KONTRAPUNKT



Requiem dla dziennikarza


Magazyn Kulturalny Tygodnika Powszechnego nr 5/6 (54/55)
Kraków, 3 czerwca 2001







  

Polscy dziennikarze i ginąca wolność słowa

 

Tylko prawda

Ks. Andrzej Luter

 

Kilka tygodni temu przekonywałem młodego dziennikarza, by nie odchodził z zawodu. „To nie ma sensu – powtarzał – w tym kraju nie można być uczciwym dziennikarzem”. 

Czas zapytać, czy „czwarta władza” po 10 latach wolnej Polski nie znajduje się w potrzasku, czy nie grozi jej degeneracja moralna.

Rzeczywistość nie jest czarno-biała, niekiedy trzeba iść na kompromisy, czasami należy niektóre informacje przemilczeć dla dobra drugiego człowieka. Ale są granice – tam gdzie zaczyna się kłamstwo, tam kończy się dziennikarstwo.   WIĘCEJ






O czym będziemy rozmawiać

Józefa Hennelowa

 

Zgadzam się ze sztandarowym zawołaniem ks. Lutra: „W zawodzie dziennikarskim trzeba stawiać na prawdę. Za wszelką cenę. (...) Dziennikarstwo, które nie służy prawdzie, nie ma żadnego sensu”. Tylko że najbardziej odstręczające przykłady zaprzeczenia karcie etycznej mediów pojawiają się niestety tam, gdzie dziennikarze będą przysięgali, że właśnie hasło o „stawianiu na prawdę” realizują. WIĘCEJ






Szacunek dla słowa

Helena Łuczywo

 

Ale jeśli się szanuje słowo, to trzeba powiedzieć, że sytuacja w polskich mediach nie uzasadnia zarzutu degeneracji moralnej, sprzeniewierzania się prawdzie czy koniunkturalizmu politycznego. Wręcz przeciwnie: prasa i radio dość przyzwoicie wypełniają zadania czwartej władzy. WIĘCEJ






Gorzkie żale

Janina Paradowska

 

Prawdziwą zmorą dziennikarstwa jest jednak przede wszystkim ogromne upartyjnienie dziennikarzy, powiedziałabym, że często wręcz potrzeba pracowania na froncie propagandowym. Znika dziennikarski obiektywizm, rzetelne informowanie, znika chęć dotarcia do prawdy i zrozumienia nawet przeciwnika politycznego. WIĘCEJ






Paragraf 23

Katarzyna Kolenda-Zaleska

 

Wydawca głównego wydania „Wiadomości” ma od rana ból głowy. Co dać, co pominąć. Dlaczego dać SLD i UW, a pominąć PSL i PO. W końcu nie ma wyjścia i daje wszystko. Jeśli nie da, to ma zmarnowaną niedzielę, bo musi odpowiadać na protesty wszystkich pominiętych partii. 

My, dziennikarze, nie sprawdziliśmy się w wolnej Polsce, bo nie umieliśmy pomóc ludziom w zrozumieniu istoty demokracji. Nie uczestniczyliśmy aktywnie w tworzeniu obywatelskiego społeczeństwa. Owszem, wskazywaliśmy na bolączki, afery korupcyjne. Piętnowaliśmy nieuczciwych urzędników. Ale nie pomagaliśmy myśleć o państwie w kategoriach wspólnego dobra. WIĘCEJ






Między polityką i komercją

Piotr Zaremba

 

Polskiej prawicy nie przypadł nigdy w udziale tak wielki wpływ na media, nigdy też nie miała okazji manipulowania publiczną telewizją, nie ona więc zagraża wolności słowa.

Obecnie nie ma żadnych sygnałów, aby kierownictwo publicznej telewizji z kimkolwiek się liczyło – poza swoimi mocodawcami. WIĘCEJ






Niepokorni za bramę

Krystyna Mokrosińska

 

Niemal codziennie otrzymuję informacje o wyrzucaniu z pracy niepokornych dziennikarzy. Pewna gazeta pozbyła się uprawiającego dziennikarstwo śledcze redaktora, bo jego artykuły powodowały sądowe procesy – cywilne przeciw gazecie i karne przeciw „bohaterom” prasowych enuncjacji (swoisty paradoks prawa). Sens dziennikarskiej misji polegający na dociekaniu prawdy nie miał dla redaktora naczelnego znaczenia – ON chciał mieć spokój. WIĘCEJ






Rozmowy szarych garniturów

Krzysztof Skowroński

 

Dotychczas mieliśmy do czynienia z czarną propagandą, szczególnie na początku reform wprowadzanych przez rząd Jerzego Buzka.

Jeżeli SLD wygra wybory, a nic w telewizji publicznej się nie zmieni, czarna propaganda może zostać zamieniona na propagandę sukcesu. WIĘCEJ






Zawsze można odmówić

Igor Janke

 

Pracuję w mediach od 11 lat i spotkałem wielu uczciwych dziennikarzy, którzy w sytuacjach trudnych nie dawali się manipulować, umieli odmówić albo odejść, kiedy trzeba. Nie uważam ich za bohaterów: robili to, co trzeba. WIĘCEJ






„Co ty gadasz, jaka misja?”

Joanna Bichniewicz

 

Pewien dziennikarz TVP klarował mi z zapałem, że niezależność jest mitem, każdy musi liczyć się z tym czy innym układem i chodzi tylko o to, by mieć dobre relacje z każdą ze stron, zaś najlepsze z tymi, którzy rządzą. WIĘCEJ






Zawód bez świadomości

Piotr Wojciechowski

 

Powszechne jest to, że dziennikarz nie do końca wie, co robi. Nie ma ani czasu, ani motywacji, aby objąć szerszą perspektywą i solidną refleksją tę przedziwną, zmieniającą się szybko rolę, jaką we wspólnotach ludzkich odgrywają media. Nie dyskutuje tego w środowisku pracy, nie szuka książkowych opracowań z zakresu socjologii mediów, teorii komunikacji i tak dalej. Musi utrzymać się w zawodzie, chciałby zarabiać, zarabiać lepiej, mieć markę, awansować. WIĘCEJ






Przyszłość prasy według Beardów

 

Kolacja dla głupca

Stefan Bratkowski

 

Oczywiście, nasze media adresowane do dzisiejszej polskiej elity nowobogackich nie reprezentują poziomu „Atlantic Monthly”. Zdradzają stylem swój adres; są zamierzone jako media półinteligentów dla półinteligentów – niezależnie od tego, czy samym twórcom podobają się ich telewizje czy listy najbogatszych w Polsce. WIĘCEJ






Młodsi idą

Wojciech Giełżyński

 

Niestety, w dziennikarstwie „pisanym” nowych orłów pozostanie niewielu. Jak szczygły i skowronki odlecą ku rozmaitym tok-szołom, „Big Brotherom”; dadzą się sprowadzić do roli kolesi, gaworzących z żądnymi jednodniowej sławy słuchaczami, którzy wydzwaniają do Trójki, Zetki i innych gadatliwych anten. WIĘCEJ 






Dogma mediów

Marek Miller

 

Notatki do „Dogmy Mediów” gromadziłem ucząc zawodu dziennikarskiego w Szkole Filmowej w Łodzi, Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, Szkole Reportażu Collegium Civitas. Są one jednak przede wszystkim rezultatem uprawiania zawodu i kontaktów ze środowiskiem dziennikarskim. „Dogma” to moja próba wyjścia z sytuacji, szukanie drogi, to próba budowania programu nowego, alternatywnego dziennikarstwa. 
„Dogma” nie chce nic narzucać, jest jedynie próbą budowania własnego zdania. Wzięła się z tęsknoty za jasnością kryteriów, za czytelnym oddzieleniem dobra od zła, prawdy od fałszu, sztuki dziennikarskiej od jej pozorów. Z niezgody na świat, którego jestem częścią. Świat, w którym rządzi TKKT – Totalitaryzm Komercji, Konsumpcji, Transgresji). WIĘCEJ






Zawód: dziennikarz

Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawiają Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski

 

Okres polskiej transformacji polityczno-ustrojowej zbiegł się z momentem rewolucji medialnej na świecie.

Dziennikarstwo, które było dotąd dość ekskluzywną profesją, stało się masowym zajęciem. Tysiące ludzi, nie mając żadnego doświadczenia, przygotowania profesjonalnego i – co bardzo ważne – etycznego zostało wchłoniętych przez media.   WIĘCEJ






Akwizytorzy informacji

Paweł Śpiewak

 

Dziennikarz zajmuje w gazecie i w telewizji miejsce dość poślednie. Najczęściej bywa tylko skromnym akwizytorem informacji.

Dziennikarstwo jest zawodem społecznego zaufania. O tym, czy osoba go wykonująca sprosta zaufaniu decyduje jej sumienie, etyka zawodowa środowiska i pismo, w którym pracuje. Trudno polegać na etyce środowiskowej, skoro organizacje zawodowe nie odgrywają istotnej roli, a o środowisku trudno mówić. Sprawę sumienia zostawmy panu Bogu. Generalnie zostaje tylko zaufanie już nie do konkretnego dziennikarza, ale do tytułu prasowego czy programu telewizyjnego. Jeżeli chce zachować wiarygodność, być kompetentne, można wtedy wierzyć, że dziennikarze wykonują swoją robotę najlepiej, jak potrafią.   WIĘCEJ

 

 

 

 

 






 

 

 

 

 

 

Numer wydano przy pomocy finansowej

Redaktor odpowiedzialny: 

     

     

     


Danie miesiąca”



Ściąga z kultury

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl