|
Traktat teologiczny Czesława
Miłosza

Napisałem ten poemat
szukając języka, w którym można byłoby mówić o religii. Język przyjęty, dewocyjny, stanowi tu często przeszkodę, język teologii wydaje mi się zbyt wielosłowny.
Jest to zarazem poemat o poszukiwaniu mojej tożsamości kulturalnej.
Jej istotnymi składnikami są rzymski katolicyzm oraz moje wileńskie wychowanie, czyli niechęć do łączenia religii ze świadomością etnocentryczną. Pomocą jest w tym dla mnie Mickiewicz, częściowo wolny jeszcze od porozbiorowych deformacji
i w swoich młodzieńczych lekturach (Jakub Böhme, Claude de St. Martin) przynależny do wieku Oświecenia, a zwłaszcza
do jego niejako nieoficjalnego, hermetycznego, nurtu. Nieraz zresztą wspominałem, że Mickiewicza
„Zdania
i uwagi” czytam, jakbym wracał do domu, i że znajduję w nich ścieg ukryty
„Pana Tadeusza”. Mój poemat próbuje ratować Mickiewicza przed banalizacją, która na nim, wieszczu, narosła,
i przywrócić mu jego tajemniczość.|
Czesław Miłosz |