|
Jedwabne, Zagłada, pamięć
Co wynika z dyskusji wokół mordów w
Glinciszkach,
Jedwabnem czy Łambinowicach?
Zaniechania
historiografii
PIOTR MADAJCZYK
Glinciszki – mord Litwinów na Polakach, Jedwabne – mord Polaków na Żydach, Poczdam – decyzja o wysiedleniu Niemców z Polski, Zamojszczyzna – próba likwidacji polskich mieszkańców i zastąpienia ich przez nazistów niemieckimi kolonistami. Różne nazwy, stanowiące jedynie początek dłuższej listy wydarzeń historycznych, symbolizujących konflikty narodowościowe.
Nazwy tak różne, że jedynym logicznym ich ustawieniem jest kolejność alfabetyczna. Ktoś mógłby wprawdzie zarzucić, że najlepszym rozwiązaniem jest kolejność chronologiczna, ale ma ona wadę: zbyt często wydarzenia następujące po sobie uznajemy za połączone związkiem przyczynowym, wydarzenia późniejsze za zdeterminowane tymi je poprzedzającymi.
Po przełomie roku 1989, gdy możliwe było już prowadzenie publicznych debat na tematy stanowiące wcześniej tabu, przedmiotem dyskusji stały się także sprawy narodowościowe. Dyskutowano więc o problemach narodowościowych na przyłączonych do Polski po 1945 roku ziemiach zachodnich i północnych – w tym o stosunku Polaków do Niemców, o weryfikacji narodowościowej części przedwojennych obywateli niemieckich i o wrogim nastawieniu do nich polskiej ludności napływowej, o obozach dla Niemców, o nadużyciach i zbrodniach, wynikających z takich przesłanek jak zemsta lub rabunek.
Po roku 1989 przedmiotem dyskusji stały się również konflikty polsko-ukraiński oraz polsko-litewski. Pojawiły się opracowania o problematyce narodowościowej na ziemiach wschodnich Drugiej Rzeczpospolitej, zamieszkanych w dużej części przez ludność pochodzenia białoruskiego. I wreszcie sprawy polsko-żydowskie: antysemityzm, Narodowe Siły Zbrojne, ekscesy antyżydowskie podczas powstania warszawskiego, Kielce 1946, stosunek Żydów do państwa polskiego i do komunizmu.
Za każdym razem traktowano to jako odrębny temat – i podobnie postrzegana jest obecnie polemika wokół zbrodni w Jedwabnem. W rzeczywistości wszystkie te dyskusje dotyczyły elementów jednego procesu: kształtowania się Polski jako państwa narodowego w typowym dla XX w. szpagacie między patriotyzmem a szowinizmem. Proces ten nie był dotychczas – i chyba nadal nie jest – doceniany przez historyków zajmujących się najnowszą historią Polski, którzy zazwyczaj opisywali w jednym lub dwóch akapitach np. przymusowe przesiedlenia po II wojnie światowej i ukształtowanie się jednolitego państwa narodowego. I tyle wynikać ma dla państwa i społeczeństwa, z których zniknęła ponad jedna trzecia mieszkańców?
MNIEJSZOŚCI WOBEC WOJNY
Zapewne stąd biorą się tak rozbieżne i dostrzegalne w artykułach o Jedwabnem oceny problematyki narodowościowej. Być może nieudana integracja osób nie-polskiej narodowości w ramach państwa polskiego była największym niepowodzeniem Polski lat 1918-39. Skutek to społeczności żyjące obok siebie, przeważnie nie znające się, nie szukające wzajemnych kontaktów – co tak fatalnie zaciąży w latach wojny nad losem społeczności żydowskiej.
W obliczu zbliżającego się konfliktu tworzył się niekorzystny układ w społeczeństwie Drugiej Rzeczpospolitej. ,,Niekorzystny układ” nie oznacza jednak nieuniknioności późniejszych wydarzeń, a ,,jedynie” stan, który można by określić jako nieprzygotowanie na ciężkie czasy. Nacjonalistyczne nastroje, antysemityzm, postrzeganie mniejszości narodowych jako zagrożenia nie były w ówczesnym świecie czymś wyjątkowym – i mogły ulec z upływem lat osłabieniu. Wiedza o stosunkach polsko-żydowskich w przedwojennej Polsce jest niezbędna, żeby zrozumieć, jak dokonała się zagłada Żydów polskich, ale Holocaust raczej utrudnia zrozumienie tych stosunków.
Zmiana na gorsze nastąpiła od początku roku 1939, w narastającej atmosferze zagrożenia, sprzyjającej myśleniu w kategoriach ,,odpowiedzialności zbiorowej”. Potem ogromne znaczenie miało rozgoryczenie wrześniową przegraną tych obywateli, którzy utożsamiali się z państwem polskim. Doszło do tego wykorzystywanie podziałów narodowościowych przez okupacyjne władze niemieckie i sowieckie. Te pierwsze włączyły członków mniejszości niemieckiej do represji wobec Polaków i rozpoczęły wpisywanie części przedwojennych obywateli polskich na tzw. folkslistę (folksdojcz stał się synonimem zdrady). Z kolei po agresji sowieckiej 17 września narodowości zamieszkałe na ziemiach wschodnich postrzegały w dużej części klęskę Polski nie jako klęskę swego państwa, ale szansę na jego powstanie (Białorusini, Ukraińcy) lub na bycie równoprawnymi obywatelami (Żydzi).
