Zwycięstwo nadziei

55-lecie „Tygodnika Powszechnego”

 

  • „Coś takiego jest możliwe jedynie w Krakowie” – mówili goście z całej Polski. „To był spór Naphty z Settembrinim na żywo” – komentował polemiki oskarżyciela i obrońcy podczas „Sądu nad XX wiekiem” Tadeusz Sobolewski. 1 i 2 kwietnia w kościele OO. Dominikanów, sali Magistratu, Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha” i Teatrze Słowackiego „Tygodnik Powszechny” świętował jubileusz 55-lecia.

 

 
Jubileusz „Tygodnika”: Sąd nad XX wiekiem. Przed sędzią Andrzejem Zollem i ławą przysięgłych zeznaje świadek Marek Edelman. Fot. Andrzej Kramarz

Zaczęło się w gościnnej jak zawsze bazylice OO. Dominikanów. Mszę celebrowało dziesięciu księży – redaktorów, autorów i przyjaciół „TP”. Wielki Post roku jubileuszowego stał się dla ks. Adama Bonieckiego okazją do wyznania win i prośby o przebaczenie za błędy „Tygodnika”. „Aleśmy mieli wspaniałe życie” – mówił z kolei w homilii ks. Mieczysław Maliński.

Dwie godziny później sala posiedzeń Rady Miasta Krakowa zamieniła się w miejsce jedynej w swoim rodzaju rozprawy: Trybunał Powszechny pod przewodnictwem prof. Andrzeja Zolla wytoczył proces Dwudziestemu Wiekowi. „Nietypowy to proces, nietypowy oskarżony i nietypowy sąd. Każdy na tej sali mógłby być zarówno świadkiem, jak i oskarżycielem” – mówił prof. Zoll. Oskarżenie wniósł w imieniu ludzkości o. Jan Andrzej Kłoczowski OP (z aplikantem Januszem A. Majcherkiem), obrońcą był mecenas Krzysztof Piesiewicz (aplikant – Wojciech Bergier), świadkami oskarżenia i obrony:  prof. Barbara Skarga, Marek Edelman, ks. prof. Michał Heller, Ryszard Kapuściński, Antoni Libera, prof. Wojciech Roszkowski, Andrzej Wajda. „Oskarżam wiek XX o świadomą ślepotę, która wyraziła się w całkowitym i dobrowolnym zabiciu wyobraźni. Oskarżony nie przewidział, bo nie chciał przewidzieć skutków swoich działań” – mówił prokurator. Kolejni świadkowie, nim zostali poddani krzyżowemu ogniowi pytań zadawanych przez strony, mówili o: zbrodniach i wirusach totalitaryzmów, z których oskarżony wciąż się nie wyleczył (Wojciech Roszkowski), zacieraniu indywidualności człowieka i ginięciu jednostek w masie (Barbara Skarga),  wykorzystywaniu nauki w służbie ideologii (ks. Michał Heller), dramatycznym pogłębianiu się różnic cywilizacyjnych i wielkiej niesprawiedliwości świata, w którym 20 proc. ludności wciąż się bogaci, a 80 proc. żyje w coraz większej nędzy (Ryszard Kapuściński). Świadkami obrony byli: Andrzej Wajda, odwołujący się do świadectwa ludzi umiejących sprostać wyzwaniom tego stulecia, i Antoni Libera, który mówił, że wiek XX w postaciach największych twórców kultury „sam się dziś oskarża i sam sądzi”. W niezwykłej ciszy sala słuchała Marka Edelmana, który także bronił mijającego wieku, przypominając o prawach człowieka, zniesieniu niewolnictwa i apartheidu, osiągnięciach medycyny. „Zbrodniom tego stulecia winni są konkretni ludzie, nie zwalajcie odpowiedzialności na systemy! Nie róbcie z człowieka cacusia w beciku” – wołał doktor Edelman.

Linię Edelmana wzmocnił przedstawiony przez Krzysztofa Piesiewicza materiał dowodowy: międzynarodowe dokumenty poświęcone prawom człowieka i obywatela, a także encykliki papieskie. „Panowie sędziowie, jak moglibyście wydać wyrok skazujący? Czy to znaczy, że te ofiary, ci dzielni ludzie nie zwyciężyli?” – pytał obrońca w ostatnim przemówieniu, prosząc o „wyrok nadziei”. „Ten wiek był skazany na najskrajniejsze formy zła, które odziedziczył po wiekach poprzednich i wyszedł z tych prób zwycięsko. Nigdy w nowożytnych dziejach ludzkości nie mieliśmy tyle nadziei i tylu wytyczonych kierunków rozwoju jak na progu XXI wieku. Niedostrzeganie zła to wielkie uchybienie, ale niedostrzeganie dobra to bluźnierstwo” – zwrócił się wprost do oskarżyciela. Ostatecznym argumentem był cytat z eseju ks. Józefa Tischnera o nieskończonym miłosierdziu siostry Faustyny i jeszcze jeden dowód obrony w postaci numeru „Tygodnika Powszechnego”. „Ten dowód jest notorycznie znany. Nie ma więc potrzeby przedkładania go przysięgłym i Trybunałowi” – odpowiedział mecenasowi sędzia Andrzej Zoll...

Po ponad trzech godzinach rozprawy sędziowie przysięgli (Katarzyna Janowska, Krystyna Strzelecka, Anna Stypka, Krzysztof Burnetko, Andrzej Dobosz, Jacek Filek) pod przewodem prof. Jacka Klinowskiego mogli udać się na naradę. Oto ich werdykt:

1. Czy oskarżony jest winny skutków swego lekkomyślnego zawierzenia rozumowi? Winny.

2. Czy oskarżony jest winny zniewolenia człowieka przez podporządkowanie go masie? Winny.

3. Czy oskarżony jest winny sprowadzenia demokracji do władzy większości, a więc do czystej procedury? Niewinny.

4. Czy oskarżony jest winny degradacji wartości życia człowieka? Winny.

5. Czy oskarżony jest winny podziału świata na bogatą Północ i biedne Południe? Niewinny.

6. Czy oskarżony jest winny nieodpowiedzialnego wykorzystania odkryć naukowych? Niewinny.

7. Czy oskarżony jest winny pozbawienia człowieka zdolności racjonalnego poszukiwania sensu życia? Niewinny.

8. Czy oskarżony jest winny przerwania ciągłości pamięci i doprowadzenia do zniszczenia ciągłości kultury i zastąpienia jej przez kulturę masową? Niewinny.

Wobec uznania oskarżonego w trzech punktach winnym, przewodniczący Trybunału wymierzył XX wiekowi karę pozostania w pamięci następnych pokoleń dla przestrogi, ostrzeżenia i dla świadectwa tego, co człowiek może zrobić człowiekowi. Oskarżenie zapowiedziało apelację, a z kół zbliżonych do sądu dowiedzieliśmy się, że spory między prokuratorem, obrońcą, świadkami oraz pomysłodawcą i scenarzystą całego wydarzenia Piotrem Mucharskim trwały w restauracji „Pod Aniołami” do trzeciej nad ranem...

Zmagania na sali rozpraw śledziło blisko tysiąc osób – część na wielkim telebimie w Sali Kupieckiej Rady Miasta. Później relacje z procesu nadały Program I PR i Program I TVP. „Tygodnik” zamierza poświęcić temu wydarzeniu jeden z najbliższych „Kontrapunktów”.

