20-lecie Pontyfikatu Jana Pawła II

Pisaliśmy przed dwudziestu laty...


(...) Wiem, że wynik konklawe jest wielkim powodem do radości. Telefony się urywają i należałoby raczej oddać się świętowaniu. Lecz wciąż mam w oczach tę skurczoną z przejęcia twarz na telewizyjnym ekranie i myślę, że oto na barki Metropolity Krakowskiego nałożono bardzo wielki ciężar. To bardzo trudna, nieopisanie ciężka sprawa: być proboszczem siedmiuset milionów ludzi w tym naszym niespokojnym, zawęźlonym i umęczonym świecie. To ciężka i nieco straszna rzecz: papiestwo. Komu wiele dano, od tego też wiele oczekiwać się będzie. Lecz to Pan tak chciał.
Nie ma już Metropolity Krakowskiego, Księdza Kardynała Karola Wojtyły. Jest Ojciec Święty, Papież Jan Paweł II.
Janowi Pawłowi II życzymy sił i zdrowia. Życzymy mu, aby na tron papieski przeniósł z ulicy Franciszkańskiej w Krakowie swoje uważne i bystre słuchanie, swój spokój, swoją przenikliwą refleksję i niespodziewane uśmiechy. Aby zachował swoją prostotę i swój zwyczajny biskupi krzyż. Na wielkich wysokościach bywa zimno; życzymy mu serdecznie, aby nie zaznał chłodu. Bo samotny będzie i tak. (...)

Tadeusz Żychiewicz („TP” nr 43/1978)






(...) Radość nasza w ,,Tygodniku Powszechnym”, a więc i w redakcji, i wśród wszystkich naszych czytelników, płynie na wieść o wyborze Karola Kardynała Wojtyły Papieżem również ze zrozumiałych ludzkich względów, jakimi są przywiązanie do Niego osobiste, bądź do Słowa, które głosił na tych łamach i na łamach innych naszych wydawnictw. Przez całe dotychczasowe swoje życie był naszym Współpracownikiem i Protektorem. (...) Kiedy sobie uświadamiamy razem z Wami, nasi Czytelnicy, przedziwną rzeczywistość tego, co się w ostatnich dniach wydarzyło, trudno nam wyrazić wdzięczność Bogu, który tak niezasłużenie obdarzył nas tak wielką radością. Mówimy ,,habemus Papam”, jak mówiliśmy po wyborze Jana XXIII, Pawła VI, Jana Pawła I. Ale to brzmi dzisiaj jakoś jeszcze inaczej w kontekście naszego codziennego życia, jego trudów i trosk, na tej ,,biednej ziemi”. (...)

Z komentarza redakcyjnego ,,Radość wielka”
(,,TP” nr 43/1998)





Cóż na marginesie tego wielkiego wydarzenia mógłbym powiedzieć? Że niebywała radość? Że żal po Metropolicie Krakowskim? Ależ to przeżywają wszyscy! Przynajmniej tu, w Krakowie. Osobiście odczułem i odczuwam to wydarzenie z przewagą radości nad żalem, bo dobrze wiem, kto z Krakowa przeszedł na Stolicę Piotrową. (...)

Ks. Kazimierz Figlewicz,
proboszcz Archikatedry na Wawelu (,,TP” nr 44/1978)





Zapamiętałam i nie wiem dlaczego dotąd tak żywo pamiętam rozmowę sprzed trzydziestu chyba lat z młodym wikarym w wytartej sutannie, który przyniósł mi do ,,Znaku” zarys dramatu o Bracie Albercie. Brat Albert, Adam Chmielowski, wyrzekł się sztuki, żeby służyć najbiedniejszym, wydziedziczonym i pogardzanym – i nie przypadkiem fascynował młodego księdza Karola Wojtyłę, w którym artyzm, miłość sztuki, były tak mocno dźwięczącą struną. Jeden z późniejszych jego utworów – zanim odszedł, oderwał się czy został oderwany potężniejszymi mocami od własnych, tak ciekawych prób i osiągnięć artystycznych – dotyczył innego motywu, równie znamiennego. Pisał o Ojcostwie.
Św. Paweł mówi, że wszelkie ojcostwo pochodzi od Boga. Ogarnia całe stworzenie, a przede wszystkim jest źródłem ojcostwa w ludzkiej rodzinie.
Teraz Jan Paweł II jest Ojcem dla świata. My, którzyśmy Go tak dobrze znali, bo był w Krakowie nie tylko naszym ojcem, ale i przyjacielem, nie byliśmy tak zaskoczeni jak ogół na szerokim świecie tym wyborem pokierowanym przez Ducha, łączącego Ojca z Synem i nas z Ojcem w Synu. Ale nie możemy się oprzeć bardzo ludzkiemu żalowi, że odszedł od nas, stąd, ze swojego Krakowa, który tak bardzo kochał. Pamięć i modlitwa, Jego tak potężna modlitwa, będą nas nadal łączyć. Ale podzielając radość, pełną uniesienia radość Polski i Kościoła, mamy w sobie i ludzki smutek rozstania.

Hanna Malewska (,,TP” nr 44/1978)





(...) Radując się głęboko, nie bądźmy partykularni i strzeżmy się łatwej pokusy triumfalizmu. Wiemy dobrze, jak wiele braków ma nasze życie społeczne i ile w nim zaniedbań także strony katolickiej. Wielki zaszczyt to wielkie zobowiązanie.
Losy nasze rozstrzygają się u nas i poza nami. Papież tak dobrze znający, rozumiejący i kochający Polskę, to nasze szczęście. Ze Stolicy Piotrowej widok jest bardzo szeroki. Widać z niej dobrze nędzę, udrękę i także twórcze zmagania ludów. Sprawy nasze są w ten krąg włączone.
Starajmy się w Polsce o rozszerzanie horyzontów i postawę na skalę pontyfikatu Jana Pawła II.

Stanisław Stomma (,,TP” nr 44/1978)









 

 

 

     

     

     

     

     

     

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl