WŚRÓD KSIĄŻEK

Lektor




W POSZUKIWANIU „AUTOBIOGRAFII ROZRZUCONEJ”

Zbigniew Majchrowski: RÓŻEWICZ – „Ta książka opowiada jedynie o narodzinach poety, jak wyrasta z dzieciństwa i młodości, jak dojrzewa wraz ze swoim pokoleniem i jednocześnie zdobywa odrębność, jak znajduje Mistrza i wybiera sobie tradycję, jak formuje swoją pisarską tożsamość, własny styl. Dzieje twórczości i dzieje lektury to już osobne historie” – pisze w zakończeniu autor. Daje się w tym słyszeć ton chwalebnej skromności, więc dodajmy od razu, że o ile poezja i dramaturgia Różewicza doczekały się już wielu interpretacji, o tyle nie było dotąd próby całościowej rekonstrukcji jego biografii. Zbigniew Majchrowski wykonał więc pracę pionierską, pokazując „poetę na tle epoki” i podkreślając te biograficzne doświadczenia, które szczególnie mocno wpłynęły na ukształtowanie osobowości Różewicza i których refleks odnajdujemy do dzisiaj w jego wciąż przecież rozwijającym się dziele. Nie tylko w tomach „Matka odchodzi” i „Nasz starszy brat”.

*

„Gdzieś się człowiek musi urodzić. Nie każdy mógł się urodzić w Wilnie czy Lwowie” – zauważył kiedyś nie bez ironii Różewicz. Jego rodzinne Radomsko, położone na równinie, między Wartą a Pilicą, szare i prowincjonalne, nie przypomina tamtych legendotwórczych miast. Ale Tadeusz Różewicz, a także jego dwaj bracia: starszy Janusz, początkujący poeta, zamordowany podczas wojny przez Niemców, i młodszy Stanisław, po wojnie znakomity reżyser filmowy, znaleźli tam nie tylko ciepło rodzinnego domu, sielskie dzieciństwo „w świetle lamp filujących”. „Przedwojenne Radomsko – podkreśla Majchrowski – bynajmniej nie było odcięte od literackiej giełdy. Cztery radomszczańskie księgarnie zaopatrywane były regularnie w nowości najbardziej renomowanych wydawców, jak Gebethner i Wolff czy Jakub Mortkowicz, a w kioskach można było nabyć prasę literacką”. Bracia czytali więc „Pion”, „Wiadomości Literackie”, „Skamandra” czy „Kuźnię Młodych”, a w istniejącej do dziś sali kinoteatru „Kinema” przeżywali wtajemniczenie w świat filmu.
Jeszcze jedyna przed wojną wyprawa w świat: wycieczka do Krakowa w sierpniu 1938, podczas której Różewicz po raz pierwszy ogląda w galerii w Sukiennicach prawdziwe obrazy, po czym przychodzi wrzesień 1939 i niemieckie bomby spadające na Radomsko. Ucieczka z miasta, powrót, potem działalność w konspiracji, służba w oddziale partyzanckim Armii Krajowej, debiutancki tom „Echa leśne” wydany pod konspiracyjnym pseudonimem „Satyr”, oskarżenie przez dowództwo obwodu o „propagandową dywersję”, śmierć brata. Warszawę odwiedzi Różewicz po raz pierwszy w życiu dopiero w 1945 roku – po jej zniszczeniu. Wśród zgliszcz znajdzie luźne kartki z „Iliady” ze sceną śmierci Hektora, a także trzy książki Witkacego. „Homer i Witkacy wśród ruin – komentuje Majchrowski. – W obu przypadkach, a zwłaszcza w ich zbiegu, ileż można dostrzec nie kreowanej przez nikogo symboliki: antyk i awangarda na poziomie gruzu”.

*

Ważne miejsce w biografii Różewicza zajmuje tużpowojenny epizod krakowski. „Znaczenie krótkiego w sumie zamieszkiwania poety w Krakowie jest ogromne i trudne do przecenienia. Nigdy wcześniej i nigdy potem Różewicz nie obracał się w tak gęsto »zaludnionym« środowisku, wśród tylu najprawdziwszych osobowości i tylu »oryginałów«. Ta niezwykła przestrzeń międzyludzka w niejednym ukształtowała jego świat wewnętrzny i naznaczyła twórczość” – pisze Majchrowski. To w Krakowie Różewicz spotyka Staffa, Miłosza, Przybosia, tutaj rodzi się jego przyjaźń z Kornelem Filipowiczem, a także z równolatkami z kręgu sztuki: Jerzym Nowosielskim, Mieczysławem Porębskim, Jerzym Tchórzewskim. W Domu Literatów przy Krupniczej 22, tej „arce po potopie”, znalazło schronienie kilka pokoleń pisarzy, od Artura Górskiego, niegdyś redaktora „Życia” – forpoczty Młodej Polski, po młodego reportażystę Franciszka Gila. Sąsiadką Różewicza była wdowa po Stanisławie Brzozowskim, obok mieszkała Janina Mortkowiczowa z córką i wnuczką, na schodach mijał wdowę po Witkacym... 
Przedstawicieli kilku pokoleń i rozmaitych nurtów literackich połączy też uznanie dla wierszy młodego Różewicza: stąd osobliwy, podwójny patronat Staffa i Przybosia. Miłosz napisze pochwalną odę na powitanie młodszego kolegi, Stanisław Lem będzie jednym z pierwszych recenzentów „Niepokoju” (tekst swój umieści na łamach „Tygodnika Powszechnego”), a dożywająca swoich dni w podwarszawskim odosobnieniu, dotknięta chorobą psychiczną młodopolska poetka Maria Komornicka zanotuje: „Śród tłumu młodocianych Tyrteuszów, Juvenalów i Jeremiaszów ostatniej doby wyróżnia się wyrobieniem oblicza poetyckiego i dojrzałością swego człowieczeństwa Tadeusz Różewicz”. Dodajmy, że dramatyczna biografia Komornickiej, która porzuciła swoją płeć, przyjmując męskie imię Piotra Odmieńca Własta, stanie się w przyszłości inspiracją dla „Białego małżeństwa”, Antonina Brzozowska pojawi się w wierszu „Nowe słońce”, a zjawa wspomnianego wcześniej Franciszka Gila pośmiertnie nawiedzi poemat „Opowiadanie dydaktyczne”...
Zbigniew Majchrowski nie tylko umiejętnie zestawił te wszystkie fakty, ale też dobrał do nich arcyciekawe ilustracje. Możemy więc zobaczyć zarówno legendarny dom przy Krupniczej, od fasady i od podwórza, na które wychodziło okno pokoju Różewicza, jak też okładkę „Niepokoju” zaprojektowaną przez Porębskiego. Obraz namalowany przez Komornicką i znaczącą dedykację Miłosza, wpisaną niedawno na tomie jego „Wierszy wybranych”: „Tadeuszowi po wielu latach przyjaznych sporów”, a także fotografię obu poetów w garderobie Ludwika Solskiego w Teatrze im. Słowackiego, podczas spotkania zaaranżowanego w 1999 roku przez Renatę Gorczyńską. Zatrzymałem się dłużej przy tym akurat fragmencie książki nie tylko z krakowskiego patriotyzmu, ale też by pokazać, jak gęsta jest narracja prowadzona przez Majchrowskiego.

*

„Biografia Tadeusza Różewicza pozornie pozbawiona jest dramaturgii” – pisze autor. „Ani życie, ani twórczość Różewicza nie poddaje się łatwym politycznym interpretacjom. (...) Nigdy nie wstąpił do żadnej organizacji masowej, nie brał udziału w zbiorowych wystąpieniach artystycznych (raz tylko, w młodości, związał się z krakowską Grupą Młodych Plastyków), nie podpisywał wspólnych manifestów artystycznych ani nie występował w czyimkolwiek imieniu. Nie został wydziedziczony ze swej »mniejszej ojczyzny«, bo tą małą ojczyzną był niewielki świat prowincjonalnego miasteczka w samym środku dzisiejszej Polski”. Po kilku latach spędzonych w Krakowie osiadł z rodziną w Gliwicach, i to stamtąd wyruszał w pierwsze zagraniczne podróże. Od trzydziestu lat mieszka we Wrocławiu – zawsze daleko od opiniotwórczego centrum, od „środowiska”, celebrując raczej swoistą „strategię prowincjusza”. Ale dziś coraz wyraźniej widać, że to właśnie ów wyosobniony punkt obserwacyjny dał mu najlepszą perspektywę, najpierw by znaleźć właściwy język dla nazwania pokoleniowego doświadczenia, później – by przenikliwie diagnozować naszą ponowoczesność.
Dlaczego zaś – że powrócę do kwestii poruszonej na początku – tak ważna jest dla nas znajomość niektórych faktów z biografii poety? Oddajmy jeszcze raz głos Majchrowskiemu: „Różewicz strzeże swej prywatności, a jednocześnie jego twórczość jest nadzwyczaj osobista – nie w sensie spowiedniczym, konfesyjnym, ale w prawdzie opisywanych doświadczeń. Naturalnie, rządzą dziełem Różewicza prawa literatury: kondensacja, skrót, kontrast, przeniesienie, maska... Zawsze jednak zachowana jest wierność kolorytom miejsc i aurze czasu – zawsze materią utworu jest sprawdzalny konkret. I zawsze są to fragmenty, bo przecież pamięć z natury jest fragmentaryczna”... Nie chodzi o tłumaczenie dzieła życiorysem jego autora, ale o lepsze, głębsze jego odczytanie – a to właśnie stanie się naszym udziałem, gdy nauczymy się odnajdywać poszczególne elementy umieszczonej w tym dziele „autobiografii rozrzuconej”, jak ją nazwał, w nawiązaniu do tytułu jednego z najnowszych utworów poety, Zbigniew Majchrowski. (Wydawnictwo Dolnośląskie, s. 278. Seria „A to Polska właśnie”. W aneksie: mała antologia tekstów o Różewiczu, kalendarium jego twórczości i bibliografia, na końcu indeks osób.)

Lektor

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 26 (2764), 30 czerwca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl