|
Apokryf
Mickiewicz w księgarniach
W przededniu 200. rocznicy urodzin Adama Mickiewicza w księgarniach znaleźć można wiele prac poświęconych największemu polskiemu poecie. Są tam też tomy przygotowanego przez Czytelnik wydania „jubileuszowego” jego dzieł, są osobne edycje poezji, poematów i dramatów, jest „Pan Tadeusz” ze wstępem Jarosława Marka Rymkiewicza i „Dziady” ze wstępem Zofii Stefanowskiej (oba tomy w serii „Lekcja literatury” Wydawnictwa Literackiego). Przygotowując noty o obecnych na rynku „mickiewiczianach”, nie rościliśmy sobie pretensji do objęcia całości – to tylko rekonesans. Mamy jednak nadzieję, że okaże się pożyteczny.
„DZIADY” ADAMA MICKIEWICZA W INSCENIZACJI KONRADA SWINARSKIEGO. OPIS PRZEDSTAWIENIA – książka-legenda, która liczy sobie już ćwierć wieku, w zasadniczym zrębie powstała bowiem wkrótce po premierze sławnego spektaklu w krakowskim Starym Teatrze (18 lutego 1973). Czworo studentów polonistyki UJ – Marek Halberda, nieżyjący już Piotr Łaguna, Wojciech Szulczyński i Joanna Walaszek – uczestniczyło za zgodą Swinarskiego w próbach, sporządzając szczegółowe notatki; zdjęcia wykonywał Jerzy Sadecki. Efektem jest precyzyjny i dokładnie zilustrowany opis, pozwalający „od wewnątrz” przyjrzeć się kompozycji przedstawienia i pokazujący warsztat wielkiego reżysera – rzecz nie tylko dla tych, którzy pamiętają tamte „Dziady”, ale dla wszystkich zainteresowanych teatrem. „»Dziady« Wyspiańskiego, Schillera, Swinarskiego: czyż to nie milowe słupy trzech epok... teatralnych i nie tylko teatralnych? Przegląda się w tych przedstawieniach styl kultury i świadomość narodu...” – pisał (w 1981 roku! plan wydania książki wydawał się wtedy najwyraźniej bliski szczęśliwego finału) w przedmowie Jan Błoński. Na końcu znajdziemy m.in. rozmowę ze Swinarskim oraz bibliografię publikacji na temat krakowskich „Dziadów” za lata 1973-83.
n Liryki lozańskie Adama Mickiewicza. Strona Lemanu. Antologia, opracował Marian Stala – skomponowana przez Stalę książka jest tyleż próbą pochwycenia fenomenu liryków lozańskich, co przypomnieniem wyzwania, jakim stały się dla kolejnych pokoleń czytelników. W erudycyjnym wstępie krakowski krytyk i historyk literatury ukazuje, jak zmieniał się stosunek odbiorców do tych, zapisanych przez Mickiewicza w Lozannie, sześciu wierszy – pozbawionych tytułu (samo określenie „Liryki lozańskie” nie pochodzi od poety) i nie przeznaczonych do druku. Ukazuje drogę od lekceważenia czy sceptycyzmu po dzisiejsze przekonanie, iż mamy do czynienia z arcydziełem. Ta ewolucja jest też oczywiście dowodem naszej zmieniającej się wrażliwości, m.in. coraz większego wyczulenia na fragment, literacki okruch, utwór świadomie otwarty (w tym sensie można mówić, iż „Liryki” są „arcydziełem dwudziestowiecznym”). Stala podkreśla paradoksalność istnienia tego dzieła, fakt, iż nie sposób do końca odczytać zamysłu autora – nawet znany nam dzisiaj tekst utworów jest przecież w znacznym stopniu wynikiem interpretacji badaczy.
