Dylematy chryzantemowej monarchii

Piotr Bernardyn z Tokio








W japońskiej rodzinie cesarskiej wciąż brakuje męskiego potomka, który zgodnie z prawem mógłby w przyszłości zasiąść na tronie. Nie jest to jedyny problem, przed jakim stoi akceptowana przez społeczeństwo, ale niektórym obojętna dynastia. 



Pałac znajduje się dokładnie w sercu Tokio. Oddzielony od tętniącej życiem metropolii fosą i murami jest siedzibą najstarszej dziedzicznej monarchii na świecie, mającej za swój oficjalny symbol chryzantemę. Jego głównym lokatorem od 13 lat pozostaje cesarz Akihito – już nie bóg, jak jego ojciec, ale „symbol państwa i jedności narodu”.

Władca też człowiek
Po zakończeniu drugiej wojny światowej okupujący Japonię Amerykanie zachowali wprawdzie monarchię, ale wymogli na cesarzu, by wyparł się swego boskiego pochodzenia. W transmitowanym na cały kraj noworocznym przemówieniu radiowym z 1946 r. cesarz Hirohito stwierdził, że „koncepcja cesarskiej świętości jest fałszywa, a Japończycy nie przewyższają pod względem rasy żadnego innego narodu”. Nowy status cesarza znalazł wyraz w konstytucji z 1947 roku – dziś monarcha pełni funkcje czysto reprezentacyjne.
Choć żyje w komfortowych warunkach, cesarz Akihito nie należy do zamożnych. Zarówno grunt z pałacem (ta działka o powierzchni 2 km kw. była w latach 80. warta więcej niż cała Kalifornia), jak i rozsiane po kraju rezydencje należą do państwa. 25-osobowa rodzina cesarska utrzymuje się z państwowego stypendium (ok. 2 mln dolarów rocznie). Japoński podatnik płaci także co roku 200 mln dolarów na utrzymanie posiadłości cesarskich z liczącym 2 tys. osób personelem i ochroną.
Opieka nad codziennym życiem władców leży w gestii Urzędu Dworu Cesarskiego, konserwatywnej instytucji, do której obowiązków należy też dbanie o wizerunek monarchii. Pracownicy urzędu – do niedawna nosili sięgające ziemi białe stroje i poruszali się zaprzęgami – organizują słynne konferencje prasowe, na których grupka akredytowanych przy pałacu dziennikarzy przysłuchuje się odpowiedziom cesarza na skierowane doń kilka tygodni wcześniej i nie budzące kontrowersji pytania. Najważniejsze stanowiska w urzędzie zajmują oddelegowani członkowie rządu. 
Jaki jest cesarz Akihito? Trudno spekulować na temat charakteru monarchy – tego typu informacje nie wydostają się poza pałac. Wiadomo, że urodził się 69 lat temu, że ukończył, jak większość członków rodziny cesarskiej, Uniwersytet Gakushűin w Tokio, gdzie studiował ekonomię i nauki polityczne. Po ojcu odziedziczył zainteresowanie biologią morza: jest autorem ponad 20 publikacji w biuletynie Japońskiego Towarzystwa Ichtiologicznego. Na tron wstąpił dokładnie 7 stycznia 1989 roku rozpoczynając nową erę – Heisei. 
Ten sprawiający miłe wrażenie, spokojny i skryty człowiek zdobył się 43 lata temu na krok niezwykły: pojął za żonę dziewczynę z ludu.

Michiko-bűmu 
Koniec lat 50. upłynął japońskiej prasie bulwarowej na poszukiwaniu żony dla księcia Akihito. Czasami w jednym numerze ukazywało się po kilka zdjęć kolejnych kandydatek z kręgów arystokratycznych. Ku zaskoczeniu wszystkich wybranką księcia okazała się poznana na korcie tenisowym Michiko Shôda, córka fabrykanta mąki i absolwentka Wydziału Literatury Angielskiej katolickiego Uniwersytetu Seishin. 
Opinia publiczna przyjęła Michiko bardzo ciepło. Elizabeth G. Vining, która tuż po wojnie uczyła księcia angielskiego, pisała: „entuzjazm dla panny Shôdy jest gwałtowny, a nawet eksplodujący”. Młode kobiety jeszcze bardziej niż pochodzeniem przyszłej cesarzowej zachwycały się aurą romantyczności całego zdarzenia. Jasne było, że Akihito wyłamując się z tradycji i wiążąc z dziewczyną pośledniego stanu, kieruje się czymś więcej niż chęcią przedłużenia dynastii. Zachował się wiersz księcia z tamtego okresu:

Im dłużej
rozmawiam z nią,
uzmysławiam sobie
że w sercu moim
otwiera się okno


Kontrowersje, jakie związek wzbudził na dworze (ostatecznie Rada Dworu Cesarskiego wyraziła zgodę na ślub), dały początek tzw. Michiko bűmu (z ang. boom) – przyspieszonej emancypacji Japonek, które tak jak Akihito i Michiko chciały w relacjach damsko-męskich iść za głosem serca, a nie poddawać się zwyczajowi aranżowania małżeństw. 
Cesarz i cesarzowa uchodzą za udane małżeństwo. Z oficjalnych publikacji dowiadujemy się, że uwielbiają wspólnie koncertować (cesarz gra na skrzypcach, cesarzowa na fortepianie i harfie), grają w tenisa i uprawiają górskie wędrówki. Ich ulubioną potrawą ma być dostępny niemal na każdym rogu w Tokio ryż z przyprawą curry. 
Ich Cesarskie Moście są wielkimi miłośnikami poezji. Podtrzymują pochodzącą z VI w. tradycję komponowania wiersza w formie tanka, w której utwór pisany jest w pięciu linijkach składających się z określonej liczby sylab (5 + 7 + 5 + 7 + 7). Co roku w pałacu odbywa się recytacja wybranych utworów rodziny cesarskiej i innych, nadesłanych z całego kraju. Tematem jest zwykle przemijanie czasu i zjawisk natury, czasami jednak wiersze dotykają konkretnych wydarzeń. Po zburzeniu przez talibów posągów w Bamianie cesarzowa pisała:

W pełnej nieświadomości
Czy ja także nie oddałam strzału?
W pełni wiosny
Na równinach Bamianu
Nie ma już posągów Buddy.


Akihito i Michiko doczekali się trojga dzieci i trojga wnucząt, samych dziewczynek. Ostatni mężczyzna urodził się w rodzinie cesarskiej 37 lat temu, a z męskich członków dworu, którzy stoją w linii do sukcesji, żaden nie posiada syna.

Cesarz w spódnicy
Istnienie monarchii w najbliższej przyszłości nie jest zagrożone. Dawno minęły czasy, gdy środowiska lewicowo-liberalne domagały się jej likwidacji. Dziś dwór cesarski akceptuje nawet partia komunistyczna, a według sondaży 83 proc. społeczeństwa jest zadowolone z roli, jaką obecnie odgrywa monarchia. 
Czy zagrożeniem nie jest zatem brak męskiego potomka? 1 grudnia ub. roku narodziło się najbardziej oczekiwane od dziesięcioleci dziecko – po ośmiu latach bezdzietnego małżeństwa księżna Masako, żona następcy tronu, 42-letniego księcia Naruhito (członkowie rodziny cesarskiej nie mają nazwisk) urodziła... córeczkę Aiko (jap. dziecko miłości). Zgodnie z tradycją odprawiono szereg rytuałów, pochodzących jeszcze z okresu Heian (794–1185): jeszcze w dniu urodzin obok łóżeczka dziewczynki położono podarowany wnuczce przez cesarza miecz, który ma ją bronić, i hakamę (tradycyjna spódnica noszona kiedyś przez damy dworu). 



Jin – życzliwość, miłosierdzie


Tydzień później Aiko, by odegnać złe duchy, przeszła oczyszczającą kąpiel w wanience z cedru. W czasie tego rytuału pomieszczenie dzieli się białą zasłoną. Gdy po jednej stronie odbywa się kąpiel, za zasłoną jeden z dworzan czyta życzenia dla dziecka z „Nihongi” (klasycznej kroniki Japonii), a dwaj inni grają na specjalnych instrumentach smyczkowych. Wszyscy mają na sobie średniowieczne stroje. Zaraz potem ma miejsce meimeigi – nadanie dziecku imienia. Zgodnie z tradycją imię wybiera cesarz i powiadamia o nim ojca (choć wiemy, że tym razem imiona wybrali rodzice). Oprócz imienia Aiko, niemowlę otrzymało też tzw. tytuł osobisty, czyli imię używane tylko w młodości – Toshi no miya (toshi – szacunek, miya – księżniczka). Jako symbol dziecka rodzice wybrali kwiat azalii, „tak, by dorastało ono z sercem czystym jak biel kwiatów tej rośliny”. 
Wreszcie 50 dni po urodzinach miała miejsce specjalna uroczystość: dziecko odwiedziło po kolei trzy pałacowe świątynie, w których czci się byłych cesarzy i członków ich rodzin. W czasie tej swoistej prezentacji dziecka przodkom Aiko miała na sobie ubranko-prezent od dziadków sprezentowane w siódmym dniu urodzin. W czasie uroczystości para cesarska podarowała drugie ubranie, które Aiko założy dopiero na piąte urodziny. 1 kwietnia, po 4 miesiącach od narodzin księżniczka otrzymała swoje pierwsze ozdobne pałeczki, co oznacza symboliczne zakończenie okresu karmienia piersią. 
Fakt, że żona następcy tronu urodziła dziewczynkę, a nie chłopca, zmartwił tylko nielicznych (pamiętano, że rok wcześniej księżniczka Masako poroniła). Na pewno zaś ucieszył kobiety zaangażowane w walkę o równouprawnienie płci, które liczą teraz na zmianę prawa i na kobietę-cesarza w przyszłości. Ma to być kolejny krok w procesie emancypacji we wciąż zdominowanym przez mężczyzn japońskim społeczeństwie.
Wydaje się, że Japończycy, którzy są narodem przywiązanym do tradycji, ale i praktycznym zarazem, uchwalą w stosownym czasie prawo umożliwiające żeńską sukcesję. Nie byłby to wcale precedens: historycy doszukują się od ośmiu do dziesięciu cesarzowych w dziejach chryzantemowej dynastii, zaś prawo uniemożliwiające kobietom zasiadanie na tronie wprowadzono dopiero w XIX w. Zaraz po narodzinach Aiko premier Koizumi nie wykluczył nowelizacji ustawy o dziedziczeniu tronu i nawet konserwatywny dziennik „Yomiuri” w komentarzu redakcyjnym pisał, że „obiekcje wobec zasiadania kobiet na tronie nie są przekonywające”.

