Krzysztof Kieślowski

 

Danie miesiąca polecają

 

 

Ireneusz Kania

Być może ktoś od dawna obcujący z poetyckim dziełem Kawafisa, weźmie do ręki słynny „Kwartet aleksandryjs-ki” Lawrence’a Durrella jako komentarz, rozbudowaną glosę do wierszy Starego Poety (którego postać zresztą dyskretnie przewija się w tle). Można i tak: „Kwartet” rozjaśnia alchemię czaru Aleksandrii, która ongiś Kawafisa zniewoliła tak potężnie, że napisał:
 
To miasto pójdzie za tobą. Zawsze w tych samych dzielnicach
będziesz krążył. W tym samych domach włosy ci posiwieją.
Zawsze trafisz do tego miasta. Będziesz chodził po tych samych ulicach.


Komentarz to jednak czy cichy spór z nazbyt może liryczną wizją Kawafisa? Aleksandria w jego widzeniu to świat skąpany w złocistym blasku odległych epok, dawnych miłości, owiany aromatem uwiędłych róż. Aleksandria Durrella jest tym wszystkim, ale także – i może głównie – mroczną straszliwą bestią, mieniącą się na zewnątrz barwami, przymilną i okrutną, urzekającą zapachami i głosami. To miasto poddaje ludzi bezwzględnym próbom, z jakich wychodzą pogruchotani, odmienieni, przebudzeni. Właśnie: olśniewająco napisaną powieść Durrella czytałem jako w pewnym sensie utwór inicjacyjny. Nieoczekiwane zmiany perspektywy, następujące w każdym kolejnym tomie zrazu dezorientują, później pozwalają dostrzec odwrotną, prawdziwą stronę każdego z elementów aleksandryjskiego pejzażu – psychologicznego, politycznego, erotycznego zwłaszcza. „Kwartet” brzmi nutą entuzjastycznej pochwały deziluzji: czas utracony jest utracony na zawsze („wyzwolony”), miłość, namiętność bywa najczęściej samoułudą, podstępem odwiecznej Woli. „Miłosny śpiew do urojonej istoty, do własnego lustrzanego odbicia! Jakże przejmujący był ten głos, prawdziwa ilustracja ludzkich miłości!” – pisze Durrell, przyglądając się śpiewającym ptakom w klatkach „obstawionych lusterkami, żeby stworzyć złudzenie licznych towarzyszy”. Ta wspaniała książka ma smak wyzwolenia z labiryntu.


Lawrence Durrell, „Kwartet aleksandryjski”. Przełożyła Maria Skibniewska, Warszawa 1995 – 96.





 

 





Marcin Król

Książka Hannah Arendt „Wola”, która niedawno ukazała się nakładem „Czytelnika”, stanowi drugi tom niedokończonego ostatniego wielkiego dzieła pisarki. Poprzedni tom dotyczył myślenia, ostatni miał dotyczyć sądzenia, ale Hannah Arendt, umarła po napisaniu kilku pierwszych stron. „Wola” jest dziełem niezwykłym, nie tylko dlatego, że wszystko, co pisała Arendt było niezwykłe, ale także dlatego, że w naszych czasach tak niewielu myślicieli odważa się na uprawianie filozofii, a nie tylko historii tego, co już inni powiedzieli. Arendt miała zamiar stworzyć wyczerpującą analizę władz ludzkiego umysłu i jednocześnie skutków działania człowieka dla życia publicznego. Ponieważ uważała, że od naszych sądów zależy nasze działanie, zaś nasze sądy są oparte na myśleniu i na woli, uznała, że taką właśnie kolejność powinny mieć trzy tomy jej dzieła. Dziwne jest nieco, że współcześni filozofowie, jakby zazdrośni w stosunku do tego wielkiego zamierzenia, nie podejmują problemów postawionych już w pierwszych dwóch napisanych tomach.
Książka Hannah Arendt jest także dlatego niezwykła, że pisarka, która już znacznie wcześniej przed napisaniem tego dzieła uznała, że „nić tradycji uległa zerwaniu”, korzysta z rozmaitych źródeł historycznych, tak jakby nie było między nimi istotnych różnic. Dziełom Kanta towarzyszy tu zatem wielka poezja W. H. Audena, a Platonowi – Szekspir. Bo też myślenie, wola i osąd występują zdaniem Arendt wszędzie, gdzie spotykamy manifestacje wielkości człowieka. „Wola” to wspaniała książka.


Hannah Arendt, „Wola”, przeł. Robert Piłat





 




Mieczysław Porębski

Chciałbym zwrócić uwagę czytelników, także i tych, którzy nie biorą do ręki obszernych rozpraw profesorskich, na ostatnią publikację pani profesor Marii Janion „Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś?”. Książeczka jest złożona z krótkich szkiców i z rozmów z etnologami, wszystkiego 115 stron, powiązanych właściwie wyłącznie dynamiczną osobowością autorki. Już tytuł niesie wyraźne przesłanie; chodzi o obowiązek myślenia, który ona swoim impetem pisarskim nam narzuca. Hannah Arendt napisała, że źródłem zła jest bezmyślność – to ten sam trop. Mam tu pod ręką rozmowy z Marguerite Yourcenar, która, przerażona, stwierdza w pewnej chwili, że młodzież amerykańska – a chyba nie tylko amerykańska – nie radzi już sobie nawet z podziałem godziny na sześćdziesiąt minut, bo to za trudne. Zagrożone jest nie tylko myślenie, ale i edukacja, i to jest centralny bodaj wątek także i książeczki Marii Janion. Oczywiście najbardziej nią wstrząsa próba rugowania ze szkół naszej klasyki, od Kochanowskiego poczynając. Zagrożenie kultury wysokiej przez kulturę masową i środki masowego przekazu wiąże się autorce z inwazją ukochanych przez nią skądinąd fantazmatów, z eschatologią końca wieku, z „życiem ku śmierci”, które się jako „jałowy bieg” naszego myślenia o rzeczach ostatecznych ujawnia. Mamy więc do czynienia z nowym kryzysem świadomości europejskiej, który co jakiś czas się powtarza, jesteśmy znów na jakimś dnie i z przerażeniem pytamy siebie, czy nie jest to już kryzys ostateczny. Książka Marii Janion celnie trafia w punkty dla tego kryzysu istotne. Najpierw zatrata tego, co się nazywa stylem bycia. „Coca-cola to mój styl” – znamy to z telewizji, ale przecież słowo „styl” znaczyło kiedyś zupełnie co innego: kodeks zachowań, to, co przystoi. Janion pyta o model wychowania, gdy wszystkie autorytety zawodzą; o książkę, która zmuszałaby czytelnika do myślenia; o poezję romantyczną i jej obecność nie tylko w szkole, ale również w historii, która wbrew Fukuyamom toczy się i będzie się toczyć; o aktualność postawy romantycznej, tyrtejsko-martyrologiczno-mesjanistycznej. Czy wyróżnia ona tylko Polaków? Pyta też o tożsamość narodową: czy to ma być tożsamość zaścianka, czy tożsamość europejska? Z uporem i konsekwencją powracając do węzłowych problemów, Maria Janion przypomina nam o ich wadze.

Maria Janion, „Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś?”, Warszawa 1996.











 





 

 

 

     

     

     

     

     

     

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl