
Rozmowa-rzeka z byłym generałem dominikanów
Niespójność, paradoks, napięcie
Marek Zając
Gdy w latach 70. pewien francuski dominikanin odwiedził o. Timothy’ego Radcliffe’a w Oksfordzie, nie krył zaskoczenia, że tamtejsi zakonnicy z jednej strony demonstrują na ulicach przeciw broni jądrowej, a z drugiej noszą habity, śpiewają oficjum po łacinie i kochają tradycję. „Ideologiczna niespójność nas pociąga” – mówi o.
Radcliffe.
Na książkę „Nazwałem was przyjaciółmi” składa się wywiad-rzeka z o. Radcliffe’em, do niedawna generałem dominikanów, przeprowadzony przez francuskiego dziennikarza Guillaume’a Gouberta, oraz wybór jego konferencji i listów.
Zanim o książce, kilka słów trzeba poświęcić postaci o. Radcliffe’a. Jego biogra-
fia wymyka się schematom: urodził się w 1948 r. w anglikańskim Londynie, ale w rodzinie, która przed dwoma wiekami przeszła na katolicyzm. Wychowywał się w konserwatywnym środowisku brytyjskich arystokratów, ale wstąpił do żebraczego zakonu dominikanów, którzy na wyspie mają reputację lewicowców. Gdy odwiedził wuja w Yorkshire, ten zaproponował mu, że kierowca odwiezie go na dworzec kolejowy. Radcliffe odpowiedział, że wraca... autostopem, bo nie ma pieniędzy na bilet. Nie chciał też przyjąć od wuja gotówki. W końcu osiągnęli kompromis: zakonnik podjechał rolls-royce’em do miejsca, gdzie mógł złapać okazję. Wprost z limuzyny przesiadł się do ciężarówki: „Miałem wielkie poczucie swobody w trakcie przekraczania granic tych dwóch światów” – wspomina w książce.
Nie interesowała go kariera zakonna; przez wiele lat wykładał biblistykę na uniwersytecie w Oksfordzie. Jednak w 1988 r. wybrano go przełożonym prowincji angielskiej dominikanów, a cztery lata później współbracia zgłosili jego kandydaturę na przełożonego generalnego światowej rodziny dominikańskiej. Tuż przed wyborami, zamiast wygłosić obowiązkowy referat poświęcony własnej wizji zakonu, Radcliffe oświadczył elektorom, że nie spełnia żadnego z wymagań formalnych, stawianych kandydatom na generała. Głosowanie wygrał ze sporą przewagą.
*
Ten krótki szkic biograficzny tłumaczy, skąd bierze się niepowtarzalny urok książki „Nazwałem was przyjaciółmi”. Dla
Radcliffe’a Ewangelia jest narzędziem, które uwalnia świat od szkodliwych schematów i pozwala przekraczać z pozoru niemożliwe do pokonania bariery. Filozofia życiowa dominikanina łączy w sobie niczym nieskrępowaną radość wiary prostej, niemal intuicyjnej, z głęboką refleksją intelektualną; naiwność dziecka z wyrafinowaną, ale klarowną teologią. Radcliffe – można odnieść wrażenie, że takie postępowanie sprawia mu wręcz frajdę – podkopuje kolejne stereotypy i szablony. Szuka życiowych paradoksów, by odkryć w nich głębszy sens i logikę. Jest przekonany, że to, co wewnętrznie niespójne, nie powinno napawać człowieka lękiem, ale budzić jego radość i pomysłowość. „Jesteśmy rzymskimi katolikami – uwielbiam napięcie między tymi dwoma słowami” – mówi Radcliffe i tłumaczy, jak osadzenie Kościoła w konkretnej kulturze uzupełnia jego uniwersalną misję.
Dla niebanalnych przemyśleń dominikanin znajduje równie nieoczekiwaną formę. Porównanie „Parku Jurajskiego”, kinowego hitu sprzed lat, z biblijną opowieścią o Ostatniej Wieczerzy przekształca się w charakterystykę współczesnego świata i interpretację wydarzeń, poprzedzających Zmartwychwstanie. Książka pełna jest anegdot, egzotycznych historii, które Radcliffe kolekcjonował, gdy jako generał wizytował dominikańskie prowincje. Zapewne dzięki tym podróżom zakonnik patrzy na świat z wielu perspektyw, ale – na szczęście – nie traci na tym jego typowy dla Anglika dystans i humor.
*
Radcliffe odpowiada na wiele pytań, które stawia się współczesnemu Kościołowi. Jego diagnozy i recepty wyróżnia intelektualna odwaga, która nie jest pozbawioną rozsądku brawurą. Odpowiedzi są precyzyjne i stanowcze, ale Radcliffe nie uzurpuje sobie monopolu na prawdę. Umiejętnie wyważa racje wszystkich stron wewnątrzkościelnych sporów, unikając jednak pustosłowia politycznej – a dokładniej: kościelnej – poprawności. Nie daje się zaszufladkować ani jako progresista, ani konserwatysta, podkreślając, że „taki rodzaj rozgraniczenia jest typowy dla światopoglądu, którego ja nigdy nie podzielałem”.
Tę książkę warto przeczytać choćby dla samego zakończenia, pięknego świadectwa wiary dojrzałej, bo świadomej własnej ułomności: „Św. Augustyn tak się modlił: »Panie, uczyń mnie czystym, ale jeszcze nie teraz«. Niejednokrotnie przyłapuję się na takiej właśnie modlitwie: »Panie, uczyń mnie świętym, przemień mnie. Ale jeszcze nie teraz, nie przed upływem mojej kadencji generała zakonu, przed rozwiązaniem tego problemu, przed nastaniem wiosny...«. Mam nadzieję, że pewnego dnia przestanę mówić: »Jeszcze nie teraz, Panie«. Zanim to nastąpi, Bóg cierpliwie czeka, jak przyjaciel”.
„NAZWAŁEM WAS PRZYJACIÓŁMI”.
Z Ojcem Timothym Radcliffe’em OP rozmawia Guillaume Goubert. Przeł. Marcin Turski. Kraków 2002,
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak i wydawnictwo „W drodze”.
|