|
Dominus Iesus:
Czy jest zbawienie poza Kościołem?
Ekumenizm drogą Kościoła
BP WALTER KASPER
W ostatnim czasie otrzymałem wiele próśb o zajęcie
stanowiska w kwestii najnowszej deklaracji Kongregacji Nauki
Wiary „Dominus Iesus”. Spełniając je, chciałbym
zaznaczyć, że wypowiadać się mogę jedynie w moim własnym
imieniu, nie zaś Kongregacji Nauki Wiary. Jest przy tym
oczywiste, że podzielam wypowiedzi tego dokumentu, dotyczące
wiary katolickiej. Jednak w oparciu o codzienne spotkania
– chciałbym dodać: przyjacielskie spotkania – z
przedstawicielami innych wyznań chrześcijańskich moja wrażliwość
jest inna, szczególnie w kwestii języka tego dokumentu oraz
rozłożenia akcentów [wszystkie podkreślenia autora –
red.]. Dlatego ubolewam, że chrześcijanie innych wyznań
poczuli się tym dokumentem – zapewne wbrew intencjom jego
autorów – urażeni i zranieni.
Podstawowym problemem, gdy patrzę na powszechną krytykę
tego dokumentu, wydaje mi się problem języka i komunikacji. Język
deklaracji tak bardzo różni się od języka codziennego i
dziennikarskiego, a także od normalnego języka, w jakim Kościół
naucza i głosi katechezę, że nieporozumienia czy nawet
niezrozumienie są wręcz nieuniknione.
Ważny dla prawidłowego zrozumienia deklaracji jest fakt, że
w dokumencie tym nie chodzi w pierwszym rzędzie o kwestie
dialogu ekumenicznego, lecz kwestie dialogu międzyreligijnego.
Deklaracja skierowana jest przeciwko dość powszechnej dzisiaj
tendencji „postmodernistycznego” relatywizmu i
pluralizmu, przeciwko poglądom, które nie uznają już Jezusa
Chrystusa jako ostatecznego i powszechnego boskiego Objawienia,
jako tej drogi, tej prawdy i tego życia (J 14,6), jako pośrednika
między Bogiem a ludźmi (1 Tm 2,5), lecz w większym lub
mniejszym stopniu zrównują go z założycielami innych
religii. Takie poglądy uderzają w samo serce wiary chrześcijańskiej.
Są bezdyskusyjnie sprzeczne ze świadectwem Pisma Świętego
oraz z nauką wszystkich Kościołów. W deklaracji chodzi więc
w pierwszym rzędzie o centralną i fundamentalną oraz
ekumenicznie wspólną prawdę wiary chrześcijańskiej, o której
ekumenicznie i wspólnie świadczyć musimy w globalizującym się,
a w coraz większym stopniu zsekularyzowanym świecie.
Czwarty rozdział deklaracji odchodzi od spraw dialogu międzyreligijnego
i zajmuje się kilkoma zupełnie odmiennymi kwestiami dialogu
ekumenicznego. Czytając ten rozdział, każdy znawca tematu
natychmiast zauważy, że nie zawiera on nic zasadniczo nowego,
lecz przypomina w ciętym języku kilka znanych nauk Soboru
Watykańskiego II. Nie jest to jednak całościowe
przedstawienie katolickich poglądów na kwestie ekumenizmu.
Jako szczególnie gorszące postrzega się często
stwierdzenie, że wspólnoty kościelne wywodzące się z
Reformacji „nie są Kościołami we właściwym
znaczeniu”. Przyznaję, że dla chrześcijan innych wyznań
stwierdzenie to nie jest łatwe do „strawienia”, i że
mogłoby być sformułowane w sposób bardziej zachęcający.
Ale o cóż tutaj chodzi?
Powiedziane jest: nie są one Kościołami „we właściwym
znaczeniu”, to znaczy nie w znaczeniu Kościoła
katolickiego oraz jego rozumienia Kościoła. Któż chciałby
to zakwestionować? Przecież Kościoły powstałe po Reformacji
nie uważają się i świadomie nie chcą postrzegać się jako
Kościoły w znaczeniu Kościoła katolickiego. Odrzucają one
zwłaszcza Urząd Piotrowy oraz sukcesję apostolską biskupów,
które są konstytutywne dla katolickiej tożsamości kościelnej.
Przy całej fundamentalnej wspólnotowości między nimi a nami
brakuje im więc z perspektywy katolickiej czegoś, co dla nas
jest istotne. Wypowiedzenie tego nie jest dla nich krzywdzące;
jest to już raczej poważne traktowanie tego, w jaki sposób te
wspólnoty kościelne chcą być Kościołami w swoim
rozumieniu. W tym przypadku, podobnie jak w innych podobnych
przypadkach, uznanie nie oznacza zglajszachtowania, lecz uznanie
tego drugiego w jego inności, aby w ten sposób dojść od różnorodności
skonfliktowanej do różnorodności pojednanej.
Tak więc deklaracja ostrzega przed fałszywym i utopijnym
entuzjazmem ekumenicznym, który przeskakuje ponad różnicami,
które niestety istnieją jeszcze między wyznaniami. Entuzjazm
taki nie jest twórczy, lecz przeciwnie, prowadzi on do coraz to
nowych rozczarowań. Jednak deklaracja „Dominus Iesus”
nie oznacza, że drzwi do poważnego dialogu ekumenicznego są
zatrzaśnięte. Przeciwnie, rozdział czwarty kończy się odwołaniem
do Soboru Watykańskiego II, który mówił, iż dla Ducha
Chrystusowego inne Kościoły są środkiem zbawienia, i że
oddzielenie od nich jest raną również dla Kościoła
katolickiego. Stwierdzenie to wyraźnie pokazuje, że nie ma
mowy o aspirowaniu do jakiegoś monopolu na zbawienie czy o
jakimkolwiek triumfalizmie.
Podstawą przyszłej pracy ekumenicznej są nadal
stwierdzenia Soboru Watykańskiego II, a w szczególności
konstytucja o Kościele „Lumen gentium” oraz dekret o
ekumenizmie „Unitatis redintegratio”, jak również
Ekumeniczne Dyrektorium z 1993 r. i encyklika ekumeniczna papieża
Jana Pawła II „Ut unum sint” (1995 r.). Te dokumenty
inicjowały, potwierdzały i wspierały dialog ekumeniczny. To
dokumenty nadziei, pokazujące kierunki na przyszłość. One
pozostają w mocy; deklaracja „Dominus Iesus” nie podważa
żadnego z nich. Ekumeniczne zaangażowanie Kościoła
katolickiego jest – jak powiedział Jan Paweł II –
nieodwołalne.
Czwarty rozdział deklaracji „Dominus Iesus” należy
zatem czytać i interpretować w kontekści i w perspektywie
tych wymienionych wyżej dokumentów. Poza tym należy ją czytać
w kontekście praktyki ekumenicznej i dialogów ekumenicznych,
które rozwinęły się od Soboru Watykańskiego II i na jego
podstawie tak w parafiach, jak i w Kościele Powszechnym, z
akceptacją i przy wsparciu biskupów, episkopatów oraz samego
papieża. Sam papież Jan Paweł II bez przerwy wypowiada się
pozytywnie o rozwoju ekumenicznym i wspiera go swoją osobą.
Modlitwa, troska i zaangażowanie na rzecz jedności
wszystkich chrześcijan odpowiadają woli i zadaniu, które
postawił nam Jezus Chrystus, i są w szczególny sposób
nakazem naszych czasów. Kościół katolicki będzie nadal i
zdecydowanie podążać ekumeniczną drogą.
Przełożył Wojciech Pięciak
Bp Walter Kasper (ur. 1933)
jest od marca 1999 sekretarzem Papieskiej Rady ds. Wspierania
Jedności Chrześcijan. Przedtem był biskupem Rottenburga (RFN)
i członkiem wielu gremiów ekumenicznych w Niemczech, Watykanie
i w Kościele powszechnym. Jest wybitnym teologiem; zanim został
biskupem, pracował naukowo, m.in. jako dziekan wydziałów
teologicznych. Tekst został wygłoszony podczas Kongresu „Renovabis”. Tytuł od redakcji
„TP”.
|