Czechy

 

Danie miesiąca polecają

 

 

Małgorzata Baranowska

Skafander i motyl” to rodzaj pamiętnika nie znającej niewoli duszy uwięzionej w rozpaczliwym zamknięciu nieruchomego i niemego ciała. Fantastyczne. Ta książka mówi o szoku uświadomienia sobie przez autora definitywności stanu skrajnego kalectwa, opowiada o rozpaczy, o tym, że „dla pozostania po stronie żywych” autor „utrzymuje w sobie pewną dozę złości i obrzydzenia, ani za dużą, ani za małą”. Jednocześnie jest to pochwała podróży, pochwała uczuć, wzruszeń estetycznych, a także listów czy obrazów, ale przede wszystkim pochwała pamięci i wyobraźni, pozwalającej wędrować we wspomnieniach i projektować wydarzenia bez ruszania się z miejsca.
Autor, naczelny redaktor „Elle” – Jean-Dominique Bauby – na skutek wylewu krwi do mózgu doznał prawie całkowitego paraliżu. Pozostał mu wyłącznie ruch jednej powieki i ułamek ruchu głową. Mimo gigantycznych trudności, za pomocą zgody lub niezgody na wskazywaną literę podyktował książkę. Za tego rodzaju wyczynami zawsze kryje się także dzieło osoby wspomagającej, zazwyczaj jakiejś kobiety, i Bauby w książce nie zapomniał o niej.
Stereotyp podpowiada, iż człowiek rażony tak wielkim nieszczęściem powinien przemawiać „tragedią przeznaczenia” i pozostawać na jakichś nieznanych antypodach życia. A tymczasem nie. Wręcz przeciwnie. Z tej, świetnie napisanej, opowieści dowiadujemy się dużo o błahych i mniej błahych myślach przepływających autorowi przez głowę, dużo o codzienności, a także nieco o przypadku i losie, o ciele, o świadomości. Pojawiają się uciążliwości drobiazgów niezauważalne dla zdrowych, a w chorobie nabierające niezmiernej ważności, ale one bynajmniej nie przesłaniają autorowi świata. Lekkość sposobu opowiadania, ciekawość życia wciągają czytelnika, poznajemy dobre i złe strefy przeżyć autora. Formę nadaje im dystans i poczucie humoru.
Książka Bauby’ego jest jak najdalsza od tego, czego być może niektórzy by się spodziewali: odkrywania tajemnicy straszliwej, sensacyjnej ciekawostki. Wśród tej przerażającej przygody uwięzienia w ciele nagle – wraz z autorem – orientujemy się, że „ja”, osobowość, rzeczywistość życia to coś pozacielesnego, że jej ciągłością jest pamięć i wyobraźnia. 


Jean-Dominique Bauby: „Skafander i motyl”. Przeł. Krzysztof Rutkowski. Wyd. Słowo/obraz terytoria.

 

 





Marek Skwarnicki

Mimo pewnych postępów w ogólnej wiedzy medycznej społeczeństwa, nadal, jak we wszystkich społecznościach nie do końca ucywilizowanych, istnieje w Polsce problem niechętnego traktowania przez otoczenie osób o zaburzeniach psychicznych. Że są to zaburzenia psychiczne można wiedzieć i niekoniecznie identyfikować je z tzw. wariactwem. Olbrzymiej pracy intelektualnie uświadamiającej pod tym względem społeczeństwo dokonał śp. dr Antoni Kępiński. Jego książki, jednocześnie fachowe i łatwo przyswajalne przez niefachowców, o „lęku”, „nerwicach” czy „schizofrenii” itp. to częsta lektura humanistów, jako że wiedza psychiatryczna determinuje dziś także znajomość współczesnych sztuk.
Kępiński znalazł młodego następcę: dr. hab. med. Andrzeja Kokoszkę, dziś pracującego w II Klinice Psychiatrii AM w Warszawie, a absolwenta UJ i krakowskiej szkoły psychiatrycznej. Dr Andrzej Kokoszka wydał właśnie „Psychoanalityczne ABC – podstawy psychoanalitycznego myślenia”. Doskonała samopomoc dla każdego, kto nagle zaczyna robić cudaczne rzeczy albo nie może dojść chronicznie do ładu ze sobą, współmałżonkiem czy przyjaciółmi. Kępińskiego nie znał, a go jako lekarz kontynuuje – to ciekawe.


Dr Andrzej Kokoszka, „Psychoanalityczne ABC – podstawy psychoanalitycznego myślenia”; Universitas Kraków. Cena dla zdrowych dostępna.



 

 





Tomasz Fiałkowski


Ta rubryka zarezerwowana jest na ogół dla naszych gości. Łamię tę zasadę, by w czeskim „Kontrapunkcie” wśród dań miesiąca nie zabrakło czeskiej kuchni. Wydawnictwo Świat Literacki podjęło kilka miesięcy temu edycję dzieł wybranych Bohumila Hrabala. Serię otwarł wczesny jego utwór „Bambini di Praga”, potem wznowiono tom opowiadań „Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać” i „Taką piękną żałobę”, w zapowiedziach jest pełna, nie ocenzurowana wersja „Święta przebiśniegu”.
Niedawno w ramach „Dzieł” ukazał się „Czuły barbarzyńca” – pierwsze polskie tłumaczenie książki, której gatunek trudno określić. To osobliwy tren-medytacja-wspomnienie, poświęcone przyjacielowi Hrabala, grafikowi Vladimirovi Boudnikowi, który popełnił samobójstwo w grudniu 1968. „Barbarzyńca” powstał w piątą rocznicę śmierci Boudnika i przez wiele lat krążył w samizdacie; oficjalnego wydania doczekał się w Czechosłowacji dopiero po „aksamitnej rewolucji”. Jego bohaterami są – obok Boudnika – sam Hrabal, prowadzący narrację, oraz Egon Bondy, patriarcha czeskiego undergroundu, nieco tu skarykaturowany. 
Rzecz dzieje się w realiach komunistycznej Czechosłowacji (Hrabal i Boudnik poznali się w hucie, dokąd trafili przymusowo w początku lat 50.), ale polityka, choć zakreśla ramy opisywanego świata, pozostaje w głębokim tle. „Barbarzyńca” to opowieść o bytowaniu artysty na krawędzi – krawędzi norm społecznych i psychicznej równowagi – i o cenie, jaką za to się płaci. O egzystencji tak intensywnej, że zsuwającej się w szaleństwo. O ryzykownej przygodzie przekształcania własnego życia w fakt artystyczny. Opowieść często groteskowa i śmieszna, przede wszystkim jednak bardzo poruszająca.


BOHUMIL HRABAL: „CZUŁY BARBARZYŃCA. TEKSTY PEDAGOGICZNE”. Przeł. Aleksander Kaczorowski. Wydawnictwo Świat Literacki.








 





 

 

 

     

     

     

     

     

     

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl