Apokryf













75. urodziny 

Leszka 
Kołakowskiego

 


 




W jaki sposób Leszek Kołakowski, filozof pozytywista, materialista i marksista stał się Kołakowskim-mędrcem?” – zastanawia się Czesław Miłosz. A Charles Taylor nazywa Kołakowskiego „samotnym podróżnikiem, przenikliwym krytykiem wszystkich intelektualnych szkół, prawdziwym, acz sceptycznym myślicielem” i „współczującym obserwatorem wiary chrześcijańskiej”. Na 75-lecie autora „Obecności mitu” przygotowaliśmy „Apokryf”, w którym prócz Miłosza i Taylora wypowiadają się Barbara Skarga, Bronisław Baczko, ks. Adam Boniecki, Zbigniew Janowski, o. Jan Andrzej Kłoczowski, Michał Komar, Michał Paweł Markowski i abp Józef Życiński, a Tomasz Potkaj szkicuje portret filozofa na tle epoki w oparciu o wypowiedzi jego przyjaciół. Publikujemy też nieznany dotąd w Polsce esej Kołakowskiego i obszerną z nim rozmowę. Wdzięczni za Jego przyjaźń, składamy ten „Apokryf” Jubilatowi w darze wraz z najlepszymi naszymi życzeniami.


TYGODNIK POWSZECHNY






 

Czy może Europa zaistnieć?
Leszek Kołakowski

Chociaż nie wiemy, czy zjednoczenie Europy się uda, chociaż nie możemy mieć pewności, że rzezie i wojny, któreśmy w ostatnich latach widzieli i widzimy w byłej Jugosławii, nie mogą się nigdy powtórzyć w innych zakątkach Europy; chociaż nie możemy absolutnie wykluczyć pojawienia się nowych (albo i starych) imperializmów z zaborczymi pretensjami, chociaż świadomość europejska czy patriotyzm europejski wegetują słabo i często są bezradne w obliczu interesów lokalnych, to jednak zjednoczona Europa, choć jeszcze nie super-państwo, jest w interesie swoich segmentów i nie naraża ich odrębności etnicznej, o ile im samym ta odrębność nie jest obojętna.   WIĘCEJ

19 września 1946 roku na Uniwersytecie w Zurychu Winston Churchill wygłosił mowę zatytułowaną „Niechaj powstanie Europa!” („Let Europe arise!”). Wzywał w niej do pojednania między narodami, politycznego zbliżenia Francji i Niemiec, wreszcie – przyszłego zjednoczenia naszego kontynentu.
Po dziesięcioleciach, gdy wizja ta staje się na naszych oczach rzeczywistością, mowę Churchilla komentarzem opatrzył Leszek Kołakowski, analizując szanse i zagrożenia, jakie stoją przed Europą u progu nowego stulecia. Dwa lata temu esej ten został wydany w postaci broszury nakładem szwajcarskiej „Neue Zürcher Zeitung”, nie był natomiast dotąd publikowany w Polsce. Za łaskawą zgodę na jego druk dziękujemy Autorowi.




Leszek Kołakowski

Filozof, eseista, tłumacz, autor powiastek satyrycznych, dramatów i wierszy.
Urodzony 23 października 1927 w Radomiu, ukończył filozofię na Uniwersytecie Łódzkim, w latach 1950-1968 był wykładowcą Uniwersytetu Warszawskiego. Początkowo marksistowski dogmatyk, nieubłagany krytyk Kościoła, z czasem stał się czołowym przedstawicielem rewizjonizmu, coraz bardziej otwarcie kwestionując polityczne i społeczne realia PRL-u. Po Marcu 1968 roku zwolniony z pracy i objęty zapisem cenzuralnym. Dwa lata wcześniej – za otwartą krytykę systemu socjalistycznego – wyrzucono go z PZPR.
Od 1968 przebywał na emigracji, wykładał m.in. na amerykańskich uniwersytetach Yale, University of California w Berkeley oraz w Institute for Social Research w Chicago. Od 1970 profesor Uniwersytetu w Oksfordzie, gdzie do dziś mieszka.
Po opublikowaniu fundamentalnej analizy „Główne nurty marksizmu” (1978), jego zainteresowania w coraz większym stopniu ogniskowały się na religii – jako społecznym i duchowym fenomenie, będącym wyrazem ludzkiej potrzeby odnajdywania w świecie sensu, przeciwstawiania się własnej śmiertelności.
Związany z opozycją demokratyczną, był m.in. członkiem KOR-u.
W 1988 po raz pierwszy od 20 lat przyjechał do Polski, udzielił wtedy obszernego wywiadu Jerzemu Turowiczowi („TP” 1989, nr 7). W 1997 otrzymał Order Orła Białego.