Władze sowieckie i niemieckie uznawały, że najprostszym sposobem panowania nad okupowanymi obszarami (lub ich częścią) jest spowodowanie, aby zamieszkałe tam społeczności zajęte były walką ze sobą, a nie z okupantem. Ponieważ działania temu służące miały zazwyczaj charakter niejawny, więc najmniej o nich wiadomo. W wypadku konfliktu polsko-ukraińskiego do dziś trwają dyskusje historyków, kiedy przestawał on być korzystny dla Niemców, tworząc stan chaosu. Skoro nasza wiedza jest tak ograniczona, musi zaskakiwać, z jaką pewnością podczas dyskusji o Jedwabnem stwierdzano niekiedy, że Niemcy współorganizowali mord albo zaprzeczano temu.
Powyższy opis uzupełnić należy o rozpad struktur państwa, wzrost elementów kryminalnych, chaos i bezwzględną walkę o dobra materialne.
CIĄGŁOŚĆ I ZMIANA
Jaka będzie odpowiedź na pytanie o kontynuację i jej przerwanie w stosunkach narodowościowych, a dokładnie o elementy kontynuacji i jej braku? Na ile wysiedlenie obywateli polskich narodowości niemieckiej było następstwem II wojny światowej – a na ile niedopasowania tej grupy do modelu państwa polskiego, ukształtowanego w 1918 r.? Na ile wysiedlenia ludności narodowości białoruskiej, litewskiej i ukraińskiej były skutkiem konfliktów po 1939 r., a na ile – być może nieuniknionym – ich nieudanej integracji w Polsce lat 1918-39? Na ile stosunek do osób narodowości lub pochodzenia żydowskiego wynikał z ich zachowania się w okresie okupacji – a na ile z ich niedopasowania do dominującego w Polsce modelu narodu?
Jednak nadmierne koncentrowanie się na pytaniach o kontynuację też jest niebezpieczne, gdyż kryje w sobie niebezpieczeństwo niedostrzeżenia jej przerwania.
Jedynie marginalne ugrupowania w Polsce międzywojennej uważały, że można jakąś grupę obywateli pozbawić obywatelstwa i wysiedlić z kraju. Słowo ,,getto” oznaczało wówczas coś innego niż pod okupacją niemiecką. W okresie międzywojennym miały miejsce pogromy, gdy Żydów rabowano i poniżano, nie przejmując się także śmiercią niektórych z nich. Jednak w Jedwabnem nie dokonano pogromu, tylko masowego mordu.
Śmierć więźnia w przedwojennym obozie w Berezie Kartuskiej była wydarzeniem wyjątkowym, a nie codziennością – jak w powojennych obozach w Łambinowicach (dla Niemców) czy Jaworznie (najpierw dla Niemców, później dla Ukraińców). W wyniku wojny oraz okupacji niemieckiej i sowieckiej doszło do takiej brutalizacji postaw, do wytworzenia tak silnych stereotypów wroga, że społeczną sankcję zyskały metody działań wcześniej nie akceptowane przez większość. Tu kontynuacja została przerwana.
BRAK CAŁOŚCIOWEGO UJĘCIA
Kontynuacji należy szukać zarówno w wydarzeniach politycznych i ideologiach, jak i w strukturach społecznych, w świadomości – czyli szczególnie w sposobie definiowania tego, kto jest ,,swój”, a kto ,,obcy” i jakie zachowania wobec ,,obcego” są społecznie akceptowane. Zetknąłem się z tym problemem dwukrotnie: w odniesieniu do ludności żydowskiej i do Ślązaków, zweryfikowanych jako Polacy. Obie grupy uznawane były przez dużą część polskiej ludności napływowej za obce. Choć tylko niektórzy spośród niej gotowi byli do rabunku i innych działań przestępczych, to odnosi się wrażenie, że wielu uważało, iż wobec obu tych grup dozwolone są metody, które – zastosowane wobec osób uważanych za Polaków – uznane zostałyby za przestępstwo lub dowód zdrady narodowej. W obu przypadkach mamy do czynienia z połączeniem motywów materialnych z ideologią (przekonanie, że działania niedopuszczalne wobec ,,swoich” nie będą tak silnie potępione, jeśli dotkną ,,obcych”).
Wydaje się, że na ten aspekt – konflikty narodowościowe na płaszczyźnie społecznej, często sąsiedzkiej, a nie jako przedmiot wielkiej polityki – próbowała zwrócić uwagę niemiecka dziennikarka Helga Hirsch w znanej książce, wydanej także po polsku, pt. ,,Zemsta ofiar”. Próbowała, bo jej się nie udało (patrz ,,TP” nr 16/98).
Problemy polskiej historiografii dobrze obrazuje sposób prowadzenia dyskusji o zakresie kolaboracji Żydów i osób pochodzenia żydowskiego z władzami sowieckimi na okupowanych wschodnich ziemiach Rzeczpospolitej. Formułuje się oceny potwierdzające tę kolaborację lub jej zaprzeczające – ale mimo emocji wokół problemu nie spotkałem ani jednej próby wyczerpującej jego analizy, choćby w odniesieniu do jakiegoś małego miasteczka. Analizy, która uwzględniłaby zachowania wszystkich narodowości oraz ideologiczne, psychologiczne, społeczne i materialne motywy ich działań.
Tymczasem tylko taki opis stosunków narodowościowych w Polsce w XX wieku mieć będzie sens, i tylko wtedy dostrzeżemy linie kontynuacji i ich przerwanie. Po trwających ponad 10 lat dyskusjach historycznych oraz po ostatnich kontrowersjach wokół Jedwabnego widać bowiem wyraźnie, jak bardzo brakuje całościowego ujęcia spraw narodowościowych w państwie polskim – od jego odbudowania po I wojnie światowej po dzień dzisiejszy.
Piotr Madajczyk
Docent Piotr Madajczyk jest historykiem, pracownikiem naukowym Instytutu Studiów Politycznych PAN. Ostatnio wydał ,,Niemcy polscy 1944-1989”, Oficyna Naukowa Warszawa 2001.
|