KONTRAPUNKT

Filemon i Baucis

Feliks Netz

 

22 lutego 1989 r. u pana Szegedy-Maszaka w Budapeszcie odezwał się telefon. Dzwonił reporter lokalnej gazety z kalifornijskiego San Diego. Numer otrzymał od policji; znaleziono go w mieszkaniu pewnego starego człowieka, który popełnił samobójstwo. W mieszkaniu znajdowała się też skrzynia okrętowa, wypełniona książkami, maszynopisami i rękopisami w języku, którego żaden z policjantów nie rozumiał.

Zdumiony reporter usłyszał od mieszkańca Budapesztu, że ów pan Márai, o którego śmierci powiadomiła policję sprzątaczka, to jeden z największych w tym stuleciu pisarzy węgierskich. Przeciętny młody Węgier też byłby zaskoczony tą rewelacją; jedynie w katolickim miesięczniku „Vigilia” z uporem przypominano nazwisko pisarza skazanego w ojczyźnie na nieistnienie.

*

Sándor Márai (rodowe nazwisko Grosschmid), urodzony w r. 1900 w Kassa (dziś Koszyce), pochodził z Sasów, osiadłych przed wiekami na Górnych Węgrzech. W r. 1919 wyjechał z kraju; jego ojciec, adwokat, obawiał się, że syn może być represjonowany z powodu wyrażonej w kilku wierszach i artykułach sympatii dla Węgierskiej Republiki Rad. Sándor studiował w Berlinie dziennikarstwo, publikował w prasie węgierskiej korespondencje z Niemiec i Francji. W roku 1923 przyjechała do niego z Koszyc starsza o rok Ilona (Lola) Matzner i zaproponowała mu małżeństwo. I choć związkowi niechętny był jej ojciec, węgierski Żyd (zamordowany podczas wojny w Oświęcimiu), przeżyli razem sześćdziesiąt trzy lata.

Na Węgry Márai wraca w roku 1928. Z przekonań demokrata, pod rządami Horthy’ego zdobywa pozycję pisarza niezależnego. W r. 1948 z żoną i adoptowanym synkiem ucieka przed komunistycznym reżymem; Węgry opuszcza także jego młodszy brat, reżyser filmowy Géza Radvanyi, twórca słynnego filmu „Gdzieś w Europie”. Pierwsze lata emigracji państwo Márai spędzają we Włoszech, w r. 1952 przenoszą się do Nowego Jorku, gdzie Sándor Márai pracuje w Radiu Wolna Europa. W rok po zdławieniu powstania węgierskiego występuje o amerykańskie obywatelstwo. W r. 1968 przechodzi na emeryturę; wyjeżdżają do Włoch, po jedenastu latach powrócą do USA. Ostatnią stacją na ich drodze będzie San Diego; niedaleko mieszka ich przybrany syn János ze swą amerykańską żoną Harriet i trzema córeczkami. Zmiany polityczne na Węgrzech Márai przyjmuje nieufnie; odmawia zgody na wydanie dzieł zebranych, „dopóki na ziemi węgierskiej są sowieccy okupanci, dopóki na Węgrzech nie odbędą się wolne wybory pod okiem międzynarodowych obserwatorów”.

Opuszczając w 1948 roku kraj, Márai był autorem 46 książek, przeważnie powieści, lecz także poezji, esejów, felietonów i sztuk. Między rokiem 1928 a 1939 zdobył olbrzymią popularność. W r. 1944 zawiesił aktywność pisarską i przeniósł się do Leanyfalu; do końca wojny pisał do szuflady. Na emigracji opublikował 16 książek. Z dorobku powieściowego Márai najwyżej ceniony jest cykl „Garenek Muve” („Dzieło Garenów”, 1933-44), ale wedle zgodnej opinii krytyki dziełem jego życia jest „Dziennik”. Pierwszy tom wyszedł w Budapeszcie w r. 1945, kolejne cztery, wydawane już na emigracji, były autorskim wyborem z materiału, którego pełną edycję niedawno rozpoczęto. Szósty, pośmiertny tom „Dziennika” jest dziełem wyjątkowym. Autor, półślepy, umęczony pielęgnowaniem niewidomej już żony, chorej na raka gardła, notuje – na granicy czytelności – coś, co jest (mimo powtórzeń i rozchwianej składni) poruszającym studium starości, a zarazem świadectwem wielkiej miłości. Wstrząsająca, współczesna wersja opowieści o Filemonie i Baucis – tym razem mit kończy się tragicznie.

Márai bardzo ciężko przeżył śmierć żony, dodatkowym ciosem była nagła śmierć adoptowanego syna. Praktykujący katolik, autor głębokiej powieści o Chrystusie, a jednocześnie stoik, wierny czytelnik Marka Aureliusza i Seneki, przy tym natura depresyjna, w ostatnich latach życia zaczyna myśleć o samobójstwie. Bał się nie śmierci, lecz niszczącej siły starości. W dzienniku z roku 1971 daje poruszający opis starego księdza, Litwina, odprawiającego Mszę w rzymskiej kaplicy: „Kaplica jest zupełnie pusta; nie ma ministrantów, ni wiernych. Stary ksiądz w ornacie stoi przed ołtarzem: dwaj księża podtrzymują go z litości, ponieważ cierpi na chorobę Parkinsona, trzęsą mu się ręce i nogi. Drżącą ręką przewraca kartki mszału, trzęsąc się unosi hostię. Nie odwraca się, jest zupełnie sam: z chorobą, z rytuałem, może i z Bogiem...”

22 lutego 1989 roku Sándor Márai odebrał sobie życie strzałem z pistoletu. W roku 1990 dwie czołowe oficyny węgierskie rozpoczęły edycję jego dzieł zebranych; do tej pory ukazało się 29 tomów. Powieść „A gyertyak csonkig egnek” (dosł.: „Świece dopalają się”) odniosła wielki sukces najpierw we Włoszech (130 000 sprzedanych egzemplarzy!), następnie w Niemczech; zapowiedziano jej ekranizację z udziałem Anthony Hopkinsa i Juliette Binoche. Czy – jak mówią Węgrzy – nastanie w literaturze światowej „era Márai”? Może tak, może nie. Jedno jest pewne: Sándor Márai – to wielki pisarz, świadek XX wieku.

 

 

 

 

 
Ks. Jan Kracik: Być starym dawno temu

Feliks Netz: Filemon i Baucis – o Sandorze Marai

Dziennik Sandora Marai: „Jak powoli umieram”

Anna Mateja: Zanim pójdziemy do raju

Jacek Bocheński: Kawałek prozy

Jacek Filek: Chwilę po-być, nieco się ociągać

David Morris Polowanie na staruszków

„Danie miesiąca” polecają: Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski

Ściąga z kultury

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl