|
Nadzieja
Nadzieja według Greków
Zygmunt Kubiak
W tragedii Ajschylosa przykutemu do skały
pośród scytyjskiego pustkowia Prometeuszowi jawi się nagle chór okeanid, córek Okeanosa, i z tymi boginiami więzień toczy rozmowę. Wyjaśnia im, dlaczego spadła na niego taka męka. Przyczyna jej kryje się w dziejach wszechświata, w początkach panowania Zeusa. Uwięziony buntownik powiada, że gdy Zeus chciał unicestwić ułomny rodzaj ludzki i na jego miejsce zasiać nowy, on jeden przeciwstawił się temu. Ulitował się nad ludźmi, a dla niego teraz nie ma litości. Posłuchajmy owej rozmowy przez chwilę (w. 244-258); chór, według obyczaju teatru greckiego, przemawia w liczbie pojedynczej, każda okeanida od siebie:
Chór
Z żelaza musiałby być lub z kamienia,
Kto by nie współczuł twojej, Prometeju,
Męce. Nie chciałabym jej widzieć. Kiedy
Widzę ją, serce we mnie cierpnie z bólu.
Prometeusz
Tak, przyjaciele z bólem na mnie patrzą.
Chór
Możeś popełnił inny też występek?
Prometeusz
Widzenie kresu zabrałem śmiertelnym.
Chór
Jaki znalazłeś lek na tę chorobę?
Prometeusz
Ślepe zakorzeniłem w nich nadzieje.
Chór
Wielce wspomogłeś śmiertelnych tym darem.
Prometeusz
Oprócz zaś tego jeszczem dał im ogień.
Chór
Dziś jasny ogień mają jednodniowi?
Prometeusz
A z niego wielu kunsztów się nauczą.
Chór
O to więc oskarżając cię, Zeus...
Prometeusz
Srogo
Dręczy mnie. Nie mam ni chwili spoczynku.
Tłumaczę: ,,widzenie kresu”, albowiem greckie wyrażenie proderkesthai moron prawdopodobnie oznacza tu nie tyle ,,przewidywanie”, ile raczej ,,wpatrywanie się”, skupienie uwagi na śmierci. Ślepe nadzieje (typhlai elpides) więc wyzwalałyby ludzi, być może, od obezwładniającego zatapiania się w myśli o śmierci. Inaczej jednak dzieje się w micie, jaki rozsnuwa Platon (nie wiemy, w jakiej mierze dobywając go z tradycji, a w jakiej tylko z własnej duszy) w dialogu ,,Gorgiasz” (523 d). W czasach Kronosa i w początkach rządów Zeusa, opowiada w dialogu platoński Sokrates, ludzie znali datę swojej śmierci i przed samym odejściem – jeszcze żywi, odziani w ciała – byli osądzani przez żywych. Często wyrokowano mylnie. Bez właściwego wymierzenia win i zasług posyłano ich czy to na Wyspy Szczęśliwe, czy do Hadesu. Piękne ciała bowiem nieraz łudziły sędziów. Zeus więc wreszcie kazał odebrać ludziom wiedzę o dacie zgonu, a następnie rozbierać ich, przed osądzeniem, z ciał. Obowiązek odjęcia tamtej wiedzy powierzył Prometeuszowi.
Tak po Ajschylosie przedstawił rzecz Platon, ale o nadziei rozprawiano w literaturze greckiej już przed tragikiem ateńskim. Hezjod opowiadał, jak po wykradzeniu przez Prometeusza ognia dla ludzi Zeus posłał do nich piękną Pandorę, wyposażając ją w beczkę. Brat Prometeusza, głupi Epimeteusz, nie wiedział, jak złowieszczym darem jest i Pandora, i beczka. Wprowadził dziewczynę do swojego domu. Chyba z przemożnej ciekawości otworzyła ona beczkę (,,Prace i dnie”, w. 94-98), zdjęła z niej pokrywę. Ledwie to uczyniła, wysypały się z beczki wszelkie utrapienia i choroby, poleciały na świat i osaczyły ludzi. Tylko Nadzieja, Elpis, została w beczce, albowiem zatrzasnęła się pokrywa, zanim ona zdążyła wylecieć.
Jest więc i ona jedną z przyniesionych w beczce klęsk trapiących ludzi? To zdaje się wynikać z opowieści Hezjoda. Ale kto wie, może w pierwotniejszej wersji mitu (przemienionego być może przez autora ,,Prac i dni”) w beczce zawierały się właśnie rzeczy dobre. Gdy Pandora podniosła pokrywę, niestety uciekły. A Elpis, właśnie w tej beczce, została dla ludzi. Elpis, przynajmniej jakiś lek na ludzkie niedole. Tak rzecz przedstawia w swoim zbiorze ,,Bajek Ezopowych” (utwór 58) grecki poeta Babrios (może na przełomie I i II wieku po Chrystusie):
Zeus, kiedy zebrał w beczce wszystkie dobre rzeczy,
U człowieka postawił ją, nakrytą wiekiem.
Ten zaś, niepowściągliwy, chcąc najprędzej wiedzieć,
Co zawiera się w beczce, uchylił pokrywy
I owym rzeczom dał się wzbić do domostw bogów,
Dał im odlecieć, umknąć wysoko nad ziemię.
Jedna tylko nadzieja została, bo wieko
Zatrzaśnięte złapało ją. Ona jedyna
Przebywa pośród ludzi i ciągle nam ręczy,
Że dobra, które od nas tak uciekły, odda.
W języku greckim elpis wprawdzie może być wszelkim oczekiwaniem, nawet złych rzeczy, ale przeważnie wyraz ten oznacza nadzieję na rzeczy dobre. Etymologowie wskazują na przypuszczalny związek – w uniwersum indoeuropejskim – greckiej elpis z rdzeniem zawartym w łacińskiej voluptas, ,,rozkoszy”. Nadzieję jako dobroczynne bóstwo sławi późniejszy (połowa VI wieku przed Chrystusem) od Hezjoda poeta, Teognis z Megary, w swoim cyklu aforystycznych medytacji (w. 1185-1188):
Nadzieja jedynym jest dobrym bóstwem, co
trwa wśród ludzi,
A inne na Olimp odeszły, porzucając ten świat.
Odeszła Wiara (Pistis), wielka bogini, odeszła męska
Rozwaga, odeszły Charyty z ziemi, o miły mój!
Czy nie prześwituje tu już nam, choćby z ogromnej dali, część wielkiej frazy św. Pawła (1 Kor 13,13): ... pistis, elpis, agape, ta tria tauta... – ...fides, spes, caritas, tria haec?
Warszawa, 1 kwietnia 1998
|