WŚRÓD KSIĄŻEK


Lektor





Rozum, wiara i misja

Signe Toksvig: EMANUEL SWEDENBORG. UCZONY I MISTYK – „Emanuel Swedenborg (1688–1772), »prorok Północy« szwedzkiego pochodzenia. Swoje wielkie odkrycia naukowe (maszyna parowa, łódź podwodna, strzelba na sprężone powietrze itp.) uznał za nieważne; raptownie zwrócił się ku doświadczeniom mistycznym, ku iluminizmowi i teozoficznym poszukiwaniom. Na zaproszenie objęcia katedry w uniwersytecie londyńskim pisał jego rektorowi dr Hartleyowi: »W roku 1743 Pan objawił się mnie, swojemu słudze, i otworzył moje oczy na świat duchowy. Użyczył mi wtedy – i aż do dziś – mocy komunikowania z duchami i aniołami. Od tego czasu ogłosiłem liczne tajemnice, które zostały mi objawione«”. Tak ks. Józef Sadzik we wstępie do „Ziemi Ulro” przedstawiał jednego z bohaterów sławnej książki Miłosza, traktującej o nowoczesnym kryzysie wyobraźni religijnej.
Syn teologa i duchownego protestanckiego, późniejszego biskupa Jespera Swedberga, Emanuel Swedenborg (nazwisko zmienił po nobilitacji w roku 1719) był istotnie postacią zdumiewającą i bardzo dobrze, że doczekaliśmy się przekładu jego obszernej biografii. Wszechstronnie wykształcony i osiągający sukcesy na polu wielu dziedzin nauki, od matematyki poprzez mineralogię po fizjologię i psychologię, umiejący też wykorzystywać swoją wiedzę w praktyce (choćby jako członek Królewskiej Komisji Górniczej i reformator szwedzkiego kopalnictwa rud żelaza), z równą naukowej precyzją zdawał sprawę ze swych regularnych podróży w zaświaty i wznosił gmach teologiczno-filozoficznego systemu. 
Jest to gmach olbrzymi, pisze Miłosz: „mnóstwo tomów, tysiące stron pisanych pedantyczną łaciną. Wszystko razem układa się w rodzaj lustrzanego labiryntu (zwiedzonego przeze mnie w drobnej tylko części), który wtrąca wędrowca w stany wewnętrznie sprzeczne, tj. kpina nagle zmienia się w podziw, sprzeciw – w zgodę i na odwrót, zaciekawienie w uciążliwą nudę, zgoda – w kategoryczny sprzeciw. Jedno jest pewne. Wzorowe życie Swedenborga, jego skrupulatność w pełnieniu obowiązków zawodowych i obywatelskich, doskonała organizacja pracy, życzliwość dla ludzi, prawdomówność, sympatia, jaką cieszył w się w towarzystwie, wykluczają podejrzenia o szarlatanerię”... Może więc po prostu szaleństwo? Signe Toksvig poświęca cały rozdział „Umysłowemu zdrowiu Swedenborga”, rozważając argumenty za i przeciw i przytaczając na przykład zdanie Karla Jaspersa, który w swoim studium o Strindbergu, Van Goghu, Swedenborgu i Hölderlinie próbował te cztery różne osobowości podciągnąć pod wspólną diagnozę szeroko rozumianej schizofrenii. U Swedenborga jednak nie widać śladu ani manii prześladowczej (jak u Strindberga), ani stanów depresyjnych, ani skłonności do izolacji czy zamknięcia w sobie, zachował też do późnych lat sprawność intelektualną. Może więc należałoby sięgnąć po klucz psychoanalityczny, do czego w pewnej mierze zachęca lektura „Dziennika snów 1743–1744”, opublikowanego w wiele lat po śmierci autora i przetłumaczonego niedawno na polski przez Mariusza Kalinowskiego? Ale i ten klucz nie otworzy nam wszystkich drzwi...

*

Zwolennicy Swedenborga stworzyli po jego śmierci istniejącą do dziś wspólnotę religijną, ale jego oddziaływanie zaznaczyło się szczególnie mocno w obszarze literatury. „Brali z niego pełną garścią najwybitniejsi twórcy poezji i prozy – przypomina Miłosz. – Lista jest długa: wprost z jego myśli wywodzi się William Blake; czytał go pilnie Goethe (i Kant!); dalej idą Edgar Allan Poe; Baudelaire; Balzac; Mickiewicz; Słowacki; Emerson, który wyznaczył mu miejsce w swojej świątyni wielkich mężów między Platonem i Napoleonem; Dostojewski, u którego echa Swedenborga znajdujemy w postaci Swidrygajłowa i w moralnych naukach starca Zosimy”. Dodajmy oczywiście Oskara Miłosza, a także Walta Whitmana: tytuł jego głównego dzieła, „Leaves of Grass”, tłumaczony u nas jako „Źdźbła trawy”, wedle niedawno ogłoszonej interpretacji wywodzić się ma wprost ze Swedenborga i oznaczać „Prawdy o tym, co jest w człowieku żywe”.
Tę ostatnią informację zaczerpnąłem z rozmowy, która książkę pani Toksvig otwiera. Rozmówcami są tłumacz książki Ireneusz Kania, poliglota i znawca doktryn religijnych od starożytnych gnostyków i średniowiecznych kabalistów po Indie i Tybet, oraz autor „Ziemi Ulro”. Arcyciekawy dialog dotyka wielu spraw: wspomnianego już wpływu Swedenborga na literaturę, jego iście „oświeceniowego” optymizmu i braku wrażliwości na obecność cierpienia w naturze, skłonności myśli swedenborgiańskiej do homogenicznej wizji wszechświata i do przezwyciężania wszelkich opozycji, włącznie z dualizmem materia–duch oraz wiara–rozum. Kania i Miłosz zastanawiają się nad teologią Swedenborga i jej powinowactwami. W centrum tej teologii jest wprawdzie Chrystus, ale nie jako syn Boga, tylko jako Bóg sam. Szwedzki myśliciel odrzuca wywodzące się od Augustyna i silne w protestantyzmie potępienie materii; nie ma też u niego „Boga-Sędziego, który wydaje wyroki: ten pójdzie do nieba, ten do piekła... jest tylko prawo karmana, jak u buddystów”.
Pisane po łacinie dzieła mistyczne Swedenborga są na ogół, jak zaświadczają obaj rozmówcy, „nudne, suche i płaskie”. Jego ekscentryczna myśl jest – mówi Miłosz – bogata i zapładniająca, natomiast „jego pedantyczna i »prozaiczna« proza stanowi wielką przeszkodę. Może więc lepiej czytać książki o Swedenborgu niż jego własne dzieła!” Teraz nie będzie kłopotów w pójściu za tą radą.

*

Książka Signe Toksvig, wydana po raz pierwszy w roku 1948, to szczegółowa rekonstrukcja biografii Swedenborga, poczynając od jego rodzinnych korzeni i sylwetki ojca. Postać biskupa Swedberga przypomina nam, zdaniem autorki, o zdaniu Pascala, wedle którego istnieje „ogromna przepaść między nabożnością a dobrocią”, a także o pewnej wypowiedzi Swedenborga, który miał stwierdzić, że bardzo niewielu duchownych może być zbawionych... Co do faktów biograficznych – wielką pomocą są oczywiście zapiski Swedenborga, pedantycznie rejestrującego w dzienniku przebieg swoich podróży. Świadczą one o nieprawdopodobnej energii podróżnika, który na przykład w Paryżu odbywał kilkunastokilometrowe spacery. 
Signe Toksvig nie ogranicza się jednak do opisu życia swego bohatera, próbuje także uporać się z kwestią umiejscowienia jego dokonań na mapie ówczesnej nauki i, na ile się da, zinterpretować jego pisma mistyczne i system teologiczny. „Swedenborg – pisze w rozdziale o jego religii – mówił ortodoksyjnym chrześcijanom: podporządkowując rozum »wierze« zniszczyliście prawdziwą religię. Ateistom mówił: negując boskość, umieszczając dobro w jednej kategorii z użytecznością, otworzyliście drogę do łamania praw duchowych. Prawa duchowe istnieją. Widziałem je w działaniu”. 
Autorka nie ukrywa fascynacji postacią zdumiewającego Szweda i może dlatego „Emanuel Swedenborg – uczony i mistyk” stanowi lekturę tak wciągającą. Wciągającą i prowokującą, zwłaszcza w tym, co się tyczy prób wytłumaczenia swedenborgiańskiego fenomenu za pomocą współczesnej psychologii czy porównawczej analizy grafologicznej rękopisów; tych „normalnych” i tych spod znaku „furii teologicznej”, jaka ogarniała Swedenborga, gdy pod natchnieniem spisywał swoją „duchową wykładnię Biblii”, wypełniającą osiem grubych tomów. Badanie zjawisk psychicznych wykraczających poza granice normalności to, jak wiadomo, dziedzina grząska...
„Z całą swoją upartą energią przeszukiwał rozmaite dziedziny wiedzy, kraje, sny i wizje, zabiegając jedynie o taką wersję egzystencji ludzkiej – przeszłej, obecnej i przyszłej – która nie tylko zgadzałaby się z jego osobistym doświadczeniem religijnym, ale także miałaby strukturę systemu i naukową jasność” – pisze Signe Toksvig. Rezultatem było dzieło, które przez następne wieki budzić miało tyleż fascynację, ile konsternację. Konsternację nie mniejszą niż ta, która stała się udziałem mieszkańców Sztokholmu, gdy w 1760 roku doszły do nich pogłoski, że ogólnie szanowany poseł do parlamentu, członek Zarządu Kopalń i autor memoriału o finansach państwa, opublikował za granicą szereg dziwnych dzieł teologicznych i na co dzień rozmawia z duchami... (Universitas, Kraków 2002, s. 448.)






 

 

 

 

 

Nr 35 (2773), 1 września 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl