90-lecie Jerzego Giedroycia




Świetlista jaskinia


Leszek Kołakowski


Od pół wieku pan Jerzy Giedroyc, „księciem” popularnie zwany, działa jako mentor polskiej inteligencji, a fenomen Instytutu Literackiego i „Kultury” nie miał sobie równych w obozie socjalizmu i pokoju, czyli w zonie rublowej albo zonie knuta. Jedną z przyczyn tej niezwykłości był po prostu fakt, że Giedroyc nie był więźniem żadnej ortodoksji emigracyjnej i rozumiał doskonale, co w Polsce się dzieje, miast czerpać obraz naszego kraju z ideologicznych założeń, co na emigracji było pospolite; wiedział, że nie było prawdą, by naród dzielił się niezmiennie na garstkę agentów Kremla oraz nieustraszone zastępy patriotów do szabli się rwących; wiedział, że różne przemiany przez komunizm sprawione są nieodwracalne i że nie wrócimy do przedwojennej Polski z jej przedwojennymi granicami wschodnimi, jakby nic się nie stało. Wiedział także od początku, w latach, gdy prawie nikt poza nim o tej sprawie nie mówił, że stosunki ze wschodnimi sąsiadami są dla przyszłości Polski sprawą kluczową i że trzeba je było, przy wszystkich monstrualnych trudnościach, nawiązywać również w warunkach komunistycznego reżymu, kiedy to gazety trąbiły o nieśmiertelnej przyjaźni narodów socjalistycznych, ale wielkorządcy niczego bardziej się nie bali, jak niezależnych kontaktów między niezależnymi ludźmi z tych narodów. Wiedział także, że ważne jest, by Polacy znali język rosyjski, a to nie dlatego, że go uczono przymusowo w szkołach – bo szkoła budziła tylko odrazę do tej mowy – ale dlatego, że tym skuteczniejsza będzie polityka niepodległej Polski, im lepiej potrafimy rozumieć Rosjan.
Poznałem pana Giedroycia w 1956 roku w Paryżu, gdym po raz pierwszy to miasto odwiedził; odwiedziliśmy też wtedy, razem z przyjacielem moim, Pawłem Beylinem, złowrogą jaskinię zbójców w Maisons-Laffitte (czym wtedy nie należało się głośno chwalić). Przez wszystkie te dziesięciolecia jaskinia ta promieniowała światłem, co wszystkich nas oświecało, wszystkim wzmacniało rozum i wolę.

Oxford, 27 czerwca 1996












 












 

 

 

     

     

     

     

     

     

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl