Konflikt
na Bliskim Wschodzie
„TP”
nr 19/2002, 12 maja
Pominięte fakty
Agnieszka Sabor w cyklu artykułów „Żydzi i Arabowie: dzieje konfliktu” („TP” nr 15-17/2002) starała się bardzo obiektywnie przedstawić historię. Jednak w odcinku 2. nie wyjaśniła, w jakiej sytuacji doszło do wojny rozpoczętej 5 czerwca 1967 r. Nie chodziło bowiem tylko o propagandę państw ościennych. Egipt w maju 1967 r. skierował na Synaj, w pobliże granicy z Izraelem, dużą liczbę oddziałów wojskowych, nakazał siłom pokojowym ONZ opuszczenie terenu i nałożył blokadę na Cieśninę Tyrańską oraz Zatokę Akaba zamykając statkom izraelskim dostęp do Morza Czerwonego (typowy casus belli). Rząd Izraela lękając się zmasowanego ataku ze strony Egiptu, Syrii i Jordanii, których połączone siły znacznie przewyższały jego, w atmosferze rosnącego niepokoju o losy narodu, zdecydował się na atak prewencyjny.
Mój sprzeciw budzi natomiast tekst Wojciecha Pięciaka „Błędna i niesprawiedliwa” („TP” nr 17/2002), pomijający pewne fakty. Uchwała Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 29 listopada 1947 r. przewidywała utworzenie na terenach na zachód od Jordanu dwóch państw: żydowskiego i arabskiego. Społeczność żydowska zgodziła się na plan podziału, chociaż był on dla niej niekorzystny. Arabowie, w odpowiedzi na proklamowanie państwa Izrael, odrzucili plan. Pięć państw arabskich, 14 maja 1948 r., rozpoczęło wojnę z Izraelem obliczoną na jego całkowite zniszczenie. Izrael obronił się za cenę 6 tys. ofiar.
W ostatniej dekadzie po kolejno zawieranych porozumieniach z Palestyńczykami, a nawet po każdym postępie w rokowaniach, następowały zamachy terrorystyczne niweczące szansę na pokój. To właśnie z powodu zamachów obywatele Izraela odwrócili się od tych przywódców, którzy próbowali na drodze ustępstw doprowadzić do pokoju. Dlatego Benjamin Netaniahu wygrał z Szimonem Peresem, a Ariel Szaron pokonał Ehuda Baraka. Niestety ze strony palestyńskiej nie było nigdy żadnych aktów dobrej woli, a Jasir Arafat na każde ustępstwo odpowiadał nowymi żądaniami. Rację ma Sergiusz Kowalski pisząc o jednej twarzy terroryzmu („TP” nr 16/2002).
ZOFIA RADZIKOWSKA
(Kraków)
|