Autor antologii proponuje więc, by do tajemnicy „Liryków” zbliżać się poprzez inne teksty. W książce znajdujemy wybór wcześniejszych wierszy Mickiewicza, w których można usłyszeć zapowiedź utworów powstałych nad Lemanem oraz obszerną antologię poezji nimi inspirowanej. Odnajdujemy tu wiersze m.in. Leśmiana, Iwaszkiewicza, Przybosia, Miłosza, Różewicza, Szymborskiej, Herberta, Krynickiego..., a wybór Stali ukazuje, jak ważne miejsce zajęły Mickiewiczowskie „okruchy” w światoodczuciu jego poetyckich spadkobierców. „Stronę Lemanu” dopełniają odczytania interpretatorów: od Przybosia, Kleinera i Pigonia po Aleksandra Nawareckiego i Dariusza Seweryna.
Tomasz Łubieński: M JAK MICKIEWICZ – „Jakim sposobem Adam Mickiewicz, chłopiec z Nowogródka, stał się ADAMEM MICKIEWICZEM, któremu dane było spocząć w krypcie wawelskiej obok królów i bohaterów? Ile zawdzięcza własnemu talentowi i pracy nad nim? (...) Na ile zdecydował o wielkości Mickiewicza los, co tylko w pewnym ograniczonym stopniu pozwala sobą kierować, sobie pomagać? Ile wreszcie zależało od wielkich perypetii epoki, na które nie miał wpływu?” Tomasz Łubieński – eseista, dramaturg, poeta, prozaik – od wielu lat powraca do dylematów naszych romantycznych przodków. Na pytania, którymi otworzył napisaną na jubileusz biografię Mickiewicza, szuka odpowiedzi, rysując jego drogę życiową na rozbudowanym historycznym tle, starając się wniknąć w ówczesne ludzkie motywacje. Mickiewicz Łubieńskiego to postać wielka zarówno talentem, jak i osobowością, genialny pisarz wyzbyty „choroby literackiej”, w którym egoizm niezbędny artyście ściera się z poczuciem obowiązku wobec wspólnoty narodowej i społecznej, człowiek przekraczający własną słabość, umiejący przezwyciężyć ponoszone klęski. Podobnie jak w „Bić się czy nie bić?” czy „Czerwonobiałym”, autor sięga po ton osobisty, nie stroni od ostrych sądów, stawia nam przed oczy nie tylko fakty, ale i domniemane emocje, jakie powodowały kiedyś jego bohaterami.
Jacek Łukasiewicz: MICKIEWICZ – jedna z najbardziej udanych pozycji popularnej serii „A to Polska właśnie”, w której tekst współistnieje na równych prawach z ilustracją i jej objaśnieniem, musi więc być z konieczności zwięzły. Jacek Łukasiewicz znakomicie jednak wybrnął z niełatwego dla historyka literatury zadania: dał w esencjonalnej formie i zarys biografii Mickiewicza, i interpretację (bez uproszczeń!) najważniejszych jego utworów, i historię „pośmiertnego życia” poety i jego dzieła. Dzieło to jest zdaniem Łukasiewicza zasadniczo jednorodne mimo rozmaitości form, a życiorys Mickiewicza, po raz kolejny odczytywany, odsłania „całościowość konkretnego ludzkiego losu, jednolitość dążeń odsłaniającą się w sprzecznościach, wielkości i tragizmie”.
Zbigniew Majchrowski: CELA KONRADA. POWRACAJĄC DO MICKIEWICZA – do Mickiewicza, a ściślej do „Dziadów”, a jeszcze ściślej – do Wielkiej Improwizacji i jej scenicznych dziejów. Czytamy w zakończeniu: „To, co zdarzyło się w celi Konrada, zdecydowało na długie lata o stylu polskiej literatury. Przyszło nam śledzić w wybranych fragmentach – najczęściej w scenicznych, niekiedy też w literackich przejawach – długą drogę od Mickiewiczowskiego »Ja mistrz!« do »Ja. Ja. Ja. Ja.« Gombrowicza, od »Daj mi rząd dusz!« po „Dajcie mi człowieka«”. Arcydramat Mickiewicza jest wedle Majchrowskiego „arcy-»dziełem w ruchu«” – zastygłym w oczekiwaniu na poruszenie, czyli na gest interpretacji. Wyspiański, Schiller, Bardini, Grotowski, Białoszewski, Kotlarczyk, Skuszanka z Krasowskim i Szajną, Dejmek, Swinarski, Prus, Grzegorzewski, w kinie Konwicki, w telewizji Englert – gestu takiego dokonywali. Jaki kształt przybierał, czego stawał się wyrazem, jaki znajdował odbiór wśród współczesnych – tego właśnie docieka autor. „Cela Konrada”, bogato i znakomicie zilustrowana, opatrzona przypisami, ukazała się w „dziewiętnastowiecznej” serii ambitnej gdańskiej oficyny (vide wyżej: Witkowska i Rosiek).
Maraton z „Panem Tadeuszem” w dwusetną rocznicę urodzin Adama Mickiewicza. Wydanie Jubileuszowe na 12 płytach CD – to bezprecedensowe przedsięwzięcie Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych. Choć od kilku już lat „poetyckie kompakty” stają się w Polsce coraz bardziej popularne (przypomnijmy świetną serię Radia Kraków, w której ostatnio pojawiły się czytane przez Autorów wiersze Herberta i Różewicza), „Pan Tadeusz” imponuje rozmachem. Wydanie jest zapisem „Maratonu”, jaki w marcu tego roku zorganizowało Polskie Radio BIS. Na 12 płytach otrzymujemy całość arcypoematu w mistrzowskich interpretacjach. Kolejne księgi czyta tu plejada polskich aktorów: Gustaw Holoubek, Krzysztof Kowalewski, Anna Seniuk, Krzysztof Gosztyła, Wiktor Zborowski, Joanna Trzepiecińska, Olgierd Łukaszewicz, Krzysztof Kolberger, Zbigniew Zapasiewicz, Jan Englert, Krzysztof Kołbasiuk, Andrzej Seweryn oraz Jerzy Trela (Epilog). Właśnie głośna lektura pozwala nam najpełniej odczytać dzieło Mickiewicza, odnaleźć wszystkie odcienie jego poetyckiej dykcji.
Całość została starannie opracowana: na płytach możemy bez trudu odnaleźć poszczególne części utworu, towarzyszy im też książeczka, zawierająca szkic Marty Piwińskiej oraz krótkie przypomnienie zawartości poszczególnych ksiąg. „Maraton” ma szansę stać się bestsellerem. Z jednej strony może być pięknym prezentów dla każdego miłośnika „Pana Tadeusza”. Z drugiej – jest niezwykle wygodną pomocą dla wszystkich nauczycieli języka polskiego.
Janusz Odrowąż-Pieniążek: MICKIEWICZIANA ZBIERANE PO ŚWIECIE – autor, historyk literatury i prozaik, od 1972 dyrektor warszawskiego Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza, przewodniczy komitetowi obchodów 200-lecia urodzin poety. W zebranych tu szkicach opowiada o pierwodruku „Pana Tadeusza” i o francuskim tłumaczu arcypoematu Paulu Cazinie, o ludziach z mickiewiczowskiego kręgu, jak Adolf Januszkiewicz, o dokumentach ukrytych w zagranicznych archiwach, o rozsianych po świecie muzeach Mickiewicza, od najstarszego, założonego przy Bibliotece Polskiej w Paryżu, po najnowsze, powstające dopiero w odtworzonym dworku w Zaosiu; osobne teksty poświęcił muzeum w Stambule i pamiątkom zgromadzonym na zamku Montrésor. Wędrujemy z nim przez mickiewiczowski Paryż, przeczytać też możemy sporządzony 23 października 1824 przez Odyńca „Rejestr Bielizny Adama” („Koszul dziesięć... Gatek. Siedmioro”). Jednym słowem – uczta dla wielbicieli historycznego i obyczajowego szczegółu.
Arnoldas Piroczkinas: Litewskie lata Adama Mickiewicza, przeł. Biruta Markuza Białostocka – kiedyż to Mickiewicz był na Litwie? Polak powie: od urodzenia. Litwin inaczej: Mickiewicz przybył na Litwę w roku 1815, bo przedtem mieszkał na Białorusi! Nie znaczy to, by Arnoldas Piroczkinas, profesor Uniwersytetu Wileńskiego, nie wiedział, że Litwa i Białoruś stanowiła przed rozbiorami jedno Wielkie Księstwo Litewskie; że językiem warstw wykształconych była tu od stu lat polszczyzna. Wie to doskonale, o kulturze polskiej wyraża się z uznaniem i sympatią, nie stosuje też (znanej z dawnej nauki litewskiej) naiwnej lituanizacji poety. Ale optyka przyjęta przez uczonego wiedzie go czasem na manowce. „Wykłady profesora odsłaniały bohaterską przeszłość małego, gnębionego obecnie kraju...” – któż w czasach Mickiewicza mógł tak myśleć o Litwie?! Zasadniczą słabością książki jest jej niejasna formuła: ni to udokumentowana biografia, ni to... powieść biograficzna.
Z wszystkimi zastrzeżeniami otrzymaliśmy dużą, solidną biografię 9 lat (1815-24) życia poety. Biografię wileńsko-kowieńską. Przytoczone w książce dane czerpane są z listów Mickiewicza i do Mickiewicza, z dokumentów filomackich i policyjnych, ze wspomnień spisywanych po latach, z ówczesnej prasy... Jest to barwna kronika wileńska tamtych lat. A na zakończenie rewelacja – znana wprawdzie z „Kroniki życia i twórczości Mickiewicza”, ale na pewno warta przypomnienia: dokument podpisany przez Mickiewicza w Wilnie 20 kwietnia (starego stylu) 1824 roku. „Ja, niżej podpisany daję ten rewers na to, że nie tylko sam nie będę należeć do żadnego towarzystwa bez dozwolenia Rządu ustanowionego, lecz i donosić będę, gdzie należy, podług przysięgi wiernopoddanego, gdy się dowiem, iż gdziekolwiek takowe zabronione towarzystwo otwarte zostało.” Jak wiadomo, już następnego dnia przyszły autor „Dziadów” został zwolniony z więzienia... Zlustrować Mickiewicza?
Ksawery Pruszyński: Opowieść o Mickiewiczu – po 42 latach od pierwszego wydania, tę opowieść biograficzną czyta się wybornie. Choć autor nie był – jak napisano we wstępie – „krajanem” Mickiewicza (gdzie Czarnoruś, a gdzie Wołyń?!), to i tak specyfikę Ziem Zabranych, z których pochodził, rozumiał lepiej niż ktokolwiek. W jego ziemiańskim środowisku trwała jeszcze w pierwszych latach XX wieku tradycja przedrozbiorowa. I trwała stuletnia tradycja rosyjska. Obie doskonale autor rozumie i odczuwa: pyszne są w książce zarówno opisy staroszlacheckiej Nowogródczyzny i „guślarskiej Białorusi”, jak też opowieść o „przyjaciołach Moskalach” w Petersburgu, na Krymie lub w Moskwie. Czy Pruszyński spłacił obowiązującą w latach stalinowskich daninę zadekretowanej miłości do Rosji? Być może; daremnie tu szukać surowego namysłu Iwaszkiewiczowskiego „Petersburga”. Ale tendencja Pruszyńskiego, o ile w ogóle istnieje, daleka jest nie tylko od nachalności, lecz i jednoznaczności. Ostatnia książka Pruszyńskiego, czytana za jego życia jedynie w radio, daje sugestywną wizję Mickiewicza – wolną nie tylko od brązownictwa (jakże tu czasem widać wpływ Boya!), lecz i od skandalizującego demaskatorstwa. A lwi pazur widać w opiniach o rodakach. Dowiadujemy się, że koledzy tak dokuczali Władysławowi Mickiewiczowi „za ojca”, że musiał się przenieść ze szkoły polskiej do francuskiej; że jeszcze na okręt płynący do Konstantynopola zdążył się ktoś pofatygować, aby wręczyć Mickiewiczowi paczkę „zawierającą rękopis żmudnie napisanego nań paszkwilu”... „Coś ty uczynił ludziom, Mickiewiczu?”
