|
Poezja: między piosenką a
modlitwą
Robert Hass
Lasy w New Jersey
Tam, gdzie była tylko szarość lub brązowa szarość,
Albo szara brązowość na białym tle śniegu,
Który spadł o zmierzchu na zimowy las,
Nagle coś tajemniczego, płomiennego, czerń
i siarkowy żółcień, jak z marzeń Audubona,
Wisi do góry nogami w delikatnej kaskadzie
Młodych, jasnych listków, wyjadając jakieś mszyce
Czy białe pajączki siedzące pod listkami na łodyżkach.
Gajówka pokrzewka, by nazwać rzecz po imieniu.
Inną nazwą owego nadmiaru apetytu
I piękna nieświadomego siebie samego, jest życie.
A to, co zachowało umysł w spokoju przez zimę? –
Ów surowszy i bardziej abstrakcyjny rytm pni,
Pionowa muzyka ujawniona przez zimno,
Która tę scenę scala i daje jej formę
czy siłę – powiedzmy: prawo. Niezależnie jednak co
O tym sądzimy, składa się ono raczej z interesów
niż z przyczyn, z drzew sięgających, każde na swój sposób,
ku światłu, aby stworzyć ów porządek, który jest.
A co z tymi sarnami kluczącymi po lesie
Cicho jak śnieg w wieczornej zadymce?
Popatrz: biegną między zimowymi pniami tak bardzo
Podobne do nich w kolorze, że niemal nie biegną.
Przełożyła Magda Heydel
ROBERT HASS (1941) – poeta, eseista i krytyk amerykański, tłumacz utworów Czesława Miłosza. Jako Poeta Laureat Stanów Zjednoczonych był niestrudzonym popularyzatorem poezji. W języku polskim ukazał się wybór jego wierszy pt. „Zbierając jeżyny” (1997). Publikowany powyżej wiersz jest zmienioną wersją przekładu publikowanego w tym tomie.
|