Zbigniew Herbert

 

Zwykły cud głosu


MARIAN STALA

1. Wsłuchiwanie się w głos poety jest inną przygodą niż czytanie jego wierszy. Głos twórcy wzmacnia to wszystko, co w jego utworach konkretne i niepowtarzalne, kruche i znikliwe. Tylko ten głos może bezspornie udowodnić poetycką doniosłość każdego drgnienia intonacji, każdego wzdłużenia głosek, każdego przesunięcia akcentu, każdej pauzy. Tylko głos poety pozwala nam dostrzec i przeżyć (nieuchwytną w pojęciowej analizie) tajemnicę związku między słowami wiersza a psychicznością i cielesnością jego autora.

2. Wsłuchiwanie się w głos Zbigniewa Herberta, utrwalony w jego domu 8 maja 1998 roku, jest przygodą niezwykłą i głęboko poruszającą. To nagranie, zrealizowane z czułością i precyzją, ma wagę nowego dzieła poety.

3. Głos Herberta był tamtego dnia (dzięki zaś nagraniu – nadal jest) schrypnięty, niski, matowy. Słychać w nim zmaganie z oddechem, trud artykulacji słów, wysiłek utrzymania intonacji, barwy i wysokości brzmienia. Przede wszystkim jednak słychać w tym głosie wolę przekroczenia cielesnych ograniczeń, przekazania brzmień, emocji i myśli zawartych w napisanych niegdyś słowach. Właśnie dzięki tej woli słabości stają się siłą, głos poety nabiera głębi i dramatyczności – i wydobywa z dawnych zdań odcienie znaczeniowe nieznane albo znane nielicznym. Przyszli interpretatorzy „Przesłania Pana Cogito” i „Przemian Liwiusza” powinni koniecznie posłuchać, jak Herbert czytał zakończenia tych wielkich wierszy...

4. Nie tylko wiersze są ważne w nagraniu z 8 maja 1998 roku; istotne są również wtrącenia i komentarze poety, przedzielające kolejne utwory. Przypadkowość tych wypowiedzi współtworzy atmosferę całości, podkreśla jej jednokrotność, pozwala uchwycić moment wchodzenia w przestrzeń poezji, zmagania się z własnym słowem.

5. Nagranie urywa się nagle. Herbert, który poza własnymi utworami pragnął przedstawić kilka ulubionych wierszy innych poetów, rozpoczął czytanie „Sowińskiego w okopach Woli” – oddechu starczyło mu jednak tylko na wypowiedzenie słów: „W starym kościółku na Woli / Zostal jenerał Sowiński, / Starzec o drewnianej nodze, / I wrogom się broni”... W tym urwanym zakończeniu można dosłyszeć jedno z podsumowań życiowej i poetyckiej postawy autora „Pana Cogito”.

6. „Los kultury – pisał niegdyś Leszek Kołakowski – jest epopeją wspaniałą przez swoją chwiejność.” Przypomniałem sobie to zdanie, słuchając głosu Zbigniewa Herberta.
Głos poety, kruchy i niepewny, odzywa się, by przerwać milczenie i przeciwstawić się nicości. Potem jednak urywa się, znika. A może: trwa, zamknięty w swej niepowtarzalności aż do końca czasu?

„ZBIGNIEW HERBERT CZYTA SWOJE WIERSZE”. Płyta CD. Wybór i układ wierszy – Zbigniew Herbert. Redakcja i opieka reżyserska – Romana Bobrowska. Radio Kraków 1998.

 

 

 

     

     

     

     

     

     

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl