|
Jedwabne – listy
Wstydliwe
epizody
W mediach, a nawet szerzej,
bo w rozmowach wielu ludzi, toczy się dyskusja na temat zbrodni
w Jedwabnem. Znaleziono dokumenty sądowe, które być może
zdejmą z nas odpowiedzialność za wymordowanie tam Żydów.
Zapewne ujrzymy jeszcze niejeden dokument i usłyszymy niejedno
świadectwo na ten temat. Sprawa Jedwabnego postawiła jednak
przed nami pytanie: czy mamy wstydliwe epizody w naszej
historii? Niestety tak.
Od 30 lat jeżdżę na Mazury. Zaprzyjaźniłem się tam z
przesiedloną, w ramach akcji „Wisła”, rodziną ukraińską
z Pogórza Przemyskiego. Poprosiłem ich o wspomnienie tamtych
wydarzeń i nagrałem relację na magnetofon. Przytaczam w skrócie
historię opowiedzianą przez panią Jarosławę.
W jej wsi – Siedliska, w ówczesnym powiecie Brzozów
– mieszkali Ukraińcy i Polacy, po połowie. Był kościół
rzymskokatolicki i cerkiew greckokatolicka. Były też dwie świetlice:
polska i ukraińska. Ludzie żyli w zgodzie. Urządzano wspólne
zabawy. Zdarzały się mieszane małżeństwa. Po przejściu
frontu Polacy, nie wiadomo skąd, mieli broń. Uzbrojone bandy
napadały na Ukraińców, rabowały dobytek, paliły i mordowały.
Pani Jarosława opisuje napaść Polaków ze wsi Dylągowa na
Ukraińców we wsi Pawłokowa. Jednocześnie nastąpiły
aresztowania, głównie młodych ludzi i okrutne przesłuchania.
W maju ’47 spędzono Ukraińców do prowizorycznego
getta, a następnie przewieziono do Sanoka. Po kilku dniach
zaprowadzono ich do wagonów i zawieziono, pod strażą, do obozów
w Oświęcimiu i Jaworznie. Stamtąd jechały transporty na
Pomorze oraz Mazury. Moja rozmówczyni była dodatkowo zagrożona.
Ukończyła bowiem 7 klas szkoły, więc zaliczono ją do
inteligencji. Przed więzieniem uchroniła panią Jarosławę
niesubordynacja dwóch polskich żołnierzy przydzielonych do
pilnowania transportu. Ten fragment nie daje mi spokoju. Okazało
się, że Polacy ustawili się w jednym szeregu z Niemcami i
Rosjanami-polowali na inteligencję.
W charakterze posłowia dodam własne obserwacje. Ukraińcy
stanowią blisko połowę mieszkańców Mazur Garbatych. W
stanie wojennym młodych Ukraińców powołano do ZOMO, gdy ich
kolegów szkolnych, Polaków i Białorusinów, pozostawiono w
spokoju. Wyróżniając Ukraińców przyczyniono się do wzrostu
ich poczucia narodowego. Zaczęły powstawać towarzystwa
kulturalne, budowano nowe kościoły obrządku
greckokatolickiego. Na doroczny festiwal „Noc Iwana Kupały”
(7 lipca) ściągają do Kruklanek liczne zespoły pieśni i tańca.
Również z Ukrainy. Tak oto dekret o stanie wojennym wydał
nieoczekiwany owoc.
PIOTR LINDNER
(Łódź)
|