Opublikował m.in.:
„Szkice z filozofii katolickiej”, 1955
„Światopogląd i życie codzienne”, 1957
„Jednostka i nieskończoność. Wolność i antynomie wolności w filozofii Spinozy”, 1958
„Trzynaście bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych”, 1963
„Klucz niebieski”, 1964
„Rozmowy z Diabłem”, 1965
„Świadomość religijna i więź kościelna”, 1965
„Filozofia pozytywistyczna”, 1966
„Kultura i fetysze”, 1968
„Obecność mitu”, 1972
„Husserl i poszukiwanie pewności”, wyd. ang. 1975, pol. 1987
„Główne nurty marksizmu”, t. 1-3, 1976-78
„Czy Diabeł może być zbawiony i 27 innych kazań”, 1982
„Jeśli Boga nie ma...”, wyd. ang. 1982, pol. 1988
„Bergson”, wyd. ang. 1984, pol. 1997
„Horror metafizyczny”, wyd. ang. 1988, pol. 1990
„Pochwala niekonsekwencji. Pisma rozproszone z lat 1955-1968”, 7. 1-3, 1989, 2002
„Bóg nam nic nie jest dłużny...” 1994
„Mini-wykłady o maxi-sprawach”, cz. I - III, 1996, 1998, 2000
„Moje słuszne poglądy na wszystko”, 1999

 






Każdy z nas ma cały świat na głowie
Z Leszkiem Kołakowskim 

rozmawiają Andrzej Franaszek i Jarosław Makowski

Czy to jednak nie dziwne, że z jednej strony dominuje świadomość techniczna, z drugiej zaś tak silna jest potrzeba obecności rzeczy nadzwyczajnych, choćby objawień maryjnych...
– ...jak również fakt, że jest to zjawisko masowe. Można nań patrzeć jako na naiwne zabobony, które jednak dają świadectwo czemuś bardzo głęboko zakorzenionemu w naszej kulturze i w naszym duchu. To normalne, że potrzebujemy dostępu do innego świata. Ale nawet Kościół niełatwo daje się dziś przekonać do cudownych objawień, niechętnie za prawdziwe je uznaje. A kiedy Kościół jest wstrzemięźliwy, ludzie sami znajdują sobie objawienia. Dopóki nie wdziera się w nie rozwścieczony fanatyzm, nie widzę w potrzebie cudów niczego złego.
– Czy doświadczył Pan kiedyś cudu?
– Nie, w każdym razie nie takich, o których byłbym przekonany, że to są cuda.
– Dlaczego zatem jednym otwierają się bramy niebios, a innym nie?
– Nie wiem, komu się otwierają, a kto sobie tylko wyobraża, że mu się otwierają.   WIĘCEJ






Bóg doskonale wie, w co wierzę
Bronisław Baczko

W naszym świecie, o którym wie, że staje się coraz bardziej świecki, Kołakowski uporczywie tropi obecność sacrum, czy też, by to rzec inaczej – obecność Boga ukrytego. Postawy wobec sacrum znajdują się w centrum jego uważnej i troskliwej refleksji, której przedmiotem są dzieje człowieczych zmagań z Bogiem, owe złożone i powikłane relacje, w które ludzie wchodzą z Bogiem w toku ich własnej burzliwej historii. Przypominam sobie, że pewien niecierpliwy dziennikarz nalegał na Leszka, aby zadeklarował, czy wierzy w Boga, on zaś odparł: – W co wierzę, Pan Bóg wie doskonale. Był to oczywiście żart, ale też i coś więcej.   WIĘCEJ

Bronisław Baczko – filozof, emerytowany profesor uniwersytetu w Genewie, statnio w polskim przekładzie ukazała się jego książka „Hiob, mój przyjaciel” (2001). Tekst powyższy jest fragmentem przemówienia, które prof. Baczko wygłosił jako wprowadzenie do wykładu Leszka Kołakowskiego podczas XXXVIII Rencontres Internationales de Geneve (2001).






Straszny i zjadliwy
Ks. Adam Boniecki

Dziś czytam Kołakowskiego z wdzięcznością. Myślę sobie, jakby to było cudownie, gdyby księża do poduszki czytali zbiór esejów „Czy diabeł może być zbawiony i 27 innych kazań”, bo wtedy nasze kazania bardziej trafiałyby w istotę rzeczy.
Opowiadał mi nieodżałowany Józef Czapski, że i dla niego lektura „Obecności mitu” była wydarzeniem ważnym. Gdy w Maisons-Laffitte zjawił się Autor, Józio dopadł go gdzieś i przejęty zapytał: „Panie profesorze, przeczytałem tę książkę i teraz mam tylko jeszcze jedno pytanie, czy Pan Bóg jest, czy Pana Boga nie ma?” Kołakowski – opowiadał Czapski – popatrzył na niego uważnie, położył palec na ustach: „Jest, ale tsss, nie trzeba o tym mówić”.   WIĘCEJ






Kapłan i błazen w jednym
Jan Andrzej Kłoczowski OP

Ale nadal pozostaje do wyjaśnienia fundamentalne zagadnienie – dlaczego ludzie poszukują pewności, dlaczego tak głęboko zakorzenione jest w nich pragnienie prawdy? Od wieków, od początku świadomej refleksji filozoficznej ludzie poszukiwali epistemologicznego absolutu (i ontologicznego przede wszystkim!), choć takie poszukiwania nie miały praktycznego znaczenia i były technologicznie bezpłodne.
Z moich zmagań z myślą Kołakowskiego wynika, że kluczem do jego poglądów jest mała książeczka „Obecność mitu”, wydana pierwotnie w paryskiej „Kulturze”, choć napisana przed wygnaniem filozofa w roku 1968. Przeczytać tam możemy, że racjonalne życie człowieka, uparte dążenie do określenia siebie w rzeczywistości wykraczającej poza biologiczny determinizm, „jest rezultatem uczestniczenia człowieka w innym porządku bytowym aniżeli ten, gdzie jego ciało, jego animalne potrzeby uczestniczą”.   WIĘCEJ

Jan Andrzej Kłoczowski OP – filozof i teolog, ostatnio opublikował „Drogi człowieka mistycznego” (2001).






Bez ostatecznej syntezy
Michał Paweł Markowski

„Rzeczywiste jest to, czego ludzie najbardziej pragną”. Takim zdaniem kończy się książka Leszka Kołakowskiego o religii: zgodą na doczesność ludzkich wyborów. (...) Czy jednocześnie jest to zgoda na zamknięcie egzystencji człowieka w sferze czysto ludzkiej, pozbawionej jakiegokolwiek otwarcia na to, co ją przekracza? Czy w świecie skończonym nie ma miejsca na nieskończoność? Czy wolno pytać o transcendencję tam, gdzie rządzi przygodność? I wreszcie: czy uzależnione od człowieka wartości skazane są na los ułomny, poddany wyłącznie doraźnym, a nie absolutnym uzasadnieniom?   WIĘCEJ

Michał Paweł Markowski – filozof, teoretyk literatury, tłumacz, wykłada literaturę polską na Harvardzie. Ostatnio opublikował m.in. „Anatomię ciekawości” (1999) i „Pragnienie obecności” (2000).






Otwarcie nowego wymiaru
Czesław Miłosz

Leszek Kołakowski jest przedziwnym okazem. Wbrew historycznej niewiedzy młodych pokoleń, reprezentuje głębokie zakorzenienie w tradycji polskiej i europejskiej. Nie wiadomo, czy umieścić go w rejestrach pisarzy, czy filozofów. Bo posługuje się z równą zręcznością prozą filozoficznych traktatów, prozą fikcji literackiej, a kiedy trzeba sprawnym wierszem i formami dramatycznymi. Na przykład sztuka „Hotel Eden”, w której Adam i Ewa mieszkają w hotelu zarządzanym przez dobrotliwego starszego pana, ale ten ma złośliwego zastępcę, który wszędzie umieszcza napisy „za wszystko się płaci” i jest przyczyną upadku Ewy. Kołakowski w znacznej części twórczości jest przede wszystkim kpiarzem. W swoim słynnym eseju „Kapłan i błazen” opowiadał się za postawą błazna. Jego stosunek do bardzo poważnych służebników analitycznego rozumu jest podstępnie kpiarski, bo wykazuje, że ich wywody są doskonale logiczne, tylko że kiedy cofnąć się do ich podstawowych przesłanek, te przesłanki okazują się równie dowolne, jak przesłanki fideistów.   WIĘCEJ

Czesław Miłosz – poeta, laureat Nagrody Nobla, ostatnio opublikował tom „Druga przestrzeń” (2002).






Sceptycyzm metafizyką podszyty
Barbara Skarga

Muszę przyznać, że kiedy korzystałam z prac Leszka Kołakowskiego na seminarium, bywałam w kłopocie. Młodzi słuchacze domagali się jednoznacznych rozstrzygnięć i aby zrozumieć całą maestrię tych analiz trzeba im było czasu. Często z niepokojem pytali: co Kołakowski myśli, czy jest tu za, czy przeciw? A przede wszystkim: czy jest on metafizykiem, czy nie? To ostatnie pytanie jest celne i zapewne zadawane sobie przez niejednego czytelnika, który brał do ręki „Obecność mitu”, „Horror metaphysicus” lub inne książki. Co bowiem można powiedzieć o autorze, który wracając nieustannie do rozmaitych metafizycznych zagadnień, poświęcając im niezmiernie wiele uwagi, na początku jednej ze swych książek głosi: „Pytania i przeświadczenia metafizyczne są jałowe technologicznie, nie stanowią tedy części analitycznego wysiłku ani składnika nauki. Jako organ kultury są przedłużeniem jej mitycznego pnia”?   WIĘCEJ

Barbara Skarga – filozof. Ostatnio opublikowała m.in. „O filozofię bać się nie musimy” (1999). Nakładem PWN ukaże się jej nowa książka „Ślad i obecność”.






Uciekinier z krainy iluzji
Charles Taylor 

Leszek Kołakowski przyjął rzadkie wśród filozofów stanowisko: bliskiego i współczującego obserwatora wiary chrześcijańskiej – bez ostatecznego jednak opowiadania się po jej stronie. Oczywiście to, że wielu ludzi w XX wieku tak wspaniale opierało się marksistowskiemu komunizmowi, zrozumieć można tylko wówczas, kiedy na ten opór patrzy się przez religijny pryzmat. Opór ów był dyktowany dążeniem do czegoś czystszego, pełniejszego, wyższego – wychodzącego poza tanie kompromisy i niesprawiedliwości codziennego życia. Szeroka wizja intelektualna Leszka ogarniała wszystkie te aspekty rzeczywistości.   WIĘCEJ

Charles Taylor – filozof, wykładowca McGill University w Montrealu. W Polsce ukazały się m.in. jego prace „Oblicza religii dzisiaj” (2002) i „Etyka autentyczności” (2002).






Odwaga myślenia
Abp Józef Życiński

Wyrazem jego kultury filozoficznej jest również subtelność w operowaniu kwantyfikatorem. W ostatnich latach namnożyło się pod polskim niebem amatorskich historiozofów, demonstrujących umiłowanie kwantyfikatora ogólnego. W ich rozrachunkach z PRL-em można przeczytać: „Wszyscy byliśmy ubłoceni. Każdy był Humerem. Nie stwierdzono nadzwyczajnych przypadków heroiczności cnót”. W przeciwstawieniu do tych niesprawiedliwych uogólnień, Kołakowski charakteryzował w 1995 r. złożoną rzeczywistość minionych lat, pisząc: „Była wielka masa zeszmacenia, przerywana niewielkimi, drogo opłaconymi wyskokami protestu i były rzeczywiście strumienie prawdy, co trwały na przekór strumieniom kłamstwa” („TP” 1995, nr 7). Zaledwie jedno zdanie, a wyraża się w nim różnica między logiczną kulturą filozofa a żenującą apologetyką nowych ideologów.   WIĘCEJ

Abp Józef Życiński – metropolita lubelski, filozof. Ostatnio opublikował m.in.: „Bóg postmodernistów” (2000).






„Przestań kręcić i przyznaj, że mnie kochasz”
Zbigniew Janowski

Jeśli Kołakowski nie miał zbyt wielu studentów zainteresowanych czystą filozofią, to właśnie przez to, że sam był bardziej zainteresowany religijną czy moralną intuicją, niż filozoficzną maszynerią. Łatwiej dawał się wciągać w dyskusje o Simone Weil, czy o „zewnętrznym” i „wewnętrznym” człowieku Lutra, niż o Kartezjuszu, Heglu czy Spinozie, choć nigdy nie odmówił zorganizowania półprywatnego seminarium dla kilku studentów, jeśli o takie poprosili. Podczas gdy David Grene dzielił ludzi na tych, którzy znają grekę i tych, którzy greki nie znają (ci ostatni, jak mi wyjaśnił, nie mają żadnego znaczenia w przetrwaniu cywilizacji), Kołakowski dzielił ludzi na dobrych i złych, chamów i nie-chamów, prymitywów i tych, którzy prymitywami nie są, oraz na nieuków i... „uków”. Przykładem arcynieuka był Adam Schaff.   WIĘCEJ

Zbigniew Janowski – filozof, były student Leszka Kołakowskiego, dziś wykładowca na University of Colorado w Denver, autor „Cartesian Theodicy” (Dordrecht, Kluwer 2000; wydanie polskie „Teodyceja kartezjańska”, Arcana 1998) oraz „Index Augustino-Cartésien” (Vrin, Paryż 2000, wydanie angielskie w druku). Jest również redaktorem trzech tomów pism Kołakowskiego, które wkrótce ukażą się w języku angielskim: „The Two Eyes of Spinoza and Other Essays on Philosophers”, „My Correct Views on Everything” i „Ethics Without a Moral Code and Other Essays on Ethics” (St. Augustine’s Press).






„Rozmawiał ze mną na najważniejsze tematy”
Tomasz Potkaj

Nie lubi postmodernizmu i poważnych dyskusji o filozofii. Kocha malarstwo hiszpańskie, lubi czerwonego burgunda i kameralną rozmowę w gronie przyjaciół. Nigdy nie pisał dziennika, unika odpowiedzi na pytania dotyczące własnej biografii. Ale w tym pokoleniu w ogóle niechętnie mówi się o swojej biografii. (...) Marian Przełęcki, emerytowany profesor Uniwersytetu Warszawskiego, do dziś pamięta temat wykładu, choć wysłuchał go równo 57 lat temu. Na nowo otwartym Uniwersytecie Łódzkim, w sali w budynku przy ulicy Składowej, Maria Ossowska mówiła o normach i ocenach moralnych. Pamięta też niektórych kolegów, studentów pierwszego roku filozofii, którzy zasiedli w ławkach w pierwszych dniach października 1945 roku: Klemens Szaniawski, Ija de Lazari (później Pawłowska) i on: Leszek Kołakowski.   WIĘCEJ






Sen Hrabiego
Michał Komar

List, którego fragmenty publikujemy, napisany został przez hrabiego Josepha de Maistre wiosną 1813 roku, w czasie podróży przyszłego autora „Les soirées de Saint-Pétersbourg ou entretiens sur le gouvernement temporel de la Providence” do Kalisza (gdzie znajdowała się kwatera cesarza Aleksandra I). List adresowany był do Natalii Wiaziemcow, narzeczonej Rudolfa de Maistre, syna filozofa, oficera armii rosyjskiej. W 1918 roku archiwum rodziny Wiazemcowów zostało przewiezione zrazu do Ankary, potem do Lyonu i przekazane ks. Jean-Loup Leclercowi, znanemu w latach 1903–1912 aktywiście Action Française, później zaś bliskiemu współpracownikowi George’a Valois, twórcy Faisceau. Latem 1989 roku wnuk cioteczny duchownego i jego spadkobierca przegrał (w domino, warcaby, na koniec zaś w salonowca) znaczną część tego bezcennego zbioru do profesora Stefana Mellera, ten zaś – wiedząc o podjętych przez „Tygodnik Powszechny” przygotowaniach publikacji dotyczącej prof. Leszka Kołakowskiego – zechciał w październiku 2002 roku umożliwić nam dokonanie przekładu listu i przekazanie go redaktorom „TP”.   WIĘCEJ

Michał Komar – prozaik, historyk literatury, scenarzysta. Ostatnio opublikował książkę „Trzy” (2000).








 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

     

     

     


„Apokryf” nr 18 w „TP” nr 43/2002

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl