Moja Polska
Tokimasa Sekiguchi
„Dlaczego zainteresował się Pan Polską?” Na tego rodzaju pytanie już od dawna zwykłem odpowiadać – zwłaszcza jeśli je zadają dziennikarze – tak: „Bo zakochałem się w pani Lucynie Winnickiej oglądając filmy jej męża: »Pociąg«, »Matkę Joannę od Aniołów«”. Ten ostatni film pozostanie na zawsze nie tylko arcydziełem światowej kinematografii, ale również filmem, którego pokazem premierowym 20 kwietnia1962 r. zainaugurowano nieocenioną, a dziś już legendarną działalność kina-teatru ATG w Tokio. Frapująca była też lektura Gombrowicza i Schulza, których wtedy tłumaczono, a polska szkoła w grafice dostarczała niezwykłych impresji. Jednak na tle jednak tych wszystkich bodźców kulturalnych widniał mroczny horyzont polityczny i nad nim niekiedy krwawa łuna. To, co dochodziło „stamtąd” – z Budapesztu, Pragi i Warszawy, bynajmniej nie było obojętne dla nas, pokolenia wrażliwego na politykę. Śledziliśmy owe wydarzenia z uwagą, z tym niepokojem i sumieniem studentów, którzy w większości – jak wszędzie – lewicowali.
Później, już po studiach romanistycznych i komparatystycznych, pojechałem do Krakowa. Czasem oświadczam półżartem, że jestem wdzięczny panu Gierkowi za to, że dano mi przeżyć lata 1974-76 w Polsce z tak hojnym stypendium (3900 zł miesięcznie!). Polacy prowadzili wówczas niezwykłe życie „towarzyskie”. Chodziło się, zapraszało nawzajem do domu i dyskutowało całymi nocami, o polityce, kulturze, poglądach… Na pewno byłem nieco inaczej traktowany jako przybysz z Zachodu czy też Dalekiego Wschodu; ludzie byli ciekawi świata, energicznie chłonęli wiadomości zza „kurtyny”. Nasze rozmowy i dyskusje odbywały się zawsze w napięciu, w atmosferze konspiracji. Wydaje się jednak, że wszyscy tak żyli. W tym napięciu, w tym fermencie intelektualnym było coś bardzo wartościowego.
Wspominam ten okres z taką nostalgią, bo w dużym stopniu ukształtował on moje poglądy, a nawet moją osobowość. Polacy, których poznałem w tych latach zostali moimi przyjaciółmi na całe życie. Lucyna, Babcia Wincentyna, ks. Wincenty, Marek, Ala, Tomek, Marysie, Andrzej, Krystyna, Jola, Jadzia, Janusz, Małgosia, Jacek, Krzysztof, Hanie, Romek, Henryk…i śp. Czapkiewiczowie, Alberowie, Kisielewscy – często o Nich myślę z wdzięcznością, że ja jestem Ich tworem. Życie każdego z Nich stanowi część mojego. Poprzez Nich związałem się z Polską. Kultura polska, o której wykładam, literatura polska, którą przekładam, język polski, którego uczę, to są jedynie przedmioty mojej pracy zawodowej, a „Moja Polska” to ci ludzie, ci Przyjaciele. Dlatego za każdym razem, gdy ktoś z Nich odchodzi, czuję jak gdyby Mojej Polski ubywało. Przecież przez ten szmat czasu – rzecz ciekawa i znacząca – nikt z mych Przyjaciół z Polski nie wyemigrował.
TOKIMASA SEKIGUCHI (ur. 1951), polonista, profesor w Tokijskim Uniwersytecie Języków Obcych, badacz polskiej literatury i kultury.
|