Stanisław Rosiek: ZWŁOKI MICKIEWICZA. PRÓBA NEKROGRAFII POETY – na zreprodukowanym w tej książce rysunku, który opublikował krakowski „Świat” w 1890 r., w numerze upamiętniającym przeniesienie prochów Mickiewicza na Wawel, widzimy grabarzy, tnących niepotrzebną już cynkową trumnę na małe kawałki – relikwie. Dzieje szczątków Poety i wszelkich „materialnych resztek” z nim związanych, który stały się dla Polaków narodowymi relikwiami, ale także próba odtworzenia całego dyskursu, jaki wokół nich się toczył – to właśnie „nekrografia”. Co mówiły zwłoki Mickiewicza do potomnych, a jakie znaczenia wtórnie na nich zaszczepiano? Co znajduje się pomiędzy „sensem świętym” a „sensem pasożytniczym”? Dokumentacja, opis i rekonstrukcja dziewiętnastowiecznej kultury śmierci stają się „zagubioną drogą do umarłych” – i drogą do lepszego rozumienia przeszłości. Książka gdańskiego historyka literatury zbulwersuje pewnie niejednego swym tematem – ale czyta się ją, zapewniam, znakomicie. I ogląda także, choć z lekkim dreszczem.
Jarosław Marek Rymkiewicz: DO SNOWIA I DALEJ... – żałuję bardzo, że w roku mickiewiczowskiego jubileuszu nie wznowiono, w jednolitej szacie graficznej, wszystkich dotychczasowych tomów cyklu Rymkiewicza „Jak bajeczne żurawie”. Składają się nań dotąd, przypomnę, „Żmut” (1987), „Baket” (1988), „Kilka szczegółów” (1994) i właśnie „Do Snowia...” (1996), książka, na którą można jeszcze trafić w księgarniach; w zapowiedziach tom piąty, „Na Judahu skale”. Tym razem mamy do czynienia z dwiema narracjami: w centrum pierwszej, „Od Płużyn”, znajduje się jezioro Świteź, bohaterem drugiej, „Do Snowia”, jest Ludwik Spitznagel, który 26 lutego 1827 roku popełnił samobójstwo właśnie w Snowiu, majątku Rdułtowskich. „Opowieść-rzeka o życiu Mickiewicza rozbitym na atomy drobiazgów”, jak ten cykl nazwała prof. Witkowska, ma swych zaprzysięgłych entuzjastów, choć autor dawno już zatarł granice między historią literatury a prozą.
Wiktor Weintraub: MICKIEWICZ – MISTYCZNY POLITYK I INNE STUDIA O POECIE. Wybrała i opracowała Zofia Stefanowska – zmarły w 1988 r. znakomity polonista, profesor Uniwersytetu Harvarda, twórczością Mickiewicza zajmował się przez kilka dziesięcioleci. Wyniki swych badań ogłosił w poświęconych poecie książkach; problemem, który w nich powracał, był profetyzm Mickiewicza i wpływ, jaki wywarł na niego Louis Claude de Saint-Martin. Problemem tym zajął się Weintraub po raz pierwszy w studium „Mickiewicz – mistyczny polityk”; otwiera ono tom opracowany przez prof. Stefanowską. Wprowadziwszy czytelnika w „gąszcz sprzeczności”, jakim są dzieje Mickiewicza-polityka, powiada autor studium: „Osobliwość działalności politycznej Mickiewicza nie polegała na jego celach. Jako polityk dążący do tego, żeby ideały chrześcijańskie stały się realnością życia politycznego, należał do dawnej i szacownej tradycji w europejskiej myśli politycznej. Jego działalność polityczna była tak osobliwa dlatego, że całkowicie lekceważąc formy organizacyjne i taktykę polityczną, chciał iść na skróty od ideałów do rzeczywistości politycznej. Mocno wierząc, że siła ducha i duch poświęcenia mogą zdziałać cuda, raz po raz szturmował niebiosa o cudy. Jego polityka nie była z tego świata.” Poza studium tytułowym znaleźć można w tomie uwagi o „Dziadów części III”, o „Historii przyszłości”, o prelekcjach paryskich, o Towiańskim jako „budzicielu poezji Mickiewicza”... Osobną, bardzo interesującą część zbioru stanowią recenzje krajowych książek o Mickiewiczu, ogłaszane w londyńskich „Wiadomościach”; jak słusznie podkreśla Stefanowska: „Jako pisarz emigracyjny był Weintraub szczególnie wrażliwy na polityczne serwituty prac o Mickiewiczu, odczytywał je bezbłędnie, komentował złośliwie.”
Alina Witkowska: CELINA I ADAM MICKIEWICZOWIE – w serii traktującej o sławnych parach, w towarzystwie Kennedych i Lennonów, ale także Iwaszkiewiczów oraz Dąbrowskiej i Stempowskiego – opowieść o małżeństwie wieszcza. Małżeństwie niezbyt szczęśliwym, naznaczonym chorobą psychiczną Celiny, której „zdeformowana wyobraźnia – jak pisze prof. Witkowska – żywiła się kształtami romantycznych światów”. To „romantyczne szaleństwo” silnie oddziałało na życie Mickiewicza i wpłynęło na jego stosunek do Towiańskiego, który wystąpił wobec Celiny w roli uzdrowiciela. Zanim jednak ktokolwiek pomyślał o ślubie Adama z Celiną, poeta zaprzyjaźnił się z matką Celiny, „królową tonów” sławną pianistką Marią z Wołowskich Szymanowską. O niej także tu przeczytamy, i o dziejach frankistów Wołowskich, i o obyczajowości epoki. Najważniejsza jest jednak próba dotarcia do nieobecnego w zbiorowej pamięci, zagłuszonego po części przez manipulacje potomnych, prawdziwego głosu żony poety...
Alina Witkowska: MICKIEWICZ. SŁOWO I CZYN – wydana po raz pierwszy ponad dwadzieścia lat temu, odnotowana już na tych łamach
(„TP” nr 32/98), książka prof. Witkowskiej nie jest tradycyjną monografią. Osiem rozdziałów ułożonych wedle chronologiczno-problemowego klucza, od „Filomaty i Gustawa” po „Błędnego rycerza rewolucji” (rzecz o ostatniej podróży do Konstantynopola), tworzy jednak wyrazisty portret Mickiewicza, znacząc najważniejsze etapy jego duchowego i pisarskiego rozwoju. Kolejne wznowienie wzbogacono licznymi ilustracjami i uzupełniono odniesieniami do najnowszych publikacji mickiewiczologów. W tym miejscu wspomnieć przynajmniej wypada o najnowszej książce tejże autorki: „Cześć i skandale”, rzecz poświęcona życiu polskiej wspólnoty wychodźczej we Francji i oparta o źródła po części niepublikowane, znacznie wzbogaca obraz środowiska, w którym Mickiewicz spędził znaczną część swego dojrzałego życia.
Opracowali:
Tomasz Fiałkowski, Andrzej Franaszek,
Andrzej Romanowski, Marian Stala
|