Monarchia na rozdrożach
W dyskusji o wizerunku dworu trzeba pamiętać, że jest on rezultatem ścierania się dwóch koncepcji. Liberalna część dworzan, widząc obojętność części społeczeństwa chciałaby odbrązowić cesarza, pokazać go jako normalnego człowieka, który tylko mieszka w trochę większym mieszkaniu niż większość Japończyków. „Robimy wszystko, by uczynić dwór bardziej otwartym” – mówi anonimowo pracownik urzędu. Stąd wzmianki o dość zwyczajnym menu mieszkańców dworu, programy pokazujące cesarzową Michiko mówiącą po angielsku, czy parę monarszą śpiewającą razem z dziećmi piosenki w przedszkolu. Niedawno telewizja pozwoliła sobie na prawdziwą ekstrawagancję: pokazała jak w czasie jednej z zagranicznych wizyt cesarz poślizgnął się i upadł. 
Nie wszystkim jednak w Japonii podoba się chęć uczynienia pałacu bardziej otwartym. Dla niektórych organizacji prawicowych, cesarz i tak jest za bardzo eksponowany w mediach. „Uznaję prawo do posiadania uczuć osobistych przez członków dworu, ale trudno mi zaakceptować, gdy okazują je za murami pałacu” – mówi Mitsuhiro Kimura, przewodniczący Issui-kai, ugrupowania powiązanego z religią shintô, a Masao Sugitani dodaje: „Generalnie jesteśmy przeciw zagranicznym podróżom cesarza, jego podstawowym obowiązkiem jest modlitwa”. Według najbardziej nieprzejednanych władca powinien osiedlić się w swym dawnym pałacu w Kioto, by tam kultywować rytuały i oddać się pisaniu poezji. Nietrudno zgadnąć, że taka izolacja stanowiłaby znakomitą okazję do odbudowania kultu monarchy. 
Cesarz nie jest już najwyższym kapłanem shintô i każdego pierwszego dnia miesiąca praktykuje swoje rytuały prywatnie. Jednak więź między jego dawnym boskim statusem i obecną świecką rolą nie została do końca zerwana. Członkowie szintoistycznych ugrupowań religijnych nadal przyrównują go do „istoty zbliżonej do powietrza”. W czasie cesarskiej intronizacji jeden z odprawianych nocą rytuałów polega na łączeniu się cesarza z boginią słońca Amaterasu. 
A co o roli monarchii sądzi sam cesarz Akihito? Wedle opinii pracownika dworu „cesarz zdaje sobie sprawę, iż największym dla monarchii wyzwaniem w demokracji jest po prostu przetrwać”. Obserwacja kilku niekonwencjonalnych zachowań Jego Cesarskiej Mości np. podczas zagranicznych podróży sugeruje, że jest on pragmatykiem i mógłby – w ramach konstytucji – odgrywać bardziej wyrazistą rolę: choćby jego wygłaszane „poza programem” przeprosiny pod adresem azjatyckich sąsiadów za japońską agresję wojenną, czy, jak ostatnio, przyznanie się do pokrewieństwa z koreańską dynastią. Nie mniej znaczący był incydent z 1990 r., gdy cesarz odwiedził w szpitalu postrzelonego w zamachu burmistrza Nagasaki. Hitoshi Motoshima naraził się prawicowym ekstremistom stwierdzeniem, że cesarz Hirohito był współodpowiedzialny za przestępstwa wojenne. 
Jak potoczą się dalsze losy chryzantemowego tronu? Wyzwania stojące przed monarchią doskonale odzwierciedlają problemy Kraju Kwitnącej Wiśni w tych niepewnych dla niego czasach: ścieranie się różnych interesów i brak jasnej, zdecydowanej wizji. Może to właśnie para cesarska, przybywająca do Polski z oficjalną wizytą, znajdzie na nie receptę?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl