Czechy




Miloš Doležal


Pan Lojka

Pan Lojka z Medrzicza
w domu na kredensie
w pudełku od zapałek
przechowywał jeden z siedmiu
sarajewskich naboi
To on swego czasu wiózł następcę
Ferdynanda d’Este.






Grabarz Strachota

Grabarz Strachota podobny
do Vincenta van Gogha
nosił sobie gulasz w słoju po ogórkach
i często wygrażał na rynku:
– Ty jesteś komunista, nawrzucam na ciebie kamieni do grobu –
– Ty jesteś socjalista, zostawię ci kamień pod głową –
– Ty jesteś ludowiec, zapomnę odwodnić twój grób –






Jeden jedyny raz w roku

Jeden jedyny raz w roku Bukacz Józef rzeźnik
co miał gruzły żylaków na nogach
opowiadał w gospodzie kiedy mu postawili dziesięć kolejek
jak przy granicy Protektoratu w Żeguszycach
pod Czasławią zabił Masarykowego siwka
– I tak to się wam skończyła Republika –
zawył





Generał legionista

Spod Niemieckiego Brodu pochodził
generał Karol Kutlwaszr legionista
ten co dowodził w maju praskim powstaniem
W pięćdziesiątym roku za zasługi dla ojczyzny i narodu
dostał dożywocie
Pewnej nocy w Leopoldowie do jego celi
klawisz kogoś przyprowadził
rozpoznali się dopiero rano
na pryczy naprzeciw leżał
generał Toussaint dowódca praskiego Wehrmachtu
Całymi miesiącami grali potem w szachy
a ile się przy tym naśmiali
– Panie generale, teraz pana ruch –
– Panie komendancie, uwaga na lewą flankę –
– Tej barykady z pionków nie rozwalę koniem, panie generale –
– Panie komendancie, szach prosto w plecy –






Na szubienicę

Ludowy sąd w mieście
skazał po wojnie
starostę Powolnego
Niemca na szubienicę
Jego ostatnim życzeniem
było sprowadzić księdza
Bogumiła Buriana
Zaraz po egzekucji zawieźli
księdza do komitetu
niech wygada spowiedź
Podniósł się Burian do wyjścia
i w drzwiach powiada
– Gdybyście byli
chociaż w połowie jak on






Dzwon

Zwołuję żywych
budzę uśpionych
rozbijam gromy
rozpędzam wichry
głuchnę od wojny
przeklinam ogień
uzdrawiam chorych
biję na trwogę
płaczę po zmarłych
po nocach milczę

przełożył Zbigniew Machej


Miloš Doležal, dwudziestosiedmioletni poeta czeski, opublikował jak dotąd dwa zbiory wierszy: „Podivice” (1995) i „Obec” (1996). Szczupły tomik „Podivice” został entuzjastycznie przyjęty przez Sergeja Machonina, zmarłego dwa lata temu wybitnego krytyka literackiego i teatralnego. Po lekturze zbioru wierszy „Obec” Jiří Kolář nazwał Miloša Doležala czeskim Owidiuszem. Nikt inny z czeskich poetów, którzy debiutowali w latach 90., nie może się pochwalić takimi referencjami.
Miloš Doležal należy do zaskakująco – wszak społeczeństwo czeskie jest mocno zlaicyzowane – licznego grona młodych pisarzy czeskich, którzy świadomie i nieraz bardzo dogłębnie nawiązują do chrześcijaństwa. Jego postawę – zarówno życiową, jak i poetycką – znamionuje pewien niemal ascetyczny rys. Po ukończeniu studiów na wydziale nauk społecznych Uniwersytetu Karola w Pradze pracował jako redaktor czasopisma „Perspektivy”, a później jako asystent kierownika literackiego w legendarnym praskim teatrze „Za Bramą”. Po rozwiązaniu przez praski magistrat teatru „Za Bramą” w 1995 roku opuścił stolicę Czech i osiadł w swoich rodzinnych stronach, w miasteczku Ledeč nad Sazavou położonym wśród lasów Wyżyny Czesko-Morawskiej. Ten powrót na prowincję, na wieś, miał istotne znaczenie. Tam, z dala od wielkomiejskiego zgiełku, bliżej jest do źródeł, do natury surowej i obojętnej, do prastarego obrzędu, którego zatarty sens trzeba sobie uświadomić, a przede wszystkim do ludzi, pojedynczych ludzi, którzy mają imię i nazwisko. Tych ludzi, których można spotkać na polu, w kościele, w gospodzie i których pewnego dnia trzeba odprowadzić na cmentarz.
Miloš Doležal wierzy, że posługując się językiem literatury można wyrazić najważniejsze sprawy ludzkiego bytowania zanurzonego w przyrodzie i przenikanego przez to, co nadprzyrodzone, a także poddanego panoszącym się ludzko-nie-ludzkim abstrakcjom, kalkulacjom i utopiom. Jego obsesją są sprawy ostateczne. Poeta nasłuchuje tego, co mówią ci, którzy odchodzą o tych, którzy odeszli przed nimi. W swoich wierszach bardzo często wymienia imiona i nazwiska konkretnych osób, ewokuje żywoty zmarłych mieszkańców jednej gminy, kilku wsi na Wyżynie Czesko-morawskiej. Te głosy biednych, wiejskich, starych ludzi mają w Milošu Doležalu swojego rzecznika. Te głosy mówią coś ważnego. Również nam.

ZM





 












 

 

 

     

     

     

     

     

     

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl