|
Jedwabne – listy
Dialog
Żydów i katolików
Obszerny artykuł ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, będący zapisem wykładu wygłoszonego 5 marca 2001 r. w Uniwersytecie Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, przeczytałem z ogromnym zainteresowaniem. Ukazał się on w dodatku akademickim do tygodnika „Niedziela” z 10 czerwca 2001 r., wydano go też w formie oddzielnej broszury.
Nie jestem teologiem ani znawcą stosunków chrześcijańsko-żydowskich, wszak we wspomnianym dialogu uczestniczę jako ksiądz katolicki, któremu na różnych spotkaniach zadawane są pytania, zarówno przez chrześcijan, jak Żydów. Na wiele z nich nie potrafię odpowiedzieć i to nie tylko ze względu na brak wiedzy. Często pytania zrodził ból albo zadawniona niechęć czy nigdy nie zrewidowane uprzedzenia. Dotyczy to chrześcijan (nie tylko katolików i Polaków), ale również Żydów, nie tylko polskich czy mających polskie korzenie. Dlatego niezwykle pomocne wydają mi się sugestie zawarte w ostatniej części wykładu księdza prof. Chrostowskiego. Od ich podjęcia zależy kształt dialogu, zwłaszcza tu, na ziemi pamiętającej wielowiekowe, przyjazne i twórcze współmieszkanie wyznawców obu religii – chrześcijańskiej i judaistycznej. To prawda, że czyhają na nas pułapki, ale unikniemy ich, jeśli spotkamy się, aby ze sobą rozmawiać.
Pisze autor „Dróg i bezdroży dialogu katolicko-żydowskiego”: „Dialog Kościoła z Żydami i judaizmem to nie tylko spotkania i rozmowy z ludźmi innej wiary, lecz także wewnątrzkościelny dialog o dialogu. Jeżeli go nie ma albo jest tłumiony, wtedy spotkania międzyreligijne w gruncie rzeczy tracą sens, a nawet prowadzą na manowce”. Tej prawdy sam doświadczam. Boleję nad tym i chciałbym, byśmy wspólnie przyczynili się do przezwyciężenia rosnącej w Kościele polskim polaryzacji stanowisk. Nawiasem mówiąc dotyczy to nie tylko dialogu katolicko-żydowskiego, ale wielu innych spraw wewnątrzkościelnych, jak choćby stosunku do zjednoczonej Europy, dialogu ekumenicznego czy własnej przeszłości.
Przypomnienie kontrowersji wokół klasztoru sióstr karmelitanek w pobliżu obozu koncentracyjnego Auschwitz, prowadzi ks. Chrostowskiego do stwierdzenia: „Warunkiem dialogu jest szacunek dla drugiego człowieka, w przeciwnym razie, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z bolesnymi zaszłościami i trudną przeszłością, odbywa się rozciąganie na wszystkich odpowiedzialności zbiorowej, za winy popełnione przez jakieś osoby czy grupy. Nie można się na to zgodzić”. Chyba nikt, kto bez uprzedzeń (zarówno ze strony katolickiej, jak żydowskiej) rozpoczyna dialog, nie robi tego ani tego nie oczekuje. Moje skromne doświadczenie uczy mnie, że prawdziwe pojednanie rozpoczyna się po wysłuchaniu bólu jednej ze stron i nie komentowaniu go. Zwłaszcza cierpienie zadawnione i nigdy nie wysłuchane potrzebuje czasu na znalezienie słownego kształtu. Również sposób, w jaki słuchamy, nie jest bez znaczenia. Mistrzem w takim dialogu jest dla mnie Ojciec Święty Jan Paweł II, a ze strony żydowskiej, obecny dyrektor Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie, rabin Irwing Greenberg. Mógłbym wymienić więcej imion, ale wszak nie o ilość, a o styl idzie.
Ważne są dla mnie uwagi skreślone przez ks. Waldemara Chrostowskiego przy okazji stosunku Kościoła do antysemityzmu: „Kościół nie lekceważy zagrożenia i podkreśla, że antysemityzm jest grzechem, przenosząc w ten sposób zagrożenie na płaszczyznę ludzkich sumień, do których jest zobowiązany trafić w pierwszej kolejności”. I dodaje: „Współpraca między chrześcijanami a wyznawcami judaizmu powinna wyjść poza tę problematykę i objąć także współdziałanie w dziedzinie promowania kultury, duchowości, etyki, wartości, poszanowania życia ludzkiego, ekologii, itp.”. Nic dodać, nic ująć, choć... dodałbym może literaturę, która była dla mnie pierwszym miejscem poznania bogactwa religii i obyczajowości żydowskiej. Wiem też, że wielu Żydów ceni takich pisarzy jak Zbigniew Herbert czy Ryszard Kapuściński. Nawiasem mówiąc, przyjaciel ks. Chrostowskiego, rabin Byron Sherwin, zwykł mawiać, że dialog między nami powinien zaczynać się od… kaszy. Chyba też ma rację.
I na koniec ważne ostrzeżenie: „Warunkiem rzetelnego dialogu jest silne poczucie własnej tożsamości i wola rozwijania jej. Bez tego dialogowanie szybko przeobraża się w umizgi”. Komentując zaś urocze powiedzenie rabina Mendla z Kocka: „Jeżeli ja to jestem ja, bo ja to jestem ja, a ty to jesteś ty, bo ty to jesteś ty, to wtedy ja to jestem ja, a ty to jesteś ty – i możemy ze sobą rozmawiać”, ks. prof. Waldemar Chrostowski powiada, że strona żydowska dobrze zna to powiedzenie i jest mu wierna. Słuchając i czytając Księdza Profesora mam uzasadnione odczucie, że on też je dobrze zna i jest mu wierny.
Ks. Stanisław Obirek SJ
(Kraków)
|