 

*

W niedzielę 2 kwietnia w Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha” odbyła się prowadzona przez Tadeusza Lubelskiego promocja autobiografii Andrzeja Wajdy, z udziałem laureata Oscara i redaktora książki Tomasza Fiałkowskiego, który – jak przyznał autor – „spadł mu jak z nieba, czyli z »Tygodnika Powszechnego«”. Autobiografię reżysera przybliżyły fragmenty jego filmów: „Lotnej”, „Wszystko na sprzedaż”, „Pokolenia”, „Popiołu i diamentu”, „Ziemi obiecanej”, „Człowieka z marmuru”, „Pana Tadeusza”. „Miałem dużo szczęścia: do ludzi i do okoliczności” – mówił Andrzej Wajda, wspominając m.in. spotkania z Tadeuszem Łomnickim, Andrzejem Wróblewskim, Zbigniewem Cybulskim, Krystyną Jandą i Jerzym Radziwiłowiczem.

  Zaś wieczorem w Teatrze Słowackiego odbył się koncert Anny Szałapak i Grzegorza Turnaua, artystów od lat zaprzyjaźnionych z redakcją „TP”. Pierwsza zaśpiewała swoje największe przeboje, drugi – piosenki z ostatniej płyty. Później wystąpił ks. Adam Boniecki: „Minęło 55 lat, a »Tygodnik« istnieje i, niech mi wolno będzie powiedzieć, ma się dobrze, bo miarą tego, czy ma się dobrze, czy nie, jest liczba przyjaciół, a o niej świadczą choćby dzisiejsze i wczorajsze uroczystości”. Redaktor naczelny mówił o potrzebie czujności, by nie poddać się pokusom wieku dojrzałego, zwykłym wszak w wieku 55 lat; przede wszystkim pokusie „małej stabilizacji”: „jednej wizji, jednej koleiny, która z upływem czasu staje się coraz głębsza”. Cytując Jerzego Turowicza i Krzysztofa Kozłowskiego, Szef przypominał: „»Tygodnik« nigdy nie ogłaszał »wojny światopoglądowej« (na czym miałoby polegać zwycięstwo w tej wojnie? na narzuceniu przeciwnikowi swojego światopoglądu?). Wierzy za to, że ludzie myślący, uczciwi i odpowiedzialni, choć wiele ich różni, posiadają wiele wspólnych wartości, że wiele ich łączy. Dlatego »Tygodnik« zawsze chciał budować mosty nad przepaściami dzielącymi takich ludzi, chciał być miejscem spotkania i wymiany myśli.

Jako pismo katolickie »Tygodnik« stawiał i stawia na pierwszym miejscu miłość Boga – która wyraża się w miłowaniu ludzi. A co znaczy miłość bliźniego? Znaczy respekt dla jego odrębności, znaczy – tolerancję, znaczy – chęć zrozumienia drugiego, który jest inny”.

Koncert zakończyło przyjęcie w foyer Teatru. I tym razem przyjaciele, współpracownicy i czytelnicy „TP” (wśród nich Anna Turowiczowa, Wisława Szymborska, Krystyna Zachwatowicz i Andrzej Wajda, Tadeusz Mazowiecki, ministrowie, parlamentarzyści, władze miasta i województwa) dyskutowali do późnych godzin nocnych.

A nam pozostają jeszcze podziękowania: dla honorowych patronów jubileuszu „TP”: prezydenta Krakowa Andrzeja Gołasia oraz ministra kultury i dziedzictwa narodowego Kazimierza Michała Ujazdowskiego. Dla głównego sponsora: firmy Tishman&Speyer Properties. Dla Festiwalu Kraków 2000 i jego dyrektora Bogusława Sonika. Dla pana Jacka Łodzińskiego, Zakładów Mięsnych „Łmeat” z Łukowa, Żywiec Trade z Niepołomic, Piwnic Win Importowanych z Krakowa i „Tymbarku”. A wreszcie dla wszystkich tych, którzy przygotowaniu jubileuszu bezinteresownie poświęcili czas i energię, zwłaszcza dla Janiny Ochojskiej, Joanny i Michała Ronikierów, Agnieszki Traczewskiej i Stanisława Tyma.

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl