,
zważywszy, że chodziło o jedno z pomnikowych dzieł
XX-wiecznej humanistyki i o uczonego, którego koncepcje
dialogiczności czy literatury skarnawalizowanej stały się
punktem odniesienia dla badaczy na całym świecie.
Tajemnica
niedopowiedzeń wspomnianej notki kryła się oczywiście w
fakcie, że Bachtin należał do twórców zepchniętych na
margines oficjalnego życia kulturalnego ZSSR. W grudniu 1928
aresztowano go pod zarzutem działalności w
religijno-filozoficznym kole „Woskresienije”. Wyrok pięciu
lat obozu pracy na Sołowkach zamieniono mu na zesłanie do
Kustanaju w Kazachstanie. Pomogła nie tylko choroba (nawracające
zapalenie szpiku kostnego, które w 1938 roku stało się
przyczyną amputacji nogi), ale i interwencja Jekatieriny
Pieszkowej, żony Gorkiego i działaczki Czerwonego Krzyża. Po
zakończeniu zesłania Bachtin przez rok wykładał literaturę
w Instytucie Pedagogicznym w Sarańsku, w nadwołżańskiej
Republice Mordwińskiej, jednak w 1937 r. zwolniono go z powodu „odwoływania
się w trakcie wykładu z literatury powszechnej – mimo
licznych ostrzeżeń – do burżuazyjnego
obiektywizmu”.
Dalsze lata
to tułaczka – Moskwa, Sawiołowo, Kimry, od 1945 roku
znowu Sarańsk – a równocześnie nieprzerwana praca. W
1940 roku Bachtin kończy książkę o Rabelais’m, która
sześć lat później stała się podstawą jego habilitacji.
Zaraz też zaatakowano ją jako „pseudonaukową, freudowską w
swojej metodologii dysertację”, w której „poważnie
rozpatrywane są takie »problemy«, jak »groteskowe
przedstawienie ciała« i opisy »materialnie
cielesnego dołu« w dziele Rabelais’go”.
Wydana ostatecznie w 1965 roku książka „Twórczość
Franciszka Rabelais’go a ludowa kultura średniowiecza i
renesansu” (tłumaczenie polskie 1975) jest, obok „Problemów
poetyki Dostojewskiego”, głównym tytułem do międzynarodowej
sławy jej autora...
„Problemy...” w
pierwszej wersji doczekały się druku już w 1929 roku. Do
sporządzania nowej redakcji Bachtin przystąpił po 32 latach,
z inspiracji turyńskiej oficyny Einaudi. W rok później
dopiero propozycję wznowienia przeredagowanej pracy złożyło
mu wydawnictwo Sowietskij Pisatiel. Ukazała się w roku 1963 i
jeszcze za życia autora przełożono ją, prócz polskiego, także
na włoski, francuski, niemiecki, angielski, japoński,
serbochorwacki, czeski i rumuński.
W 1970 roku
Bachtin, od dziewięciu lat emeryt, wraz z żoną Jeleną
przeprowadził się do domu starców w Klimowsku koło Podolska.
W tym samym roku przyjęto go do Związku Pisarzy. Rok później
zmarła Jelena Bachtina, a jej mąż zamieszkał w Domu Pracy Twórczej
Pisarzy w słynnym podmoskiewskim Pieriediełkinie. We wrześniu
1972 otrzymał mieszkanie w Moskwie – i tam właśnie w
kilka miesięcy później odwiedził go Wiktor Duwakin.
*
„22 lutego 1973 roku do Michaiła Michajłowicza Bachtina (któremu
zostało niewiele ponad dwa lata życia) przyszedł zupełnie mu
wcześniej nieznany człowiek z magnetofonem i zaczął zadawać
pytania niezwiązane z jego ówczesnymi zainteresowaniami. Mimo
to powstał zapis rozmowy niewątpliwie znaczącej i
szczerej” – pisze Wadim Kożynow. Wiktor
Dmitrijewicz Duwakin (1909–1982), literaturoznawca,
wieloletni wykładowca Uniwersytetu Moskiewskiego, badacz i
wielbiciel twórczości Majakowskiego, chlubnie odznaczył się
w 1966 roku podczas procesu swego dawnego studenta Andrieja
Siniawskiego, składając zeznania w jego obronie. Relegowany za
karę z wydziału filologicznego, przeniesiony został do
Katedry Informacji Naukowej z zadaniem gromadzenia relacji na
temat historii kultury rosyjskiej początku wieku.
Poświęcił
temu ostatnie piętnaście lat życia. Dokumentował epokę, której
prawdziwy obraz cenzura skutecznie eliminowała z powszechnej świadomości,
wydobywał jej ukryty nurt, pieczołowicie zbierał fakty. „To
nie jest przeznaczone do druku – zwykł był mawiać.
– Pracujemy dla XXI wieku. Moim zadaniem jest utrwalenie i
przechowanie, a tam – sami zobaczą. Historia dla
wszystkiego znajdzie właściwe miejsce”.
„Rozmowy z
Michaiłem Bachtinem” to niemal dosłowny, nie „wyczyszczony”
zapis sześciu długich rozmów – odnotowano nawet
miejsca, w których nic się nie nagrało. Obu rozmówców
niemal słyszymy; rzecz ważna, bo mamy tutaj do czynienia nie z
„wywiadem”, a z żywym dialogiem. Czytelnik
niewtajemniczony choćby pobieżnie w realia epoki szybko może
się zniechęcić; pocieszeniem dla niego niech będzie fakt, że
i rozmówca Bachtina wykazuje pewne nieprzygotowanie. Zdarza się
na przykład, że nazwiska, które wymienia Bachtin, są mu zupełnie
nieznane, choć chodzi czasem o postacie wybitne, a nawet o
klasyków europejskiej filozofii, jak Kierkegaard...
Przekopując
się przez sterty szczegółów, nazwisk i zdarzeń, miałem
narastające poczucie, że wyłaniają się przede mną kontury
nieznanego lądu. Że poznaję nie tylko osobowość i biografię
wielkiego Bachtina, ale też oglądam fascynujący – choć
zbudowany z okruchów, z nieciągłych strzępów pamięci
– portret porewolucyjnej Rosji, epoki fermentu
kulturalnego i wybitnych osobowości, spośród których wiele,
jak Bachtin, zniknęło na długie lata z horyzontu życia
publicznego, albo życiem przypłaciło swój nonkonformizm, choćby
polegał on tylko (tylko?) na obronie twórczej niezależności.
Błok,
Mandelsztam, Achmatowa, Cwietajewa, Majakowski, Pasternak; a także
Michaił Kuzmin, Dymitr Mereżkowski, Zinaida Gippius, Dymitr Fiłosofow,
Nikołaj Klujew, Wiaczesław Iwanow, Fiodor Sołogub, Kazimierz
Malewicz, pianistka Maria Judina, literaturoznawca Lew Pumpiański...
Galeria postaci, literackie salony i półjawne kółka
dyskusyjne. Oszałamiająca różnorodność myśli i programów
artystycznych, które powoli ustępują miejsca ideom
zadekretowanym, by żyć odtąd życiem utajonym, w „nieoficjalnej”
sferze kultury, stale narażonej na represje. (Fundacja
Aletheia, Warszawa 2002, s. 412. Przekład: Anna Kunicka. Wstęp:
Siergiej Boczarow, Władimir Radziszewski. Posłowie: Wadim Kożynow.
Na końcu kalendarium życia i twórczości Bachtina. Solidne
przypisy – wydawcy i tłumacza – brak niestety indeksu
osób.)
Konstantin
Waginow: HARPAGONIADA – „Jako prozaik był
znakomity, bardzo interesujący. Nowator. I do dziś pozostaje
niezrozumiany i niedoceniony” – mówi Bachtin o
Konstantinie Waginowie. Poeta i powieściopisarz, zrazu związany
z akmeistami (Gumilow, Mandelsztam, Achmatowa), później zbliżył
się do oberiutów, których „tragiczną zabawę”
poznaliśmy dzięki antologii Andrzeja Drawicza. Waginow żył
krótko (1899–1934) i chyba tylko przedwczesna śmierć
sprawiła, że nie stał się – jak oberiuci Charms i
Wwiedienski – ofiarą czystek. W czyściec niepamięci wtrącono
jednak jego dzieło, atakowane już za życia autora. „Harpagoniada”,
ostatnia z czterech powieści Waginowa, ukazała się dopiero w
1983 roku na emigracji. Przynosi portret widmowego miasta
zaludnionego dziwacznymi postaciami, pejzaż umarłej kultury, w
którym bohaterowie oddają się pasji kolekcjonowania i
katalogowania przedmiotów zbędnych i bezsensownych, jakby w
skrytej nadziei na odtworzenie zerwanych nici sensu. Polski
przekład ukazał się już kilka miesięcy temu, czytelnikom
Bachtina polecałbym jednak odszukanie „Harpagoniady” w
księgarniach – także ze względu na posłowie tłumacza,
Adama Pomorskiego. Posłowie to, zatytułowane „Podróż do
chaosu”, szkicuje nie tylko „krótkie i nieszczęśliwe
życie” Waginowa oraz charakterystykę jego dzieła.
Zawiera też ważne uwagi na temat losów modernizmu rosyjskiego
w konfrontacji ze spełniającą się grozą epoki, na temat
wybieranych przez rosyjskich twórców strategii obrony kultury.
Warto je czytać razem z „Rozmowami z
Bachtinem”. (Czytelnik, Warszawa 2001, s. 260. Seria „Nike”.)
|