|
1. rocznica śmierci ks.
prof. Józefa Tischnera
Bóg
siê do nas uœmiechn¹³
MAREK ZAJ¥C
„Teologia humoru” – dla wielu zabrzmi to jak niedorzeczny oksymoron, skoro za teologią stoi nie tylko powaga nauki, ale i powaga dogmatu. Tischnerowi udało się jednak połączyć – w teorii i w praktyce – te dwa z pozoru wykluczające się pojęcia. A to dlatego, że dla Tischnera za wszystkim stoi zawsze i Bóg, i człowiek. A czymże byłby człowiek bez radości i śmiechu?
W czerwcu 1994 r. w krakowskiej „Piwnicy pod Ogródkiem” o „teologii humoru albo humorze w teologii, albo teologach nie w humorze” rozmawiali z dziennikarką Elżbietą Konieczną dwaj filozofowie – Józef Tischner i Tadeusz Gadacz. Nie można pominąć też spontanicznie reagujących słuchaczy, którzy, jak wspomina gospodyni spotkania, „siedzieli ciasno zbici przy stolikach i w przejściu, stali przyklejeni do ścian pubu. Upał był nieznośny, ale nikt nie wychodził. Niekończące się wybuchy śmiechu rozsadzały ściany”. W takich okolicznościach powstała audycja „Teologia humoru”, wyemitowana kilka dni później na antenie Radia Kraków, a niedawno wydana na kasetach.
„Teologia humoru” to nie tylko dowcip na wysokim poziomie, ale i pouczająca wędrówka w krainę uśmiechniętego i pełnego ciepłej mądrości Boga. To również cenne uzupełnienie dla tych, którzy znają już Tischnera, i przystępne wprowadzenie dla tych, którzy chcą go dopiero poznać. Autor ,,Historii filozofii po góralsku” dowodzi tu po raz kolejny, jak bardzo jest konsekwentny w tym, co głosi jako człowiek, filozof i ksiądz. Zarówno cała, nieraz skomplikowana maszyneria tischnerowskiej filozofii, jak i zwięzła góralska anegdota czy retorycznie dopracowana homilia służą jednemu tylko celowi: przybliżeniu ludzi do Boga, a Boga do ludzi. A cóż bardziej zbliża niż radość i śmiech?
W „Teologii humoru” dowcip jest naturalny i spontaniczny. Kościół Tischnera nie jest Kościołem „kumpelskim”, w którym humor jest jednym z elementów chłodno wystudiowanej strategii duszpasterskiej. Tischner i Gadacz nie kokietują słuchaczy, nie puszczają do publiki oczka: „Patrzcie, jacy jesteśmy zabawni, postępowi, inni”. Kiedy pada z sali niefortunne i raczej mało dowcipne pytanie, czy w czasie Mszy św. odprawianej po polsku, a nie po łacinie, zachodzi przeistoczenie, Tischner bardzo poważnie odpowiada, że to Jezus, a nie język o tym decyduje. Nie przeszkadza mu to jednak za chwilę żartować i świetnie bawić się ze słuchaczami.
Tischner nie narzuca innym własnej wizji Boga i Kościoła. Zapytany, która rodzaj wiary jest Stwórcy milszy: wiara poważna i namaszczona czy pełna radości i nie stroniąca od śmiechu, odpowiada: „Ja tam nie jestem Panem Bogiem, to ja nie wiem. Ale jak nas tu stworzył na tej ziemi takich, jakimi jesteśmy, to widocznie tacy mu się podobamy. Kto ma talent do płaczu, niech płacze. Kto ma talent do grania, niech gra. Kto ma talent do śmiechu, niech się śmieje. Bylebyśmy wszyscy w tym wszystkim mieli talent do wolności ducha. Bo, co do tego jestem przekonany, że Pan Bóg nie lubi niewolników”. Ten, kto się szczerze śmieje, jest bez wątpienia wolny – wolny od trosk i strachu. To dlatego totalitaryzmy z taką zaciekłością zwalczają satyrę i polityczny dowcip.
Śmiech ma jeszcze jedną wielką zaletę: z łatwością demaskuje fałsz i kłamstwo. W chwilach radości – mówi Gadacz – „człowiek staje w prawdzie wobec Boga, to znaczy staje takim, jaki jest, staje sobą”. Śmiech jest doskonałym orężem przeciw zarozumiałości i obłudzie. Prof. Gadacz żartuje, że chciałby założyć gazetę klerykalną, której hasło brzmiałoby „Ksiądz przyjacielem człowieka”. „Wbrew pozorom” – komentuje ten slogan Tischner, który jako filozof i duszpasterz zawsze walczył z tym, co robione pro forma; ze względu na korzyści czy fałszywie rozumiany autorytet, a nie z wewnętrznego przekonania.
Czy w teologii jest miejsce na humor? Zdaniem obu filozofów teologia nie może się bez niego obejść. Nauka, z akademicką powagą badająca Byt, którego istnienia nie da się empirycznie potwierdzić, musi nieraz ocierać się o brak ziemskiej logiki i absurd. A najlepszym wyjściem z absurdalnej sytuacji jest wykorzystanie zawartego w niej potencjału komizmu. Ks. Tischner stwierdza: „To jest zresztą normalne w teologii, że pytania się nie rozumie, ale się zna odpowiedź”.
Czy Bóg się śmieje? Tischner i Gadacz nie mają wątpliwości: jeśli jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Najwyższego, to musi on mieć poczucie humoru. Dlaczego więc w takim razie wydaje się nam, że Bóg jest surowy i ponury? Warto w tym miejscu posłużyć się fragmentem rozmowy:
Elżbieta Konieczna: ,,Różne są oblicza Pana Boga. Pan Bóg góralski jest wesołym Panem Bogiem. Pan Bóg protestancki – niekoniecznie. Buddy bym się bała...”
Tadeusz Gadacz: ,,Pani Elżbieto, myślę, że to jest nie tyle Pan Bóg góralski, co Pan Bóg górali, nie tyle Pan Bóg protestancki, co Pan Bóg protestantów. I myślę, że to w ludziach tkwi problem”.
Bóg jednak potrafi wkroczyć w te ludzkie manipulacje i przywrócić swojemu ziemskiemu obliczu świętą równowagę. Gdy chce nam przypomnieć o tym, że też potrafi się śmiać, wtedy objawia się w humorze swoich sług: Jana XXIII, Jana Pawła II, ks. Tischnera czy każdego innego człowieka dobrej woli. Również przez Ciebie, Szanowny Czytelniku, Bóg uśmiecha się do nas tak, jak uśmiechał się przez Dobrego Papieża czy Góralskiego Filozofa.
Niestety, nie tylko radość i śmiech są udziałem człowieka. Spotkanie w „Piwnicy pod Ogródkiem” odbyło się dokładnie na 6 lat przed śmiercią ks. Tischnera. Dlatego „Teologia humoru” równie łatwo wywołuje śmiech, co żal i zadumę. Miejmy jednak nadzieję, że kiedyś znajdziemy się – jak mówi Apokalipsa – „w księdze życia” (bez obaw; to symbol zbawienia, a nie wyraz bezdusznej buchalterii) i będziemy słuchać wiecznego „Te Deum”. Jeżeli wtedy zauważymy krztuszących się ze śmiechu serafinów, to bądźmy pewni, że to ks. Tischner opowiedział kolejną anegdotę o podhalańskich proboszczach.
Marek Zaj¹c
„Teologia humoru”: Tadeusz Gadacz i Józef Tischner w programie Elżbiety Koniecznej, kaseta magnetofonowa. Wyd. Radio Kraków Małopolska 2001.
|