Książka na wirażu





Rynek książki

Pierwsze trzy godziny


Czesław Apiecionek
(Księgarz)


Czwartek, godz. 13.10 Widzę niepokój w oczach współpracowników. 
Dzwonili z BBC z pytaniem, czy mamy coś Wisławy Szymborskiej. Przed chwilą dostała nagrodę Nobla!
13.15 Ja wiem, że nie powinno się BBC w zasadzie sprawdzać, ale na wszelki wypadek telefonuję do zaprzyjaźnionej rozgłośni. Potwierdzają.
13.20 W witrynie wystawiamy egzemplarz z bijącym w oczy napisem „NOBEL ‘96”. Stojący za szybą stały, zaprzyjaźniony klient z niedowierzaniem kręci głową. Cieszymy się wspólnie przez chwilę, ale nie ma czasu na fetowanie. Trwa wielkie poszukiwanie, przeglądanie magazynowych półek. Niestety, „Lektury nadobowiązkowe” dawno wyczerpane. W sumie, nie licząc egzemplarza na wystawie oraz tego, zarezerwowanego dla BBC, mamy raptem 8 egzemplarzy tomiku „Koniec i początek” z poznańskiej oficyny „a5”. Zdaje się, że i ja mam już przerażenie w oczach.
13.30 W Poznaniu w wydawnictwie „a5” automatyczna sekretarka prosi o pozostawienie wiadomości. Gratuluję i błagam o każdy, nawet archiwalny egzemplarz. Po chwili wiemy też, że żaden z dwóch stale współpracujących z „a5” hurtowników także nie jest w stanie nam pomóc. „Koniec i początek” od trzech lat jest w sprzedaży i byłoby dziwne, gdyby nagle ktoś dysponował większą ilością egzemplarzy.
13.45 Nie doceniłem kierowniczki w księgarni na Wiejskiej. Odnalazła w magazynie aż 16 tomików. „Wiedziałem, że zawsze chomikuje co ciekawsze tytuły” – jeden z kolegów wydzwaniający do kolejnych hurtowni nie potrafi powstrzymać się od uwagi. W tym wyjątkowym przypadku niezwyczajny, nadmierny zapas zostanie jej darowany.
14.00 Robimy bilans. We wszystkich czterech księgarniach w momencie ogłoszenia werdyktu Królewskiej Szwedzkiej Akademii mieliśmy 46 egzemplarzy. Niby nieźle, ale nie w takim dniu i nie w obliczu takiej decyzji!
14.10 Pierwszy telefoniczny sukces. Nie ma co prawda poezji, ale jeden z hurtowników przyznaje się do prawie setki egzemplarzy tomu pt. „Wokół Szymborskiej”. Szkice na temat dokonań laureatki przeznaczone są dla polonistów. Proszę o 60. Już po godzinie będę żałował, że nie zamówiłem wszystkich.
14.30 Jadę na Kolejową (gdzie jest większość warszawskich hurtowni książek). To praktycznie ostatnia szansa. Współpracownicy proszą, abym wrócił jak najprędzej. Przecież zaraz się zacznie!
14.50 Zaglądam do wszystkich otwartych jeszcze hurtowni. Wszędzie bezradnie rozłożone ręce. Na kilometrze kwadratowym, po którym gorączkowo krążę przez blisko godzinę, znajduje się pewnie kilkaset tysięcy woluminów. Niestety jedyny tomik tegorocznej laureatki nagrody Nobla to ten, który mam w torbie.
15.00 Zaczęło się! W radiu minireportaż, z którego wynika, iż po pierwsze nikt praktycznie nie zna twórczości Wisławy Szymborskiej, a po drugie jedyne nieliczne tomy poezji można dostać wyłącznie w kilku księgarniach.
15.30 Telefonuję z miasta. W księgarni tłum zawiedzionych klientów. Przed witryną trzy ekipy telewizyjne i kilku fotoreporterów stoi w kolejce do jedynego, wystawionego tam egzemplarza. O dziwo stali bywalcy są nieobecni. Oni po prostu dawno już wiersze Szymborskiej sobie kupili.
Wieczorem na ekranie wspomniany egzemplarz ilustruje wypowiedzi rozmaitych osób w różnych programach. Najważniejsze, że TVP znów kocha książki i że książki w TVP kochają politycy. Bodaj następnego dnia jeden z nich będzie ze swadą opowiadał o lekturze wierszy laureatki w trakcie wielogodzinnego lotu samolotem, mimo iż dałbym głowę, że swój egzemplarz otrzymał na dwie godziny przed konferencją prasową.
16.00 Poszukiwania na Kolejowej zakończone. Wiem, że poezji Szymborskiej ani w hurtowniach ani też w księgarniach w ciągu najbliższego tygodnia nie będzie. Wiem też, że w gazetach i w telewizji będzie trwało polowanie na czarownice. Wiem także, że winnych najbardziej będą szukać ci, którzy poezji Szymborskiej nigdy nie czytali. W drodze do domu wyjmuję z torby ostatni tom poetki, czytam wiersz „Niektórzy lubią poezję” i wiem, że utwór ten z pewnością doczeka się jeszcze niejednej pointy.











 












 

 

 

     

     

     

     

     

     

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl