Kłopot z ciałem




Z „Tematów do odstąpienia”

Piękna dziewczyna


Czesław Miłosz



Naturalnie, że spędzałam dostatecznie dużo czasu przed lustrem
i podobałam się sobie. A nawet, szczerze mówiąc, znajdowałam 
w sobie kurwiarskie skłonności. Chyba trochę tych skłonności mają

wszyscy, ale kobiety sporo. Jednakże kiedy zgodziłam się na tę sesję,

okazało się, że to co innego. Po prostu nie miałam pieniędzy i być

fotografowaną na goło dla pornograficznego magazynu nie wydało mi się

żadną wielką historią. Następnie zobaczyłam siebie na stronicy w tzw.

kolorach naturalnych, z należytym wyeksponowaniem piersi, z rękami niby

to broniącymi dostępu do puszystego zwierzątka na pagórku łonowym. I,

mówię wam, to było bulwersujące przeżycie. Bo zawsze kiedy patrzyłam na

siebie, rozebraną, w lustrze, szczegóły ciała nie istniały jako rzeczy, były

moje i jakby tą mojością zaprawione. Tak samo w miłości nie jesteśmy

przecie sztuką mięsa na talerzu. A tu nagle ciało zupełnie od-mojone, prawie

tak jak na krześle ginekologicznym, choć wtedy też bronimy się od środka

przeciwko takiemu zobiektywizowaniu i nie jesteśmy wzrokiem lekarza.

Przypomniały mi się świadectwa tych, co wrócili zza progu śmierci, w

jednym zgodne, choć bywa to najrozmaiciej tłumaczone, zależnie od

przekonań. Zapewniają, że jest chwila, kiedy ogląda się gdzieś w dole, jakby

unosząc się nad nią, swoją cielesną powłokę, już nam obojętną. Chyba coś z

tego jest w przeżyciu, o którym mówię.












 












 

 

 

     

     

     

     

     

     

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl