Miasta




Kamienie można przenieść, ale niełatwo jest zmienić powiązania,
które powstały między ludźmi i kamieniami

Miasto to nie architektoniczna zabawa


Romuald Loegler


Profesor Busso von Busse, wybitny współczesny architekt niemiecki, zaczyna swój artykuł „o uczuciach i pięknie” od cytatu przekazanego przez Witruwiusza w dialogu pomiędzy budowniczym z Megary Eupalinosem a jego uczniem Lucianosem: „Chciałbym zbudować świątynię, która wzruszy ludzi – rzekł budowniczy. A ty Lucianosie chcesz zrobić to ze mną. Studiuj zatem przestrzenie twojego pięknego miasta, rozpoznaj jego wartość dla człowieka i spróbuj odnaleźć tajemnicę jego oddziaływania. Wiele domów pozostanie niemymi, niektóre przemówią do ciebie, ale niewiele zaśpiewa...”.


Zdaniem tym zwrócił Witruwiusz uwagę na posłannictwo architektury i urbanistyki – na rolę sztuki budowania miast. Celowość i użyteczność, indywidualność, własne cechy miasta, to nie wszystko. Miasto tworzone dla utylitarnych celów, zaspokajające bytowe potrzeby człowieka, wytwarzać winno powiązania ze swoimi duchowymi treściami. Duchowe „pole usługowe” miejskiej przestrzeni, tworzonej przez dzieła architektury, jest odbiciem również ducha czasu i czasu egzystencji miasta. Powstaje mit miejsca – ponadczasowa wartość kulturowa; siła trudno rozpoznawalna, ale oddziałująca na większość mieszkańców.

MIT
Istnienie mitu oznacza dla miasta życie z kontynuacji własnej historii. Fizyczna struktura budowlana, przestrzenie miejskie kreujące zdarzenia życia, regulacje i normy prawne to tylko część składowa miasta. Potrzebne czy wręcz niezbędne, ale niewystarczające czynniki, aby miasto zaistniało. Często mit historii i zdarzeń, kojarzący się z konkretną przestrzenią, znaczy więcej dla miasta niż użytkowo przydatna, lecz anonimowa zabudowa.
Oddziaływanie idei i mitów, które nawarstwiły się w poszczególnych epokach, na życie współczesnych pokoleń, jest niemalże dogmatem. Przykładem niech będzie chociażby Kraków, gdzie mit z historyczną prawdą zgodnie egzystują obok siebie. To właśnie między innymi Kraków udowadnia, że mity wrastają, integrują się z realną egzystencją przestrzeni urbanistycznej i żyją przez długi czas. Od ich siły zależy, jak długo przetrwają. Walka pomiędzy mitem miasta tradycyjnego a mitem miasta modernistycznego odbywa się na naszych oczach, prowadząc w ostateczności do zwycięstwa tradycji w postaci postmodernistycznych doświadczeń urbanistyki i architektury. Chociaż tak naprawdę hasło „żyć w kontynuacji długiej historii” głoszone było również przez modernistów.
Każdy rozwój miasta wynika z kontekstu gospodarki, polityki i społeczeństwa. Będące efektem tych uwarunkowań przestrzenne projekty nie gwarantują automatycznie pozytywnych rezultatów. W latach 60. pojawiła się fala krytyki miast. Zwracano uwagę na brak akceptacji przez użytkownika ich estetycznych norm. Krytyka została skierowana na socjalne aspekty rozwoju miast oraz brak zgody z tradycyjnym image. Przerośnięte układy komunikacyjne, wielkie budynki biurowe i mieszkalne dawały przedsmak w pełni uprzemysłowionego, utechnicznionego i przeorganizowanego miasta, pozbawionego jemu właściwego mitu zakorzenionego w tradycji. Przekraczały ludzką skalę miast z epoki przed XIX-wieczną rewolucją przemysłową.
Zapewnienie ludziom możliwości identyfikacji z miastem stało się ważnym aspektem urbanizacji – formy życia, która dzisiaj nigdzie nie rozwija się pomyślnie.
Urbanista niemiecki Hans-Reiner Miller-
-Raemisch twierdzi, iż „kłamstwem i oszustwem jest, jeśli ktoś – polityk, planista, architekt, ekolog czy socjolog, prawnik lub politolog – przypuszcza i obiecuje, że dzięki budowli, jakiejkolwiek formie miasta, a nie poprzez przebudzenie się człowieczeństwa i ducha w urbanizacji, będzie można żyć”.

KAMIENNE MARZENIA
Czymże zatem jest miasto?
Czy odpowiedź na to pytanie da się w ogóle sprecyzować?
Czy jest to możliwe przy wielorakim i nie zawsze spójnym myśleniu o mieście?
Czy miasto jest wyłącznie funkcjonalnym systemem politycznych, socjalnych i ekonomicznych okoliczności i zdarzeń, które posiadają określoną formę?
A może miasto to tylko geograficzno-architektoniczny twór, nie uznający związku z polityczno-ekonomicznym systemem, tak jak to widzi włoski architekt Aldo Rossi, dla którego miasto jest sumą budynków, z których się składa. Chociaż on sam również rozumie miasto jako zjawisko budowlane, pełne przeciwieństw pomiędzy indywidualnością jednostki a kolektywem, i uznaje etnologię oraz socjologię jako koronnych świadków psychicznego wymiaru miasta.
„Miasto jest obiektem natury i podmiotem kultury, jednostki i grupy, marzeń i przeżyć, jest ono po prostu humanitarne” (Lévi-
-Strauss).
Na dowód wielkiego znaczenia duchowego czynnika w procesie urbanizacji w ogóle, a więc nie tylko w tworzeniu czy rozwoju miast, lecz również wszelkich form organizacji i przystosowania przestrzeni dla potrzeb człowieka, przytoczyć można wypowiedź wspomnianego już Aldo Rossiego: „Jeżeli pomiędzy domami, ulicami i grupami mieszkańców zaistniały krótkotrwałe stosunki, to możliwym jest, że ludzie ci mogliby zniszczyć swe domy, dzielnice, miasto i na tym samym terenie, według innego planu, zbudować nowe; ale jeżeli kamienie da się »przesadzić«, to nie tak łatwo jest zmienić stosunki, powiązania, które powstały pomiędzy nimi i kamieniami. Jeżeli jakaś grupa ludzi żyje długo w miejscu, do którego się przyzwyczaiła, to ku niemu zwraca się nie tylko ich sposób poruszania się, lecz kierują również myśli w następstwie materialnych obrazów kreowanych przez zewnętrzne obiekty. Co zrobiła grupa, ktoś inny może zniszczyć, ale zamiar, cel działania człowieka z przeszłości został utrwalony w kształcie, w materialnym porządku. Władza i siła lokalnej tradycji pochodzi z rzeczy, której ona była obrazem. Tak utożsamiają się grupy z częścią ich świadomej pasywności, którą przenosi materia”.
Doświadczenia historii pozwalają w tym względzie przyznać rację Rossiemu. Miasto bowiem to nie tylko funkcjonujący mechanizm. Miasto to fizycznie ukształtowana architektonicznymi formami przestrzeń, w której utrwalone są marzenia, przeżycia i wspomnienia kolejnych generacji jego mieszkańców. Istnienie miasta to materialny i niematerialny byt, określający jego strukturę, monumentalne budowle, pomniki przeszłości i wspomnienia mieszkańców.
Próbując odpowiedzieć na pytanie, czym jest miasto, można posłużyć się słowami Italo Calvino: „Miasto to wielokrotnie przełamane spojrzenie, połyskującej, mieniącej się, grającej kolorami poezji”.
Pozwólmy zatem poetom budować miasta według ich wyobrażeń.

Kraków, sierpień ’97

Romuald Loegler – ur. 1940 r., architekt, wydawca miesięcznika „Architektura & Biznes”, wykładowca. Autor m.in. projektu kościoła Świętej Królowej Jadwigi w Krakowie.






 












 

 

 

     

     

     

     

     

     

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl