Odwaga myślenia

Abp Józef Życiński



Starczyło mu intelektualnej odwagi, aby podjąć samotniczą wędrówkę, w której marksizm, pełniący ongiś funkcje opium dla Prometeuszów, jawił się ostatecznie jako namiastka myślenia dla członków partyjnego dworu. W wędrówce tej związki wynikania logicznego i uczciwość intelektualną cenił znacznie wyżej niż przejściowe mody obdarzane życzliwością kulturowego Olimpu. Wierność „posłudze myślenia” wyraża się u niego także w zachowaniu krytycznego dystansu wobec popularnych obecnie prób zastępowania refleksji retoryką i wprowadzania zbiorowego konsensu na miejsce racjonalnych uzasadnień.

Strumienie prawdy

Wyrazem jego kultury filozoficznej jest również subtelność w operowaniu kwantyfikatorem. W ostatnich latach namnożyło się pod polskim niebem amatorskich historiozofów, demonstrujących umiłowanie kwantyfikatora ogólnego. W ich rozrachunkach z PRL-em można przeczytać: „Wszyscy byliśmy ubłoceni. Każdy był Humerem. Nie stwierdzono nadzwyczajnych przypadków heroiczności cnót”. W przeciwstawieniu do tych niesprawiedliwych uogólnień, Kołakowski charakteryzował w 1995 r. złożoną rzeczywistość minionych lat, pisząc: „Była wielka masa zeszmacenia, przerywana niewielkimi, drogo opłaconymi wyskokami protestu i były rzeczywiście strumienie prawdy, co trwały na przekór strumieniom kłamstwa” („TP” 1995, nr 7). Zaledwie jedno zdanie, a wyraża się w nim różnica między logiczną kulturą filozofa a żenującą apologetyką nowych ideologów.
Ta sama kultura filozoficzna, wyrażająca się w wielkiej odpowiedzialności za słowo, uderza w wystąpieniach Kołakowskiego podczas Kongresu Kultury Chrześcijańskiej w Lublinie we wrześniu 2000 r. Na przekór piewcom pesymizmu, którzy deklarują kulturową śmierć chrześcijaństwa, stwierdził wtedy jednoznacznie: „nie jest prawdą, że żyjemy w cywilizacji postchrześcijańskiej”. Nie jest prawdą, dopóki istnieją w naszej kulturze „chrześcijanie tego samego pokroju ducha, co dawni męczennicy”. „Dopóki gotowi są dawać świadectwo swej wierze – dopóty, choćby obojętny tłum wydawał się przemożny, chrześcijaństwo istnieje”. W słowach o „obojętnym tłumie”, którego opinia nigdy nie powinna stanowić ostatecznego kryterium prawdy, zabrzmiały mi echa Horacjańskiego: „Odi profanum vulgus et arceo”. Jeśli tylko nie postawimy głównego akcentu na odi, otrzymujemy przejmujące świadectwo etosu filozofa, który rozumie, że samotniczych zmagań z prawdą nie sposób zastąpić statystyką proponującą proste uśrednienie głosów tłumu.
Wyjątkowo bliskie były dla mnie również przedstawione podczas Kongresu refleksje Kołakowskiego, w których wymieniał trzy dziedziny doświadczeń, prowadzące do odczucia religijnego wymiaru naszej egzystencji. Należą do nich:
1. poczucie, iż nasz świat empiryczny jest podporządkowany wyższej niewidzialnej rzeczywistości, która kierunkuje nas w stronę moralnego dobra;
2. przekonanie, iż rzeczywistość widzialna stanowi przejaw innego niewidzialnego świata, który jest nie mniej realny niż świat fizyczny;
3. świadomość, iż mamy status wygnańców, gdyż zgodnie ze słowami „Listu do Hebrajczyków” „miasto nasze właściwe jest gdzie indziej”, bo „nie w pełni do tego świata należymy”.
Te trzy typy przywoływanych doświadczeń ukazały mi Kołakowskiego bliższego niż kiedykolwiek. Jest w nich wielka tradycja filozoficzna od Platońskiego świata idei po niepokój serca Augustyna czy Pascala. Bliskość tej tradycji intryguje u myśliciela, który tak wiele uwagi poświęcił empirystom brytyjskim i racjonalizmowi Oświecenia.

Papież i proboszcz

Myśląc o tych kontrastach, przypomniałem sobie jedno ze spotkań w Castel Gandolfo. Po Mszy Świętej, która zgromadziła wokół Ojca Świętego wszystkich uczestników obrad, ks. Tischner mrużąc filozoficznie oko, skonkludował: „Panie Leszku, z tego, że się uczestniczy w papieskich Mszach, nie musi wiele wynikać. Gdy się natomiast bierze udział w Mszach odprawianych przez własnego proboszcza, ma to zupełnie inną wymowę”. W przekornych słowach Tischnera zabrzmiało echo odmienności naszych doświadczeń. Przeżycia religijne, które dla większości z nas stanowiły naturalny składnik wiary dzieciństwa, przez innych odkrywane są w mozolnych zmaganiach teoretycznych, w doświadczeniu niespokojnego serca czy w zadumie nad grą empirycznych pozorów.
Innym ważnym składnikiem filozoficznej postawy Kołakowskiego jest konsekwencja w ewolucji jego wartościowań etycznych. Podczas naszej telewizyjnej dysputy z racji Kongresu Kultury Chrześcijańskiej postawiłem mu pytanie, czym tłumaczyłby wystąpienie głębokich różnic między postawami marksistów w Polsce a twórczą refleksją marksistów włoskich czy francuskich. U marksistów polskich po 1968 r., jeśli pominie się Leszka Nowaka, trudno jest wskazać jakąkolwiek oryginalną myśl, mimo iż zastępy pracowników akademickich deklarowały swe umiłowanie Marksa. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja wśród autorów włoskich, gdzie zarówno przemiany społeczne, jak i nowe wyzwania w dziedzinie kultury prowadziły do ważnego rozwoju w marksistowskiej interpretacji świata. Kołakowski zamyślił się wtedy przez chwilę nad mym pytaniem, by po chwili stwierdzić: Cóż, różnice były nieuniknione, gdyż jednym chodziło o prawdę, zaś innym tylko o karierę i życiowy sukces...
Dziś, gdy filozofia sukcesu znajduje tylu nowych entuzjastów, dobrze jest przywoływać świadectwo tych, którzy uczą trudnej odwagi myślenia, także wtedy, gdy jej cenę stanowi samotność wędrówek ku szczytom. Można sobie życzyć, by obecny jubileusz uświadomił nam, jak w konkretnych przejawach mogą realizować się papieskie słowa o posłudze myślenia, wypowiedziane w Krakowie, w kościele św. Anny w 1997 r. Wolno żywić nadzieję, iż konkret tego przykładu sprawi, że wśród młodych adeptów sztuki myślenia uczciwość i odpowiedzialność intelektualna, nawet za cenę umiarkowanej samotności, będą się jawić jako wartości wyższe niż kariera podporządkowana mechanizmom zachowania tłumu.


Abp Józef Życiński – metropolita lubelski, filozof. Ostatnio opublikował m.in.: „Bóg postmodernistów” (2000).

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



„Apokryf” nr 18 w „TP” nr 43/2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl