|
Jedwabne, Zagłada, pamięć
Wina sprawiedliwie
uznana
Wypowiedź Prymasa Polski kard. Józefa
Glempa w radiu „Józef”
4 marca 2001 nt. tragedii w Jedwabnem
Bracia i Siostry! Przed rokiem poinformował mnie poważny Żyd,
że niebawem będzie nagłośniona sprawa Jedwabnego, miejscowości
w diecezji łomżyńskiej, gdzie mord na Żydach został
dokonany przez Polaków. Rzeczywiście w lipcu 1941 roku, kiedy
ziemię łomżyńską i białostoczczyznę okupowali Niemcy,
doszło do strasznego mordu na Żydach. Szczególnie mord
dokonany przez spalenie żywcem ludności żydowskiej, spędzonej
siłą przez Polaków do stodoły, jest niezaprzeczalny.
Pod koniec lutego bieżącego roku sprawa została nagłośniona
przez publikację książki profesora Jana Tomasza Grossa pt.
“Sąsiedzi”. Czy przedtem o tym nie wiedziano? Ależ
tak, wiedziano. Wiedzieli mieszkańcy Jedwabnego i okolicy,
wiedziały władze lokalne i centralne. To prawda, że
encyklopedie pod hasłem “Jedwabne” wspominają o
dokonanym mordzie na Żydach przez Niemców. W sprawie mordu w
Jedwabnem toczyły się dwa procesy, były zeznania, dokumenty,
zasądzenia i ludzie wiedzieli prawdę o masakrze. Książce
Grossa nadaje się charakter sensacji, choć jest to jej drugie
wydanie, czyli że pierwsze, mówiące o tragedii w Jedwabnem,
rozeszło się wcześniej. Dziś z lękiem oczekuje się na jej
wydanie po angielsku, bo jakoby wtedy prawda odkryta dla
Amerykanów spowoduje ostre ataki żydostwa na Polaków. Trzeba
stwierdzić, że wersja opisów wydarzeń w Jedwabnem już była
opublikowana w języku angielskim, jak to wynika z informacji
umieszczonej w książce Grossa. Sprawa przypomina trochę mord
w Katyniu: wszyscy wiedzieli kto zabił polskich jeńców, ale
oficjalnie trzeba było przynajmniej nie wiedzieć.
Skoro fakt mordu i zabójca zespołowy jest znany, to dla każdego
nasuwają się dwa pytania: dlaczego dopiero po sześćdziesięciu
latach podaje się znany fakt jako sensację, oraz: jakie były
przyczyny wybuchu tak nieludzkiej nienawiści i okrucieństwa.
Sprawa ma kilka wymiarów: historyczny, etniczno-narodowy,
psychologiczny i, niestety, polityczny. Mnie jako duchownego
interesuje przede wszystkim wymiar moralny. Łączy się to z
uznaniem odpowiedzialności pokoleniowej, która polega na
przeproszeniu Boga za grzechy przodków i na przeproszeniu
potomków pokrzywdzonych. Naturalnie, że skala uznania win zależy
od rozeznania obiektywnej prawdy, a więc od zbadania przyczyn
grzechu i okoliczności popełnionej zbrodni. Przyczyny ukształtowania
się tak zdziczałych i nienawistnych postaw Polaków wobec Żydów,
nie spotykanych w innych częściach Polski, trzeba zbadać.
Zadanie to należy zostawić historykom i socjologom. Nie można
stracić z pola widzenia zasadniczej prawdy, że jedynym źródłem
systematycznie tępiącym Żydów był totalitaryzm hitlerowski
i temu nurtowi ulegały niekiedy lokalne animozje wykorzystywane
jako narzędzia.
