Amerykanie w Krakowie

Czesław Miłosz

 

Cieszę się, że na stopniowym przenoszeniu się do Krakowa nas, poetów, miasto korzysta. Bo jesteśmy jednym z tych elementów, które składają się na międzynarodową renomę Krakowa jako miasta artystów. Okazuje się, że to dobre miejsce także dla poetów z innych krajów: przyjeżdżają tutaj i są zachwyceni, a nawet słyszałem, że niektórzy ze studentów biorących udział w tegorocznym seminarium bardzo aktywnie dowiadywali się o ceny mieszkań. Praga zdołała przyciągnąć wielu młodych Amerykanów i stała się znana jako artystyczna kolonia w Europie. Kraków występuje w tej konkurencji i, jak pokazały ostatnie wydarzenia, dość skutecznie.
W zorganizowaniu seminarium bardzo pomogło Adamowi Zagajewskiemu wydarzenie, jakim stał się wieczór polskiej poezji na Manhattanie 13 marca tego roku. Nie zdarzyło się chyba wcześniej, by establishment amerykański tak uhonorował poezję jakiegokolwiek kraju. Ale seminarium kontynuuje też tradycję międzynarodowych festiwali poetyckich, które odbywały się w Krakowie w latach ubiegłych i których pomysłodawcą jest Jerzy Illg. Mam nadzieję, że będą one miały ciąg dalszy.

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl