|
KONTRAPUNKT NR 3 (41), 9 KWIETNIA 2000
Chodzenie po linie
ANDRZEJ FIDYK
- Film dokumentalny może dziś śmiało konkurować z innymi
formami telewizyjnymi.
Jedną z przyczyn tego zjawiska jest fakt, iż nastąpił wśród
widzów przesyt „telewizyjną papką”. W czasach PRL-u widzowie łaknęli tzw.
„oddechu Zachodu”, tego, co barwne, wesołe, inne od codzienności. Z czasem
takich właśnie programów zaczęło przebywać, a teraz panuje już wśród nich
olbrzymi tłok. Mamy coraz więcej filmów, quizów, teleturniejów, rozmaitych talk
show’ów... Widzowie uprzytomnili sobie, że choć mają kilkadziesiąt kanałów, to
w zasadzie na każdym mogą oglądać to samo. Nagle tym czymś innym, pożądanym
okazał się dobry klasyczny film dokumentalny. To trochę tak jak z dzieckiem,
które pragnie pracować w fabryce czekoladek, a kiedy trafia tam rzeczywiście,
po pierwszym dniu marzy o wszystkim, tylko nie o czekoladkach...
Jestem człowiekiem telewizji „od zawsze” i głęboko trafia mi
do przekonania stara prawda, że dokument musi być przede wszystkim ciekawy, by
widz zechciał go oglądnąć. Nawet najważniejsze tematy, jeśli ukazane są w
sposób nieinteresujący, skazane są w telewizji na niepowodzenie. (Nie zakładamy
sobie jednak klapek na oczy – jeśli pojawia się bardzo ważny temat, ale
sportretowany w sposób mało efektowny, to i tak będziemy go pokazywać.) Gdy
warunek atrakcyjności jest spełniony, możemy pracować, by film był jak
najważniejszy, jak najmądrzejszy. Wiąże się to oczywiście z ryzykiem pogoni za
sensacją. Moja praca jest w dużej mierze chodzeniem po linie, staram się, by
zamawiane przez moją redakcję filmy były jednocześnie atrakcyjne dla szerokiego
widza i posiadały wybitne walory artystyczne. Sądzę, że w znacznej mierze to
się nam udaje. W sezonie 1998/99 większość najważniejszych festiwali
telewizyjnych i dokumentalnych na świecie wygrały filmy, które albo wręcz
powstały na nasze zamówienie, albo przynajmniej je pokazywaliśmy.
Mamy ograniczoną ilość czasu antenowego i rzadko
prezentujemy filmy, które są poświęcone ważnym postaciom jakiejś dziedziny
życia – twórcom kultury, sportowcom, politykom..., ponieważ takie filmy na ogół
adresowane są do wąskich grup widzów. Ponieważ zależy nam na dotarciu jak
największej ilości widzów, wybieramy tematy uniwersalne, ważne dla wszystkich.
Los człowieka, miłość, emocje, narodziny, śmierć... – każdy odnajduje w takich
tematach coś, z czym się może identyfikować. Należy jednak pamiętać, że obok
naszych sztandarowych pasm, czyli „Miej oczy szeroko otwarte” oraz „Czasu na
dokument”, emitujemy też dużo filmów „bardziej specjalistycznych”. Redakcja
oferuje więc telewidzom takie cykle jak „Historia zimnej wojny”, „Zwierzęta
świata”, seria „Sfinks”, „Opowieści o malarstwie siostry Wendy” czy „Skarby
ziemi”.
Sam zastanawiam się, co dalej. Mój najważniejszy cel, który
postawiłem sobie, gdy obejmowałem tę redakcję, czyli przekonanie polskiego
widza, że film dokumentalny może być bardzo atrakcyjnym gatunkiem telewizyjnym,
został – jak sądzę – spełniony.
Na podstawie rozmowy telefonicznej oprac. AF
Andrzej Fidyk – Redakcja Filmu Dokumentalnego, Program 1 TVP S.A.
|