Bóg doskonale wie, w co wierzę
Bronisław Baczko
Leszek Kołakowski to wielka postać w umysłowym życiu naszej epoki.
Jest on filozofem antykonformistycznym, wręcz uczulonym na wszelkie mody intelektualne. Dlatego też, gdy antykonformizm rozpanoszył się jako krzykliwa moda, Leszek odnalazł się jako konserwatysta, jako obrońca podstawowych i trwałych wartości moralnych. Pośród swych własnych poszukiwań i rozterek, złudzeń i rozczarowań, w obliczu trudnych wyzwań naszych niełatwych czasów, potrafił zostać zawsze wiernym samemu sobie.
W naszym świecie, o którym wie, że staje się coraz bardziej świecki, Kołakowski uporczywie tropi obecność sacrum, czy też, by to rzec inaczej – obecność Boga ukrytego. Postawy wobec sacrum znajdują się w centrum jego uważnej i troskliwej refleksji, której przedmiotem są dzieje człowieczych zmagań z Bogiem, owe złożone i powikłane relacje, w które ludzie wchodzą z Bogiem w toku ich własnej burzliwej historii. Przypominam sobie, że pewien niecierpliwy dziennikarz nalegał na Leszka, aby zadeklarował, czy wierzy w Boga, on zaś odparł: – W co wierzę, Pan Bóg wie doskonale. Był to oczywiście żart, ale też i coś więcej.
Nade wszystko Leszek Kołakowski jest moralistą, ale szczególnego pokroju, a mianowicie moralistą realistycznym. Świadom jest on w pełni, że nasza skończoność, nasze słabości i nasza historyczność narzucają nam nieuchronnie pewien relatywizm moralny. Z tym większym naciskiem podkreśla on więc, że zgodzić się na swą człowieczą kondycję znaczy również uznać i przyswoić sobie pewien moralny wzorzec bycia człowiekiem, którego nie jesteśmy twórcami, z czego wynika, że nie wolno nam przyzwalać na nic, co jest nieludzkie.
Kołakowski jest racjonalistą sceptycznym i pragmatycznym: pokładać wiarę w rozum to, z konieczności, uznać również jego ograniczenia oraz postrzegać, jak łatwo ulega on pokusom namiętności.
Jest wreszcie Kołakowski myślicielem antyprometejskim. On, oczywiście, jak my wszyscy i zapewne lepiej niż wielu z nas, wie znakomicie, że mit o Prometeuszu jest podwaliną naszej zachodniej cywilizacji, a jednocześnie nie przestaje przecież nas ostrzegać: to właśnie wówczas, gdy ludzie pragną stać się jak bogowie, z uwięzi zrywają się ich niszczycielskie namiętności i zwracają przeciw nim samym.
Na koniec jeszcze jedno, nie najmniej ważne spostrzeżenie – Leszek Kołakowski ma swój własny, bardzo osobisty, autoironiczny i żartobliwy sposób filozofowania, tak jakby był on całkowicie uodporniony na groźną i zaraźliwą chorobę profesorów i filozofów: traktują oni samych siebie z niebywałą powagą i śmiertelnie zanudzają innych.
Przeł. Jerzy Niecikowski
Bronisław Baczko – filozof, emerytowany profesor uniwersytetu w Genewie, statnio w polskim przekładzie ukazała się jego książka „Hiob, mój przyjaciel” (2001). Tekst powyższy jest fragmentem przemówienia, które prof. Baczko wygłosił jako wprowadzenie do wykładu Leszka Kołakowskiego podczas XXXVIII Rencontres Internationales de Geneve (2001).
|