Najnowsze publikacje japonistyczne
Słowa i kwiaty
Wioletta Laskowska
Rośnie u nas zainteresowanie
kulturą japońską, o czym świadczy choćby wzrastająca liczba kandydatów na japonistykę. Właśnie rozpoczyna się oficjalna wizyta japońskiej pary cesarskiej. Tym, którym nie wystarczą zdawkowe notatki dotyczące obyczajów dworu i zdjęcia Dostojnych Gości publikowane w kolorowych pismach, polecam lekturę najnowszego, „japońskiego” numeru „Literatury na Świecie”.
Ze względu na restrykcje budżetowe w bieżącym roku ukażą się tylko cztery zeszyty tego pisma. Podniesiona cena i zmniejszony o połowę nakład sprawią zapewne, że „Literatura...” stanie się wkrótce dostępna jedynie dla wprawnych tropicieli. Tym bardziej godny uwagi jest pierwszy zeszyt „potrójny”. Opublikowane w nim teksty zostały podzielone na trzy grupy: opowiadania ze współczesnej prozy japońskiej, utwory z literatury klasycznej oraz recenzje i eseje.
„Literatura na Świecie”,
nr 1-2-3/2002: „Japonia”.
Biblioteka Narodowa, Warszawa 2002
Przekłady utworów współczesnych wypełniają lukę, jaka powstała na polskim rynku wydawniczym w ostatnich latach. Od czasów Yukio Mishimy i uhonorowanego w 1994 r. Noblem Kenzaburô ôe, czytelnik nie-japonista niewiele miał okazji do zapoznania się ze współczesną literaturą japońską. Ukazały się wprawdzie tłumaczenia powieści Haruki Murakamiego czy Akiry Yoshimury („Zagłada” – 2000), ale tak zwany przeciętny odbiorca kojarzy z Japonią raczej nazwisko Kazuo Ishiguro – autora japońskiego pochodzenia, ale od szóstego roku życia mieszkającego w Wielkiej Brytanii i piszącego po angielsku...
W najnowszej „Literaturze na Świecie”, obok autorów już znanych, takich jak Mishima czy Murakami, zamieszczono także pierwsze polskie przekłady opowiadań Masahiko Shimady czy Jirô Asady. Wsród siedmiu współczesnych pisarzy znalazło się miejsce dla dwóch kobiet (Eimi Yamady i Hiromi Kawakami), co sygnalizuje silnie rozwijający się w Japonii nurt prozy kobiecej. To właśnie Eimi Yamada czy Banana Yoshimoto jako pierwsze sięgały do skandalizujących tematów i wątków erotycznych. Zamieszczono tu także uhonorowaną prestiżową Nagrodą Akutagawy nowelę Eiki Matayoshiego „Klątwa świni”. Osadzona na archipelagu Ryukyu opowieść przypomina, że literatura współczesnej Japonii nie ogranicza się do twórców mieszkających na czterech głównych wyspach. Warto by teraz dla pełnego obrazu pokazać także twórców pochodzenia koreańskiego (np. Yang Ji Lee czy Miri Yu).
Na drugą część zeszytu składają się przekłady literatury klasycznej. Najpierw utwory Matsuo Bashô: „Po ścieżkach Północy” – fragment ostatniego i bodaj najbardziej znanego dziennika podróży, jaką poeta odbył między marcem a sierpniem 1689 roku, oraz „Dom na uboczu świata” – pochodzący z tego samego dziennika zapis spotkania poetyckiego, a raczej jego rezultat artystyczny w postaci wiązanej przez siedmiu poetów kompozycji renga. Komentarz tłumaczki, Agnieszki Żuławskiej-Umedy przybliża zarówno sylwetkę autora, realia epoki, jak i poetykę dzieła.
Część „klasyczną” numeru zamyka przekład fragmentów „Zapisków dla zabicia czasu” mnicha Kenkô, jednego z trzech fundamentalnych dzieł z gatunku zuihitsu (dosłownie: „jak pędzel prowadzi”). Czytelnicy wydanej w ubiegłym roku przez krakowski Universitas „Estetyki japońskiej” pamiętają
zapewne opublikowane tam fragmenty „Zapisków...”. Teraz otrzymali obszerniejszą ich porcję, również w tłumaczeniu Henryka Lipszyca. Nota od tłumacza, analizująca recepcję tego XIV-wiecznego dzieła wśród współczesnych Japończyków, pokazuje jego ponadczasową wartość. Warstwa estetyczna i filozoficzna „Zapisków...” pozostaje zresztą aktualna nie tylko dla Japończyków.
Znajomość tekstów klasycznych jest pomocna w lekturze utworów współczesnych, które mimo charakteryzującego je „rozmycia granic” jak ujął to Mitsuyoshi Numano, wciąż pozostają „japońskie”. Jedynie świadomość kryteriów klasycznej estetyki pozwala na przykład zrozumieć słowa dziesięcioletniej bohaterki opowiadania Eimi Yamady, która mówi: „Moje serce było bardzo zmęczone”.

Josiah Conder, „Kwiaty Japonii
i sztuka kompozycji kwiatowych”,
Universitas, Kraków 2002
Wspomniane wcześniej wydawnictwo Universitas zainicjowało serię „Japonica”,
w której pieczołowicie łączy formę i treść publikacji. Po „Estetyce japońskiej” i „Erotycznych obrazach japońskich” wydano w niej obszerną pracę Josiaha Condera „Kwiaty Japonii i sztuka kompozycji kwiatowych”. Podobnie jak dwie poprzednie pozycje, książka wyróżnia się niecodzienną oprawą graficzną: format B4, wyszukany papier oraz kolorowe ilustracje i ryciny nawiązujące do stylu epoki.
Dzieło Condera – wybitnego architekta i autora pierwszych japońskich budowli w stylu zachodnim – to powstałe w XIX wieku studium ikebany, prawdopodobnie pierwsze opublikowane na Zachodzie. Charakter ilustracji oraz górnolotny, wierny oryginałowi styl przekładu przenoszą czytelnika w klimat tamtego czasu. Jaką funkcję może ta książka pełnić dzisiaj? Jak na podręcznik ikebany, zbyt wiele w niej dywagacji na temat obyczajów Japończyków, opisów krajobrazu czy odwołań do literatury. Gdyby to miała być jedynie pozycja popularnonaukowa, zbyt obszerne wydają się spisy nazw kwiatów w języku japońskim, łacińskim i angielskim, plansze ilustrujące układ kompozycji oraz szeroko opisane rozwiązania praktyczne. Conder miał trudne zadanie, gdyż musiał przybliżyć publiczności angielskiej, nie obeznanej z estetyką japońską nawet w najmniejszym stopniu, nie tylko tajniki sztuki układania kwiatów, ale także sposób postrzegania przez Japończyków natury i przestrzeni.
W sto dziesięć lat po pierwszym wydaniu „Kwiatów Japonii”, w dobie internetu i księgarni wysyłkowych, polski czytelnik nie jest skazany jedynie na podręczniki ikebany w języku japońskim. Dostępne są już europejskie wydania popularnych albumów i praktyczne podręczniki. Bardziej świadomy kandydat na adepta sztuki układania kwiatów pragnie zgłębiać jej tajniki zgodnie z zasadami reprezentowanymi przez poszczególne szkoły ikebany, których znaczenie Conder wyraźnie bagatelizował.
Kogo więc zainteresuje polskie wydanie „Kwiatów Japonii”? Przede wszystkim miłośników pięknej książki, a należy wierzyć, że wciąż tacy istnieją. Dla początkujących adeptów ikebany będzie to doskonały punkt wyjścia do metodycznej nauki. Natomiast osoby już z tą sztuką zaznajomione z pewnością odnajdą szczegóły, które w ciągu dziesięcioleci uległy zmianie, zyskały bądź straciły na znaczeniu. Dla historyka, japonisty czy antropologa kultury „Kwiaty Japonii” są zaś godnym uwagi przykładem wczesnych prób asymilowania w Europie dorobku cywilizacji Wschodu.
WIOLETTA LASKOWSKA – japonistka, ukończyła studia na UJ i na Wydziale Literatury Uniwersytetu Tôyô w Japonii, pracuje w Centrum „Manggha”.
|