|
Czechy
Dziennikarka Milena Jesenská
„Była godzina jedenasta”
Václav Burian
Hermana Kafkę i Milenę Jesenską (10 VIII 1896 – 17 V 1944) łączy jedno: w świadomości czytelników są wyłącznie częścią tła, na którym tym wyraźniej pokazać można domniemane albo rzeczywiste cechy autora
„Procesu” i „Zamku”. Despotyczny patriarcha i zbyt wrażliwy syn, pełna temperamentu przedstawicielka bohemy i chorobliwie lękliwy wizjoner...
A przecież Jesenská była kimś więcej niż tylko adresatką
„Listów do Mileny”. Dzięki pamiętnikom Margarety Buber-Neumann
(„Milena, przyjaciółka Kafki”), Jaroslavy Vodrážkovej („Wokół Mileny Jesenskiej”) i córki Jesenskiej, Jany Černéj
(„Adresat Milena Jesenská” – książka przełożona także na j. polski) jej postać nabiera wyraźniejszych rysów. Ciągle natomiast pozostaje w cieniu jej twórczość dziennikarska, zwłaszcza zaś najważniejsze jej osiągnięcie na tym polu: publikacje z lat 1937–1939 w liberalnym tygodniku
„Přítomnost” („Obecność”).
Redaktorem naczelnym tego pisma był Ferdinand Peroutka, jeden z najwybitniejszych dziennikarzy pierwszej Republiki Czechosłowackiej, przyjaciel Karela Čapka, podczas wojny więzień obozu koncentracyjnego, po roku 1948 jedna z czołowych postaci czeskiej emigracji demokratycznej. Milena pisywała wprawdzie często dla zarobku, także o sprawach zupełnie jej obcych – na przykład o gotowaniu albo o prowadzeniu gospodarstwa domowego – jednak w tekstach z
„Přitomnosti” talent obserwatorski i wrażliwość wobec spraw codziennego życia zbliża ją do
„pokolenia Čapka” (od autora „Inwazji jaszczurów” była sześć lat młodsza).
Już drugi tekst Mileny Jesenskiej dla tego pisma – „Ludzie na wyspie. Z losów emigrantów niemieckich” – dotyczy tematu silnie politycznego, choć autorka ujmuje go nie w szerokiej perspektywie polityki światowej, lecz poprzez losy konkretnych jej ofiar.
„Dzieje emigracji czeskiej są jeszcze zbyt żywe, żeby nasze sumienie mogło pozostać obojętne” – pisze. Pomoc dla uciekinierów z Niemiec, później z Austrii i czeskich Sudetów staje się jednym z głównych jej zmartwień.
Tematem roku 1938 jest niebezpieczeństwo nazizmu i na nim skupia się pierwszy artykuł Mileny po
„Anschlussie” Austrii, „Sędzia Lynch w Europie”. „Ilu jest dziś żydowskich Murzynów? – pyta. – W Trzeciej Rzeszy około pół miliona. W Wiedniu i w Austrii chyba 300 000. Na Węgrzech mamy żydowskich pół-Murzynów, którzy wprawdzie mogą żyć i pracować, mają nawet dotychczas prawa obywatelskie, ale jednak ograniczeni zostali zasadą numerus clausus. (...) W Polsce, gdzie Żydów jest kilka razy więcej, ograniczenia są jeszcze surowsze (...). Podobnie w Rumunii. Żydów jest na świecie około 15 milionów, z czego jedna trzecia żyje poza prawem”.
Reportaż z zamieszkałych przez Niemców Sudetów – „Anschlussu nie będzie” – to refleks mobilizacji Armii Czechosłowackiej w maju 1938 roku. Jesenská po razy pierwszy wprost opowiada się za zbrojnym oporem i wyraża nadzieję, iż będzie on skuteczny; analizuje też przyczyny skuteczności propagandy nazistowskiego ruchu Konrada Henleina, zwróconej do czeskich Niemców. Na przykładach konkretnych ludzi, którzy ze zrozumiałych względów pozostają anonimowi, pokazuje ubóstwo górskich wiosek, demagogię, przynęty i groźby, które ich mieszkańców zaprowadziły do Sudetendeutsche Partei. Związki zawodowe w niemieckich fabrykach, popierane i kierowane przez pracodawcę, przeszły już według Jesenskiej do metod totalitarnych; instytucja pozostała, ale jej treść uległa całkowitej zmianie. Autorka wyraża szacunek wobec tych, którzy trwają przy demokracji:
„Czesi, niemieccy socjaldemokraci, dzisiaj nawet komuniści” (trzeba tu dodać, że Jesenská, kiedyś członkini partii komunistycznej, w II połowie lat 30. nie miała już wobec komunizmu złudzeń). Artykuł zamyka krytyka polityki czeskiej:
„W ciągu pięciu lat nie zrobiliśmy prawie nic, żeby poprzeć tych spośród Niemców, którzy się bronili przed faszyzmem. Przez pięć lat nie potrafiliśmy zrozumieć prawdy, która współdecyduje o losie Europy: że Niemiec Niemcowi nierówny”.
Jesenská opisuje metody szantażu uprawianego przez prasę henleinowską i losy mieszanych rodzin czesko-niemieckich; nazistowskie wychowanie w szkołach powoduje, że rodzice boją się własnych dzieci. Krytykuje rozpraszanie głosów demokratów w sytuacji tak krytycznej: w pewnym miasteczku czescy i niemieccy demokraci zdobyli łącznie więcej głosów niż ruch Henleina, jednak ich głosy podzieliły się pomiędzy wiele drobnych partii.
W artykule „Setki tysięcy szukają ziemi niczyjej. Ahaswer na winohradskiej ulicy” powraca do losu Żydów na wygnaniu. Punktem wyjścia jest jak zwykle konkretna sytuacja:
„W spokojnej i cichej ulicy na Vinohradach zatrzymał mnie człowiek. Był obszarpany i zbiedzony, ale nie żebrał. Żydowi, który przeżył »wyzwolenie« Austrii, trudno zdobyć się nawet na prośbę”. Opinie Jesenskiej kontrastują w pewnym stopniu z poglądami naczelnego redaktora; Peroutka – bardzo pragmatycznie – podkreślał ograniczone możliwości Czechosłowacji w pomocy Żydom, Jesenská kładła nacisk na potrzebę czynnego współczucia. W numerze z 21 września 1938 r. zajmuje się pierwszą falą uciekinierów z terenów przygranicznych. Najważniejsze dla niej pytanie brzmi: jak zostali przyjęci niemieccy demokraci, uciekający przed nazizmem? Stwierdza, że doszła do głosu solidarność obywatelska.
„Tysiące Niemców wiedzą dzisiaj, kto jest ich przyjacielem i gdzie jest ich prawdziwy dom. Chyba nie zapomną, jak ich powitaliśmy”.
„Przekrój trzech dni” z 28 września 1938 r. to poruszający opis dni wrześniowej mobilizacji – już drugiej w tym roku.
„Wszystkim ludziom w tym kraju spadł kamień z serca” – stwierdza Milena i kończy słowami:
„W nocy niebo jest pełne gwiazd. Czy przelatywać po nim będą bombowce? Jest nas tutaj wielu, którzy nie odeszli. Czekamy”. Tekst następny,
„Wrzesień”, przynosi suchy przegląd wydarzeń krytycznego miesiąca. Nie całkiem jednak suchy, bo w finale czytamy:
„W każdym dniu coś się kończy i coś się zaczyna. 30 września 1938 kończy się integralność Czechosłowacji, równocześnie rozpoczyna się nasz wielki bój o wolność i utrzymanie narodowej i gospodarczej niezależności (...). Rozpoczyna się też jednak bój (...) narodów wszystkich krajów o wolność – w tym boju chcemy z wszystkich sił uczestniczyć. (...) Patrzymy bez wzruszenia, bez wahań i bez łez na to, co się dzieje”.
Szczytowy okres dziennikarskiej pracy Mileny Jesenskiej, tożsamy z końcowym okresem istnienia
„Přítomnosti”, podzielić można na trzy etapy. Pierwszy trwa od jej przyjęcia do redakcji aż do układu monachijskiego. Etap przejściowy: od Monachium do 15 marca 1939 i zajęcia resztek niepodległej Czechosłowacji to czas postępujących ograniczeń wolności słowa. W okresie ostatnim – do likwidacji tygodnika w sierpniu 1939 – działa już nazistowska cenzura. Trzeba podkreślić, że władze niemieckie nie od razu i nie do końca zlikwidowały czeskie życie kulturalne; do końca okupacji utrzymały się niektóre przedwojenne czasopisma, stopniowo podporządkowywane wymaganiom okupanta. Uczciwi dziennikarze zmuszeni byli do szukania wąskiej drogi przyzwoitego kompromisu. Milena Jesenská nie zadowala się narodowo-folklorystycznymi wątkami i tolerowanym przez nazistów
„powrotem do korzeni”, porusza się wciąż na samej granicy cenzuralności. Jeżeli pisze o łzach, są to raczej łzy uporu niż sentymentalnego użalania się nad sobą. Akcentuje dumę osobistą, bowiem o dumie obywatelskiej obywatela Protektoratu Czech i Moraw trudno było mówić.
Oto fragment artykułu „Czeska mamusia” ogłoszonego 19 kwietnia 1939, w drugim miesiącu okupacji:
„Podczas wojny (...) wprowadzono czas letni, ale babcia nazywała to austriackim wynalazkiem i w jej gospodarstwie zegar szedł uczciwie, według słońca, na przekór naciskowi otaczającego nas świata. I kiedy ktoś mówił: jest dwunasta, podnosiła się mała, cicha babcia i replikowała: jest jedenasta! A brzmiało to jak przemówienie królowej i jak patetyczny wiersz. I rzeczywiście: była godzina jedenasta”.
Milena Jesenská wiedziała, że jej życie jest zagrożone. Usiłowała jednak pomóc przede wszystkim innym i zabrakło jej czasu dla ratowania siebie. Od początku okupacji nazistowskiej działała w prasie podziemnej, choć do lipca 1939 publikowała też w legalnej
„Přítomnosti”. Ukrywała prześladowanych i pomagała, zwłaszcza Żydom, w wyjeździe z kraju. Zatrzymano ją 11 listopada 1939. Siedemnastego maja 1944 zmarła w obozie Ravensbrück.
|