Zgadzam się z moim Znakomitym Kolegą, który w “Więzi”
pisze: “Nie poszukujemy jakichś wyimaginowanych dokumentów
historycznych, które by mogły tragedię Jedwabnego zmienić w
błahy epizod”. Tak, nie poszukujemy wyimaginowanych
dokumentów, natomiast nie lekceważymy rzetelnych badań. Osobiście
nie chciałbym mieszania różnych wymiarów sprawy. Nie chciałbym,
aby politycy narzucali Kościołowi sposób, w jaki wypełni akt
żalu za zbrodnie popełnione przez określone grupy ludzi wierzących,
a moralnie zdziczałych, ani też aby określali ideologię, w
jaką ma być ubrana modlitwa pokutna.
Tymczasem pod koniec lutego, w ciągu dwóch dni, kilku
wysokiej rangi polityków skontaktowało się ze mną z
identycznym niemal programem: tego i tego dnia Kościół
katolicki powinien podjąć wielkie modły w Jedwabnem, pokajać
się za zbrodnie i prosić o przebaczenie ludobójstwa, bo
inaczej narazimy się na gniew. Rozumiem, że sprawą polityków
jest programowanie rozwiązania trudnych problemów. W te plany
nie powinien się włączać Kościół, bo wtedy zamiast
wprowadzania pokoju będzie stawał się narzędziem w walce.
Jedwabne może mieścić się w programie określonych tarć
politycznych, podobnie jak to bywało w innych przypadkach.
Rezerwa do programów politycznych w rozwiązywaniu jakichś
kwestii nie oznacza, że nie można ich harmonizować, nie
mieszając płaszczyzn. Dlatego z uznaniem przyjąłem pismo
Pana Rabina Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie, który
potrzebę aktu uzasadnia tekstem Pisma świętego i pisze:
“60-ta rocznica śmierci setek polskich obywateli wyznania
mojżeszowego jest okazją, aby złączyć się we wspólnej żałobie
nad niepotrzebną stratą wielu ludzkich istnień”. Jest
to właściwa płaszczyzna duchowa dla okrycia się żałobą za
niewinnie pomordowanych. Chętnie to uczynimy w Warszawie we wspólnej
modlitwie Polaków i Żydów: bądź przed pomnikiem Bohaterów
Getta, bądź w którejś ze świątyń, bądź w Synagodze. W
tym sensie rozumiem następne zdanie Pana Rabina: “Mord
niewinnych ludzi nie jest lokalną tragedią, to tragedia całego
świata”. Tak, jako ludzkość bolejemy nad niewinnie
przelaną krwią w każdym narodzie. Mordy popełnione na
niewinnych w Jedwabnem, w Katyniu, w Dachau, w Auschwitz wywołują
nasz ból jako członków rodzaju ludzkiego, tak samo jak mordy
w Ruandzie, na Bałkanach czy między sąsiadami w Palestynie.
Tragedia w Jedwabnem wywołuje poważną refleksję nad
grzechem, który odwracając człowieka od Boga, kieruje go
przeciw drugiemu człowiekowi. Nie chodzi o pochopną i krzykliwą
pokutę, ale o sprawiedliwe wejrzenie na siebie w pokorze i w
prawdzie. Nie możemy, podejmując akty powszechnej skruchy
proponowanej przez polityków, naruszać dobrego imienia tych,
którzy oddawali życie za ocalenie Żydów. Nie wolno nam w imię
sprawiedliwości przyklejać do jakiegokolwiek narodu etykiety
narodu zabójców. Nie czynimy tego wobec Niemców, pośród których
najpełniej ujawnił się hitleryzm, tak samo nie możemy także
zaślepienia, jakie sprowokowano na ludziach Jedwabnego i
okolic, rozciągać na cały naród polski.
Jest natomiast rzeczą ze wszech miar pożądaną, abyśmy
jako Kościół z Ludźmi Wyznania Mojżeszowego przeprosili
Boga za popełnione grzechy według prawdy objawionej w Biblii.
Przepraszając Boga winniśmy także podziękować za
“sprawiedliwych”, którzy w jednym i drugim narodzie
nie wahali się ponieść ofiary w imię sprawiedliwości, jaką
winien być otoczony każdy człowiek.
(KAI)
|