|
Kłopoty to moja specjalność
Śladami Dashiella Hammetta
Ulice San Francisco
Jerzy Illg
Są miasta, które przeobrażają się w literackie legendy dzięki sugestywności ich wizerunków utrwalonych czy wręcz narzuconych zbiorowej wyobraźni przez pisarzy. To, co dla Dublina uczynił Joyce, a dla Londynu – Dickens, dla San Francisco zrobił Dashiell Hammett, kreując w licznych opowiadaniach z bezimiennym detektywem zwanym Continental Op, a przede wszystkim w swym arcydziele –
„Sokole maltańskim” – hipnotyczną wizję osnutego nocną mgłą miasta, w którego stromych zaułkach i dusznych hotelowych apartamentach czai się tajemnica i zbrodnia.
San Francisco jest miastem kochającym i kultywującym swą literacką legendę. W burzliwych hippiesowskich latach 60., autokary obwożące po mieście turystów startowały spod kultowej księgarni City Lights Books stworzonej przez jednego z charyzmatycznych przywódców Beat Generation, Lawrence’a Ferlinghettiego. 78-letni dziś Ferlinghetti, w latach 50. aresztowany za wydanie
„Skowytu” Ginsberga, jest obecnie szanowanym obywatelem, i to na jego wniosek ojcowie miasta przemianowali w styczniu 1988 r. dwadzieścia ulic, nadając im imiona pisarzy i artystów tworzących kiedyś w tym mieście. Obok Jacka Londona, Marka Twaina, Isadory Duncan, Williama Saroyana i Jacka Kerouaca swoją ulicę – Dashiell Hammett Lane – otrzymał także autor
„Sokoła maltańskiego”. Niezliczeni fani tej powieści przemierzają ulice i zaułki miasta śladami jej intrygującego bohatera, detektywa Sama Spade’a, a także samego Hammetta, który przeżył tutaj osiem lat, od lata 1921 do jesieni 1929, wielokrotnie zmieniając wynajmowane pokoje i hotele. Związkom Hammetta z San Francisco poświęcono sporą liczbę książek i artykułów (w opublikowanej w 1975 r. powieści sensacyjnej Joe Goresa pt.
„Hammett”, w głównej roli detektywa występuje nawet sam Dashiell Hammett), których autorzy drobiazgowo ustalają w realnej topografii miasta miejsca, gdzie rozgrywają się kluczowe epizody akcji
„Sokoła” oraz adresy kolejnych miejsc zamieszkania autora. Istnieje nawet obszerny literacki przewodnik Dona Herrona, zatytułowany
„Dashiell Hammett Tour”, bez którego zapewne nie spędziłbym długich godzin depcząc po piętach cieniom Sama Spade’a i pięknej Brigid O’Shaughnessy – i bez którego nie powstałby ani ten tekst, ani towarzyszące mu zdjęcia.
AGENCJA PINKERTONA
Urodzony w 1894 w St. Mary’s County w stanie Maryland Dashiell Hammett (jego imię to zamerykanizowana odmiana francuskiego nazwiska matki, De Chiel) spędził młodość w Filadelfii i Baltimore. Nie odebrał gruntownego wykształcenia – w wieku 14 lat, musząc pomagać skromnie sytuowanej rodzinie, porzucił szkołę. Był posłańcem, tragarzem, urzędnikiem frachtowym, operatorem zszywarki w fabryce pudełek. Znużony doraźnymi zajęciami, często zaniedbywał je i przeważnie wyrzucano go z pracy. Mając 22 lata odpowiedział na ogłoszenie i został wywiadowcą słynnej Narodowej Agencji Detektywistycznej Pinkertona. Pracował w różnych miastach, a w roku 1921 wylądował w San Francisco, by poślubić Josephine Dolan – pielęgniarkę, która opiekowała się nim w szpitalu, gdzie leczył gruźlicę wyniesioną z wojska. Nawroty choroby zmusiły go w kilka miesięcy później do porzucenia pracy w Agencji. Wyniesione z niej doświadczenia, w połączeniu z lekturą popularnych magazynów zamieszczających opowieści detektywistyczne, utwierdziły go w przekonaniu, że większość autorów powieści sensacyjnych nie ma zielonego pojęcia o tym, jak naprawdę wygląda praca detektywa.
Postanowił zatem zostać pisarzem. W dzień pracował jako szef działu reklamy w sąsiadującej z gmachem Agencji na Market Street wielkiej firmie jubilerskiej Samuel’s Jewellers, w nocy zaś pisał swoje opowiadania, które od 1923 roku zaczęły się regularnie ukazywać w popularnym piśmie
„Czarna Maska”. Prawie wszystkie jego powieści i większość z blisko stu opowiadań powstały w kolejnych mieszkaniach przy ulicach Eddy, Hyde, Monroe, Post i Leavenworth. Na obszarze wyznaczanym na planie miasta przez te ulice rozgrywa się także przeważnie akcja jego utworów, w tym przede wszystkim –
„Sokoła maltańskiego”.
NOCNA MGŁA
Jak pamiętamy, pięć po drugiej w nocy w mieszkaniu Sama Spade’a rozległ się dzwonek telefonu, po czym, po trzech sygnałach, słuchawka została podniesiona
„i męski głos powiedział: – Halo... Tak, mówi... Martwy...? Tak... Piętnaście minut. Dziękuję. [...] Z dwóch otwartych okien wiało chłodne, mgliste powietrze, przynosząc kilka razy na minutę głuche porykiwanie syreny przeciwmgielnej z Alcatraz”. Na podstawie topograficznych sygnałów rozmieszczonych w powieści, tropiciele Hammettowskich śladów wysunęli uzasadnioną hipotezę, że mieszkanie Spade’a mieścić się musiało na południowo-wschodnim rogu Post i Hyde, w czteropiętrowym budynku pod numerem 891 Post Street, gdzie z końcem 1927 r. zamieszkał Hammett po separacji z rodziną. Tu w ciągu 1928 r. pisał
„Krwawe żniwo”, ukończył „odcinkową” wersję „Klątwy Dainów” drukowaną w czterech numerach
„Czarnej Maski” i rozpoczął nową powieść – „Sokoła maltańskiego”. W zakończeniu powieści to właśnie w tym mieszkaniu Spade, zaciskając zęby, powie do Brigid O’Shaughnessy przed oddaniem jej w ręce policji:
„Nie zrobisz ze mnie durnia”. Na razie, w kilka minut po nocnym telefonie, odjeżdża stąd taksówką, która wysadza go
„w miejscu, gdzie Bush Street przechodzi nad tunelem Stocton, by zaraz potem ześliznąć się w dół ze wzgórza ku Chinatown”. Wtedy
„nocna mgła San Francisco, rzadka, lepka i przenikająca, zacierała kontury domów”. Kiedy stoję tu teraz, frontony domów, jezdnie i poręcz, sponad której spoglądam – jak wówczas Spade – w dół na Stocton Street, rozjarza słoneczny blask. Nie najlepiej wychodzi w nim zdjęcie odchodzącej o kilkanaście metrów dalej na północ uliczki Dashiella Hammetta, wcześniej Monroe Street, gdzie w 1926 r. pisarz mieszkał pod numerem 20, ze względu na postępy nękającej go gruźlicy ulokowawszy żonę wraz z dwiema córeczkami na farmie w pobliżu San Anselmo w południowej Kalifornii.
