Anioły



Seksualność anielska


Czesław Miłosz


Kiedy pojawia się Jedyna? Beatrycze Dantego nie była ani jego żoną, ani narzeczoną, zaledwie młodziutką panienką widywaną z daleka, ale w „Boskiej Komedii” spotyka go i obejmuje przewodnictwo, kiedy Wergili doprowadza poetę do najwyższego kręgu Czyśćca. Ten średniowieczny ideał kobiecości odległej i uwielbionej pojawia się też stale w poezji trubadurów Langwedocji. Wyniesienie kobiety do godności przedmiotu amore sacro jest niejako odbiciem kultu maryjnego.
Później kultura chrześcijańska ulega wpływowi pogańskiej poezji łacińskiej, a to nie sprzyja miłości wzniosłej, choć opiewano piękność dam w niezliczonych wierszach. A już XVIII wiek, wiek rozumu, odznaczał się luźnością seksualnych obyczajów, w czym przodowała Italia, tak że pamiętniki Casanovy zdają się być obrazem nie tylko jego przygód.
Jedyna, kobieta przeznaczona, należy do romantyzmu, i zapewne Werter, nie mogąc jej zdobyć, musiał się zabić. Taki powód samobójstwa byłby niezupełnie zrozumiały dla stoików i epikurejczyków oraz dla wyznających starożytną filozofię poetów. Ale ludzie końca XVIII i początku XIX wieku, w tym polscy romantycy, mieli zupełnie inny rodzaj lektur, z których mogli się co nieco dowiedzieć o zaślubinach dwojga dusz.
Na przykład czytanie Swedenborga, którym żywi się wyobraźnia Słowackiego – i Balzaka, kiedy byli jeszcze dziećmi. Warto nawiasem zauważyć, że mniej więcej w tym samym czasie, we wczesnych latach 30. XIX wieku powstają „Godzina myśli” i dwie „swedenborgiańskie” powieści Balzaka, „Serafita” i „Louis Lambert”. Ludwika Śniadecka u Słowackiego jest miłością imaginowaną, natomiast pani Hańska rzeczywiście tkwi mocno w życiu wysoce uczuciowego tłuściocha, a „Serafita” została napisana nie bez myśli o pokonaniu katolickich skrupułów kochanki i o doprowadzeniu wreszcie do małżeństwa z panią na Wierzchowni.
Żaden system teozoficzny nie wyznacza tak centralnego miejsca miłości dwojga ludzi jak gmach wyobraźni Swedenborga. Ponieważ świat zmysłowy i świat duchowy są u niego powiązane nićmi „korespondencji”, co dzieje się na ziemi, otrzymuje przedłużenie w niebie. Miłość tu, na ziemi, nie przybiera u niego kształtów średniowiecznego ascetyzmu czy platońskiej idealizacji. Jest to miłość spełniona w małżeństwie, cielesna, ale ściśle monogamiczna. Taka właśnie jest zapowiedzią nieba, bo w niebie wszystkie anioły były poprzednio ludźmi, i zachowują siłę i piękność czasu swojej młodości, a także płeć, męską albo żeńską. Zachowują też pociąg zmysłowy i mają stale wysoką seksualną potencję. Szczęśliwe ziemskie małżeństwa spotykają się znowu, odmłodzone. Ci, którzy pozostali samotni, znajdują niebiańskiego partnera.
Seksualność anielska u Swedenborga nie jest więc pozbawieniem ciała, ucieczką w eteryczne regiony, jakąś ciągłą tęsknotą i marzeniem. Jest fizyczna, w nadziemskości ziemska, i różni się całkowicie od seksualności występnej tym tylko, że pożądanie jest skierowane do jednej osoby. Pełna harmonia dwojga dusz i ciał jest celem istot ziemskich, a jeżeli tego nie osiągną, niebiańskich, które w dodatku nie znają znużenia ani znudzenia sobą.
„Serafita” Balzaka wprowadza motyw androgyne, czyli takiego złączenia się duszy męskiej i żeńskiej, że razem są dwupłciową jednością, być może dlatego, że u Swedenborga umysły małżonków w niebie zupełnie jednoczą się ze sobą i para nie nazywa się dwoma aniołami, ale jednym.
Jak się zdaje, ani „Serafita”, ani listy, w których Balzak starał się przekonać panią Hańską do swedenborgianizmu, nie zmieniły poglądów adresatki, najwyżej zawarta w nich krytyka wyznań chrześcijańskich zaprawiła jej katolicyzm wolterianizmem.
Skąd o tym wiem? Nie jestem balzakistą, tyle że znajomość francuskiego pozwala mi natrafiać na komentarze i opracowania, których we Francji dużo. Za „Komedią ludzką” Balzaka ukrywa się skomplikowane rusztowanie filozoficzne, na ogół niedoceniane przez tych, co widzieli w nim jedynie realistę. Kilkakrotnie przerabiana powieść „Louis Lambert”, której główna postać jest genialnym myślicielem, daje pojęcie o dwóch przeplatających się nurtach, „naukowym” i mistycznym. W tym drugim sporo miejsca zajmuje Swedenborg, zresztą podobnie jak w przypadku Słowackiego znany przeważnie z drugiej ręki. Obrazy niebios (wielu) i piekieł (wielu) u Swedenborga fascynowały literatów, chyba głównie dlatego, że tradycyjny chrześcijański obraz piekła i skazania na wieczność nie zgadzał się z pojęciem dobrego Boga. Łatwiej jest sobie wyobrazić rodzaj naturalnego ciążenia, podobnych do podobnych, którzy wznoszą się do niebios albo spadają do piekieł mocą tej wzajemnej atrakcji, nie żadnego wyroku. Poeci czerpali ze Swedenborga pełną garścią, także wtedy, kiedy, jak Baudelaire, wzięli od niego korespondencje pomiędzy światem zmysłowym i duchowym, nadając im nazwę symboli.



 












 

 

 

     

     

     

     

     

     

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl