|
Apokryf
Teolog „częściowo
dozwolony”
KONSTANTIN DUSZENKO
W rozmowach ze Stanisławem Beresiem Lem zauważył:„Przygoda, którą przeżyłem w ZSRR, jest niepodobna do niczego, jeśli chodzi o losy pisarzy polskich w tym kraju”.
W Rosji wydano ponad 6 mln egz. książek Lema, z czego połowa ukazała się po roku 1986, to znaczy poczynając od czasów pieriestrojki. Z polskich pisarzy Lema wyprzedził tylko Sienkiewicz oraz, być może, Prus. Jednotomowe wydanie dzieł wybranych Lema z 1988 r. miało nakład aż 600 tys. egz. Najpopularniejszą jego powieścią jest niewątpliwie „Solaris”, dalej: „Dzienniki gwiazdowe”, „Niezwyciężony” oraz „Maska”.
Sporządzona przeze mnie lista przekładów Lema na rosyjski liczy ponad 300 pozycji – i to tylko do roku 1987. Dziś przetłumaczono prawie wszystkie utwory beletrystyczne Lema z wyjątkiem kilku wczesnych tekstów (choć „Człowiek z Marsa” miał już dwa wydania.) Znacznie gorzej rzecz się ma z traktatami naukowo-filozoficznymi: w całości wydano tylko „Summę technologiczną”. W roku następnym ma się ukazać „Fantastyka i futurologia” oraz „Filozofia przypadku”.
Rzecz interesująca: wśród rosyjskich tłumaczy Lema wcale nie przeważają zawodowi poloniści. Wielu z nich zaczęło studiować polski właśnie po to, aby czytać nie wydane po rosyjsku utwory Lema. Sam należę do tej grupy. Skończyłem Technikum Automatyki i Telemechaniki, potem zaś studiowałem historię na uniwersytecie. Historię Polski wybrałem w znacznej mierze dlatego, że Lem pisze po polsku.
Lem bardzo szybko wszedł u nas do kanonu czytelnictwa, to znaczy do kręgu pisarzy, których inteligentnemu człowiekowi nie wypada nie znać. Wachlarz tematyczny pism, które drukowały Lema, był niesłychanie szeroki – od humorystycznego „Krokodyla” do jak najbardziej poważnych „Zagadnień Filozofii”. Pod tym względem Lem zapewne nie ma sobie równych. Próbując objaśnić przyczynę swego niesłychanego sukcesu w Rosji we wczesnych latach 60., Lem mówi (w rozmowach z Beresiem): „Ja im pewnie zastępowałem wszystkich: Camusa, Sartre’a, Joyce’a, Kafkę. Bardzo to silnie kontrastowało z tym, co było w Polsce”.
Ma rację. Pod względem różnorodności stylistycznej i problemowej Lem zajmuje pozycję wyjątkową. W latach 60. zastępował nie tylko zakazanych pisarzy, lecz także zakazanych filozofów – a nawet teologów. W pewnym sensie Lem był jedynym „częściowo dozwolonym” teologiem w ZSRR; mam na myśli takie jego utwory jak „Solaris”, „Głos Pana”, pierwsze opowiadania cyklu „Ze wspomnień Ijona Tichego”. Nawet po skreśleniach cenzuralnych zostawał w nich spory ładunek filozofii i teologii.
„Głos Pana” w przekładzie rosyjskim (r. 1970) został okrojony dokładnie o jedną trzecią; w dodatku tytuł zmieniono na „Głos Nieba”. „Solaris” niemal do końca lat 70. wydawano z drastycznymi skrótami, zaś przedostatni rozdział usunięto prawie w całości. Przypomnę, że jest to rozdział, w którym pojawia się hipoteza Oceanu jako ułomnego Boga. Cenzorzy i redaktorzy bali się strasznie wszelkiej „metafizyki” oraz „mistyki”. I prawie tak samo lękali się pesymizmu światopoglądowego. Aby czytelnik odbierał teksty lemowskie jak należy, do wszystkich zawsze dodawano ideologicznie słuszne przedmowy i posłowia. „Summa technologiczna” miała aż dwie przedmowy, posłowie i do tego komentarz.
Niedawno ukazał się w druku nadzwyczaj ciekawy dokument. Jest to memoriał Wydziału Propagandy KC KPZR z początku lat 70. pod tytułem „O poważnych błędach w dziedzinie wydawania literatury fantastyczno-naukowej”. Jednym z dwóch autorów owego memoriału był zastępca szefa Wydziału Propagandy Aleksander Jakowlew – w czasach późniejszych jeden z głównych architektów pieriestrojki. Cytuję: „Zdaniem literatów A. Gromowej, R. Nudelmana, Z. Fajnburga (tłumacze Lema), twórcą tak zwanej fantastyki »filozoficznej« jest współczesny polski pisarz Stanisław Lem. W jego licznych powieściach – które, nawiasem mówiąc, wydaje się głównie w ZSRR – (...) przyszłe społeczeństwo komunistyczne jest przedstawiane jako pozbawione perspektyw i degradujące. Otóż przedstawiciele ojczyźnianej fantastyki »filozoficznej« przyswoili sobie tę przesiąkniętą pesymizmem oraz niewiarą w potęgę rozumu »filozofię« i przystąpili do walki z ideami filozofii materialistycznej, z ideami komunizmu naukowego”.
A propos: w 1974 r. znany i lubiany przez Lema amerykański pisarz fantastyczny Philip K. Dick napisał list do Federalnego Biura Śledczego, a właściwie nie list, lecz donos na Lema. Lem, według Dicka, uprawia na terenie SF działalność wywrotową, antyamerykańską, prokomunistyczną. Zresztą Lem jako taki chyba w ogóle nie istnieje: „...jest najprawdopodobniej raczej spółką niż indywiduum, bo pisze różnymi stylami”. Dodam, że dla mnie jako tłumacza w tym właśnie tkwi największy urok Lema.
Konstantin Duszenko (ur. 1946) ukończył historię na Uniwersytecie Moskiewskim, pracownik naukowy Instytutu Informacji Naukowej Rosyjskiej Akademii Nauk, w 1977 obronił pracę doktorską poświęconą ideologii pozytywizmu warszawskiego, tłumacz literatury polskiej. Przełożył m. in. „Pamiętnik znaleziony w wannie”, „Kongres futurologiczny”, „Wizję lokalną”, „Golema XIV”, a także „Monizę Clavier” Sławomira Mrożka i prace Marii Ossowskiej, Jerzego Szackiego i Andrzeja Walickiego.
|