Podążając śladami Spade’a, zawracam i skręcam po drugiej stronie Bush Street w zaułek będący ulubionym miejscem wypraw wielbicieli Hammetta. To miejsce pierwszej zbrodni w
„Sokole maltańskim”, po której nastąpiły kolejne, zaś Sam Spade trafił na trop figurki czarnego ptaka. Tutaj, w połowie Burritt Street, od 1974 r. w ścianę domu wmurowana jest brązowa tablica z napisem:
„Przypuszczalnie w tym miejscu Miles Archer, wspólnik Sama Spade’a, został zamordowany przez Brigid O’Shaughnessy”. Jak wiemy, ciało zaskoczonego podstępnie detektywa, który nie zdążył nawet wydobyć broni, leżało w zagłębieniu między wysokim zboczem a wystającym z niego płaskim głazem. W górze nad nim
„po lewej stronie zaułka biegł sięgający pasa płot z poziomo zbitych desek. Za płotem grunt opadał już zupełnie stromo ku tablicy ogłoszeniowej na Stocton Street w dole”. Schodząc z Bush Street w dół stopniami
„brzydkich, nagich, betonowych schodów” z obu stron okalających tunel, można po wyjściu na Stocton Street i przejściu kilkudziesięciu metrów skręcić w pierwszą przecznicę w lewo, gdzie pod numerem 111 Sutter Street wznosi się stary, ozdobny drapacz chmur z zieloną balustradą okalającą brązowy dach. To Hunter-Dulin Building, w którym zdaniem Joe Goresa mieściło się biuro Spade’a i Archera. Inni badacze wskazują jako jego siedzibę położony o przecznicę dalej Hallidie Building, 130 Sutter Street – bez względu na to, kto ma rację, rozkład ulic, na których rozgrywa się akcja powieści, idealnie pokrywa się z obiema tymi lokalizacjami. To stąd Sam Spade wyniósł
„dużą, niezgrabną paczkę” – owinięty w wełnę drzewną i papier posążek sokoła maltańskich krzyżowców.
„Niosąc pod pachą paczkę Spade kroczył raźno i tylko spojrzenia bezustannie rzucane na boki wskazywały, iż ma się na baczności. Z budynku, w którym mieściło się jego biuro, wyszedł przez zaułek i wąskie podwórko na Kearny i Post Street, gdzie zatrzymał przejeżdżającą taksówkę”.
KUPIEC WENECKI
Nie wsiadając do taksówki, zawróćmy i podążmy za nim w tym samym kierunku. Przecinając Kearny i idąc w stronę równoległej do niej Stocton Street, znajdujemy się na rogu Stocton i Post Street, która jest jedną z ulic obramowujących (od północy) Union Square. Miejsce to zawsze było sercem miasta. To tutaj w r. 1860 odbyły się demonstracje w obronie Unii Stanów Północy, czemu plac zawdzięcza swą nazwę. W przeszło sto lat później miejsce upodobali sobie hippiesi – tutaj przyciągały tłumy psychodeliczne happeningi Kena Keseya i Merry Pranksters, łącznie z historycznym Trips Festival zorganizowanym w tutejszym Longshoreman’s Hall. Mało kto pamięta, że w parku na Union Square zarejestrowana została większość plenerowych zdjęć
„Rozmowy” Francisa Forda Coppoli (1972). Dziś skwer ten to tętniące życiem handlowe i hotelowe centrum San Francisco, gdzie zatrzymują się piętrowe czerwone autobusy, do złudzenia przypominające swoich kuzynów z Londynu.
Na południowo-zachodnim rogu Union Square wznosi się charakterystyczna kamienna fasada 20-piętrowego St. Francis Hotel, którego związkom z literaturą można by poświęcić całą monografię, z osobnymi rozdziałami dotyczącymi Mary McCarthy, Tennessee Williamsa, Ernesta Hemingwaya czy Sinclair Lewisa – by wymienić tylko najbardziej znanych. W hotelu tym Dashiell Hammett jako agent Pinkertona prowadził swą najsłynniejszą sprawę – dochodzenie przeciwko znanemu komikowi kina niemego, Roscoe
„Fatty” Arbuckle’owi, oskarżonemu o gwałt na młodej aktorce Virginii Rappe. Jak chcą niektórzy
„hammettolodzy”, St. Francis to pierwowzór hotelu St. Mark, z którego Miles Archer wyruszył na swą ostatnią misję, śledząc Floyda Thursby i Brigid O’Shaughnessy. Równie wielu zwolenników ma hipoteza, że powieściowym odpowiednikiem tego hotelu jest
„Aleksandria” – hotel, w którym zatrzymał się niebezpieczny grubas Gutman. Opis się zgadza:
„Aleksandria” także ma dwadzieścia pięter, a jej okna wychodzą na Geary Street, równoległą do Post Street ulicę zamykającą Union Square od południa. Z kolei zdaniem innych pierwowzorem
„Aleksandrii” (i tutaj parametry dziwnym trafem się zgadzają) jest położony o dwie przecznice dalej w kierunku zachodnim, na rogu Geary i Taylor, Clift Hotel.
Geary Street, odchodząca ukośnie na północny zachód od Market Street, głównej arterii miasta, to jedna z ulic odgrywających najważniejszą rolę w
„Sokole maltańskim”. Jak zauważa Fritz Leiber, jeden z pierwszych
„oprowadzaczy” po San Francisco Dashiella Hammetta, „Geary Street pomiędzy Hyde i Market to »stos pacierzowy« tej powieści – większość akcji rozgrywa się przy tej ulicy bądź w pobliżu niej”. Tutaj, choć w nie zlokalizowanym dokładnie budynku, mieszkał – i zastrzelony został przez Wilmera Cooke’a – Floyd Thursby, kłopotliwy partner Brigid O’Shaughnessy. Posuwając się tą ulicą na zachód od Union Square i hotelu St. Francis, po minięciu Mason Street docieramy pod numer 415, gdzie mieści się Geary Theatre. Kolejny z badaczy Hammetta, William Godshalk, ustalił na podstawie repertuaru tego teatru, że akcja
„Sokoła maltańskiego” rozgrywa się na przestrzeni pięciu dni w grudniu 1928 roku. Wtedy to właśnie na deskach Geary Theatre występował w roli Shylocka w
„Kupcu weneckim” słynny George Arliss, którego oglądał w tym przedstawieniu inny czarny charakter powieści – Joel Cairo. Z kolei o przecznicę dalej, na południowo-zachodnim rogu Geary i Taylor, naprzeciwko wspomnianego już Clift Hotel, znajduje się Bellevue Hotel – łatwy do rozpoznania także z powodu aliteracji prototyp hotelu
„Belvedere”, w którym zatrzymał się Cairo.
Skręcając z Geary na północ, w ulicę równoległą do Hyde Street, i wspinając się z sapaniem pod górę, można dojść do budynku 1155 Leavenworth. Apartament numer 2, gdzie Hammett mieszkał od marca 1929 do jesieni tego roku, to jego ostatni adres w San Francisco. Stąd wyruszył na wschód – do Nowego Jorku, a potem Hollywood, po czekającą go sławę i pieniądze. Tutaj ukończona została ostateczna wersja
„Sokoła maltańskiego” i rozpoczęta następna powieść, „Szklany kluczyk”. Mieszkając tutaj, po raz pierwszy umieścił obok swego nazwiska w książce telefonicznej określenie
„pisarz”. Wiedział już, że udało mu się zrealizować swoje postanowienie.
za zbrodnię!
Gdyby, wykraczając nieznacznie poza miejsce akcji powieści, podążyć Geary jeszcze bardziej na zachód, przeciąć Hyde Street (z rogu której, jak pamiętamy, Sam Spade wyruszył na swoją nocną wędrówkę) i po dwóch przecznicach skręcić
„w dół”, czyli na południe w Polk Street, po minięciu kolejnych czterech przecznic doszlibyśmy do restauracji
„The Rathskeller”, w której mieści się siedziba „Stowarzyszenia Sokoła Maltańskiego”. Wśród jego członków są zarówno biografowie, jak i fani Hammetta, autorzy powieści sensacyjnych, prawdziwi agenci i policjanci. Spotkania
„Stowarzyszenia” tradycyjnie rozpoczynają się toastem zapożyczonym od Sama Spade’a, który podejmował nim nachodzących go gliniarzy:
„Za zbrodnię!”
Ciekawszym i mniej męczącym zakończeniem wyprawy śladami Hammetta i jego bohaterów będzie wizyta w prawdziwie kultowej restauracji
„John’s Grill”, położonej zaledwie dwie przecznice na południe od Union Square. Warto nadłożyć odrobinę drogi i dojść wzdłuż torów, którymi spuszczają się stromo w dół Powell Street słynne cable cars, do ich końcowego przystanku na rogu Market Street. Skręciwszy w lewo, mijamy pod numerem 856 sklep jubilerski Alberta Samuelsa, u którego pracował Hammett, a następnie pod numerem 870 imponujący gmach James Flood Building – siedzibę Agencji Detektywistycznej Pinkertona. Zaraz za nim należy skręcić pod ostrym kątem w tył na lewo i wejść w Ellis Street. Po minięciu kilku budynków stajemy przed
„John’s Grill”, który mieści się tu pod numerem 63 od roku 1908 i jest jednym z dwóch zachowanych lokali, w których jadał Sam Spade. Jak pamiętamy, przed wyprawą do Burlingame Spade
„poszedł do »John’s Grill« i zamówił kotlet, pieczony kartofel oraz sałatkę z pomidorów. Zjadł szybko i właśnie palił papierosa nad filiżanką kawy, kiedy wszedł silnie zbudowany młody mężczyzna w kraciastej czapce na bakier, z bladawymi oczyma i czerwoną, surową twarzą i ruszył do jego stolika. »Gotowe, panie Spade. Wóz czeka z pełnymi bakami«”.
Na markizie nad wejściem widać znajomą figurkę czarnego ptaka. W środku – istny raj dla fanów Hammetta. Sala na piętrze, od stycznia 1976 oficjalnie przemianowana na Jadalnię Sokoła Maltańskiego, obwieszona jest fotografiami Humphreya Bogarta, który w słynnej ekranizacji Johna Hustona z 1940 roku genialnie wcielił się w Sama Spade’a, ustalając powielany przez lata kanon
„czarnego kryminału”. Duże plansze prezentują także pamiętne dialogi powieści. Obok nich zdjęcia samego Hammetta, a także jego biografów, autorów innych powieści sensacyjnych, wreszcie zarówno historycznych, jak i współczesnych najsłynniejszych prywatnych detektywów San Francisco. W pięknej oszklonej biblioteczce – cała
„hammettowska” biblioteka, pierwodruki Hammetta i książki o nim, na poczesnym zaś miejscu – facsimile
„Sokoła maltańskiego”.
Jest pora lunchu i sala jest przepełniona. Nie pozostaje nic innego, jak wspiąć się wyżej, do podobnie udekorowanej sali na drugim piętrze, dobudowanym przez właścicieli w 1982 r., w celu pomieszczenia rosnących zastępów głodnych wielbicieli Hammetta. Zamawiam rekomendowane w karcie
„kotleciki Sama Spade’a”. Dając wytchnąć utrudzonym nogom, rozkoszuję się drinkiem
„Bloody Brigid” w szklaneczce z podobizną czarnego ptaka, wyobrażając sobie, jakiej siły trzeba było z siebie dobyć, by odrzucić wdzięki tej ponętnej kobiety. Nie udaje mi się niestety rąbnąć pamiątkowego menu, na co ma zapewne ochotę niemal każdy gość. Pozostaje usatysfakcjonować się opakowaniem firmowych zapałek, z którego przenikliwie spogląda spod ronda miękkiego kapelusza pozbawiony złudzeń, niezapomniany Sam Spade.
|