|
KONTRAPUNKT
Śmiech
Magazyn Kulturalny Tygodnika Powszechnego nr 9 (58)
Kraków, 26 sierpnia 2001
Choć naszym narodzinom towarzyszy zwykle krzyk bólu i strachu, to przecież niedługo później stajemy się zdolni do śmiechu i niewiele jest wydarzeń tak wyczekiwanych przez rodziców, jak pierwszy świadomy uśmiech ich dziecka – znak rozpoznania, akceptacji, miłości.
Śmiechem obłaskawiamy świat, nadajemy mu swojskie, bezpieczne rysy, śmiechem wyszydzamy głupców i despotów. To jedna z form życia naszej duszy, nie mniej ważna niż wzruszenie czy refleksja.
Potraktujmy śmiech serio, zastanówmy się nad nim poważnie, zwłaszcza dziś, gdy tak często sprowadzany jest do złośliwego chichotu, mechanicznego rechotu, tępego grymasu...
Śmiech pariasów
Paweł Śpiewak
Jedynym rodzajem śmiechu, jaki zasługuje w pełni na to miano, jest ten, który stworzyli pariasi. Wszelki inny – ten z telewizorów, tak zwanych pism czy dodatków humorystycznych – zasługuje co najwyżej na miano rechotu. Dawny śmiech chcą wyrzucić pospołu pryncypialiści i parweniusze, zwani też nowobogackimi. WIĘCEJ
Chrześcijaństwa kłopoty z
wesołością
Śmiech miejscami poświęcany
Ks. Jan Kracik
Do uczniów Jezusa ludzie przyłączali się nie dlatego, że ci głosili im złą, lecz dobrą wiadomość (takie jest znaczenie greckiego słowa evangelion) – radosną nowinę o zbawieniu. Z tak optymistycznego źródła winny więc chyba płynąć na wszystkie obszary ludzkiego życia strumienie usposabiające pogodnie, a nierzadko zgoła wesoło.
Jeśli potoki te nie wszędzie dopływały, jeśli często wsiąkały w piachy historii albo zanieczyszczone po drodze niosły ludziom mętne wody grozy zamiast otuchy, to należy się przyjrzeć przemianom owego systemu irygacyjnego świadomości chrześcijańskiej. WIĘCEJ
Rozpuk
Jacek Podsiadło
No więc nie musisz się śmiać. Choć dobrze, jeśli potrafisz. Nawet w życiu religijnym przyda się zachować kącik dla śmieszności, abyśmy nie powtórzyli za Tomkiem Sawyerem, iż
„kościół nie umywa się do cyrku”. Ale czy ktoś, kto nabył trochę mądrości, może śmiać się do rozpuku?
WIĘCEJ
Zacznij od siebie
Michał Komar
Humor nie odbiera powadze sensu. Sprawdza jej treść. Przymierza
do ludzi. Jest instrumentem moralnej równowagi. WIĘCEJ
O humorze Jeremiego Przybory
Uśmiech na wagę złota
Magda Umer
Żegnajcie uda pani Lali,
aczkolwiek znałem ja ud w bród,
W pamięci będzie mi się palić
blask unikalnie pięknych ud
Pani Lali...
Dodatkowej pikanterii doda zamieszczenie tego tekstu w czcigodnym
„Tygodniku Powszechnym” i fakt, że w niczym to temu tygodnikowi ujmy nie przyniesie. WIĘCEJ
Nowe limeryki
***
Wisława Szymborska
Twierdzą mieszkańcy wioski Jurgów,
Że się wywodzą od Habsburgów,
A ściślej mówiąc od Rudolfa,
Który z ludnością grał tu w golfa.
Cóż to za żer dla dramaturgów!
Mickieryki (fragment)
Stanisław Barańczak
Wieszcz wstąpił na bezczynne działo
I rzekł: – O taktyce wiem mało;
Lecz ruska grzmi artyleryja,
Czemu więc jej nie przytrzeć ryja?
Przynajmniej coś się będzie działo!
Moi mistrzowie śmiechu
Jacek Fedorowicz
Śmiechu żywiołowego, organicznego, niepohamowanego, czasem zagrażającego życiu (naprawdę chciałem moją żonę wyprowadzić z seansu DKF w gdańskim „Żaku”, bo bałem się, że śmiechem aż takim zrobi sobie jakąś krzywdę) uczył mnie Buster Keaton, którego uznałem i uznaję nadal za Komika Wszechczasów. WIĘCEJ
Janusz Głowacki
Pierwszy śmiech, jaki pamiętam, zawdzięczam ojcu. Zbił mnie pasem, bo się nie
chciałem uczyć angielskiego. On mnie bił, a ja się śmiałem ze złości i upokorzenia. Ogólnie chodziło o to, żeby pokazać, że się nie dam, i że mnie nie boli.
Moim drugim nauczycielem śmiechu był Waldek, syn dozorcy. Waldka, podobnie jak Manuelę z Wielkiego Brata, śmieszyło wszystko. WIĘCEJ
Jerzy Pilch
...Wśród całej masy książek, które ukradliśmy z ojcem księdzu wikaremu był
też „Komizm” Stanisława Bystronia, śmiech mój bardzo wcześnie zyskał przez to chorobliwy podkład teoretyczny – śmiać się serdecznie i natychmiast śmiech swój szufladkować – to jest dopiero śmieszne, tym śmieszniejsze, że fundamentalne dzieło Bystronia jest też samo w sobie śmieszne. Trauma śmiechu wielokrotnego (np. nie z dowcipu się śmiejemy, a z tego, co dowcip opowiada) miała swoje apogeum przy śmiechu pokoleniowym, co w moim wypadku znaczy: śmiech wg Sławomira Mrożka. WIĘCEJ
Stanisław Tym
„Kto Pana nauczył się śmiać?”, to pytanie o Mistrza nie tylko warsztatowego,
ale i życiowego... Matka i ojciec oczywiście.
Ojciec mój, Kazimierz, fryzjer damski. Dowcipny, czasami złośliwie ironiczny, a do tego elementy abstrakcyjnego humoru słownego. WIĘCEJ
Numer wydano przy pomocy finansowej Ministerstwa
Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Redaktorzy odpowiedzialni: Andrzej Franaszek,
Piotr Mucharski.
|