Apokryf






 

Halina Florkowska-Francić

Pozyskać opinię Europy 

Obok czynu zbrojnego i zabiegów dyplomatycznych ważnym elementem w polskich wysiłkach „wybijania się na niepodległość” były podczas Wielkiej Wojny akcje informacyjno-propagandowe adresowane do zachodniej opinii publicznej. W społecznej świadomości są one jednak dziś prawie nieobecne. Ale nie były doceniane i w okresie międzywojennym. Roman Dmowski sądził np., że ważniejsze od „normalnej” propagandy było bezpośrednie oddziaływanie na znaczące osobistości polityczne. Jednakże to właśnie propaganda polska rozpoczęta na Zachodzie niebawem po wybuchu wojny, kształtując opinię publiczną przygotowała grunt dla późniejszych politycznych działań. Zaangażowano w nią znaczne siły i fundusze, pochodzące ze środowisk o rozmaitych orientacjach politycznych, starano się dotrzeć do różnych kręgów społecznych Zachodu. Ale wielkie mocarstwa zaangażowane w światowy konflikt wprowadzały cenzurę krępującą organizowanie polskiej propagandy. Szczególnie dotkliwie dawało się to odczuć we Francji, związanej sojuszem z carską Rosją; nieustannie przypominał o tym nad Sekwaną ambasador Izwolskij, o którym nie bez racji mówiono, że „rządzi się jak Stackelberg w Warszawie”. 
Kluczowe znaczenie miały więc ośrodki funkcjonujące w państwach neutralnych, zwłaszcza w Szwajcarii. Kraj ten – będący spokojną wyspą w morzy wojennej pożogi – oferował większe niż gdzie indziej możliwości działania uchodźcom różnych narodowości. Szwajcaria była strategicznym punktem, w którym krzyżowały się akcje dyplomatyczne i wywiadowcze, a także prowadzone na wielką skalę działania propagandowe. Te ostatnie organizowały zarówno państwa walczące, jak i przedstawiciele narodów pragnących zwrócić uwagę świata na swój los. W Szwajcarii odbywały się spotkania Polaków, których wojna postawiła po dwóch stronach frontu. Możliwe tam były działania organizacji o przeciwstawnych opcjach politycznych: zarówno opowiadające się za rozwiązaniem „austropolskim”, jak i te, które sprawę polską wiązały ze zwycięstwem Ententy.
W Szwajcarii skupił się poważny polski potencjał intelektualny i polityczny. Byli to ludzie z dawna tam mieszkający, jak np. Ignacy Paderewski, oraz naukowcy pracujących w szwajcarskich uczelniach: Gabriel Narutowicz w Zurychu, Zygmunt Laskowski w Genewie, Tadeusz Estreicher, Józef Wierusz-Kowalski, Stanisław Dobrzycki we Fryburgu i inni. Do nich dołączyli ci, których wojna zastała na Zachodzie: Jan Kucharzewski, Ludwik Janowski, Erazm Piltz, szukający schronienia przed wojną, jak Henryk Sienkiewicz czy Szymon Askenazy. Nad Lemanem znalazły więc swoje siedziby główne organizacje polskie, koordynujące działalność podobnych ośrodków w innych krajach. 
Z przekonania o niedostatecznej wiedzy Zachodu na temat Polski zrodziły się w kraju i za granicą inicjatywy wydania „podręcznika encyklopedycznego o Polsce”. W Lozannie z taką koncepcją wystąpił w listopadzie 1914 r. Erazm Piltz, publicysta i polityk ugodowego Stronnictwa Polityki Realnej, zyskując poparcie Sienkiewicza i Paderewskiego. W tym samym czasie podobny pomysł powstał w Warszawie w kręgu tzw. secesji (grupy, która w 1911 r. oderwała się od Narodowej Demokracji). Niebawem grono warszawskich uczonych przystąpiło do opracowywania encyklopedii. Również w Paryżu przygotowywano się do wydania „książki zbiorowej o Polsce”, a przedsięwzięciu patronował m.in. ordynat Maurycy Zamoyski. Natomiast w Wiedniu, gdzie na przełomie 1914 i 1915 znalazło się wielu polskich uchodźców, z inicjatywy bpa Władysława Bandurskiego w kręgach związanych z NKN-em zaczęto przygotowywać książkę pt. „Polska. Rzecz jej przeszłości i przyszłości”. Dwie ostatnie inicjatywy okazały się wprawdzie efemeryczne, ale nie pozostały bez echa. Z jednej strony bowiem materiały zebrane do wydawnictwa paryskiego zostały przesłane do Lozanny, z drugiej zaś uczestnicy wiedeńskich zebrań rozpoczęli współpracę z ośrodkiem lozańskim. Nad Lemanem powstało więc centrum polskiego ruchu edytorskiego i publicystycznego. 
Świadomość wagi podjętych działań oraz przekonanie, że wojna nie skończy się rychło, spowodowały rozrastanie się encyklopedycznego przedsięwzięcia od pierwotnie planowanej broszury informacyjnej do poważnego wydawnictwa. Zajęcie Warszawy przez Niemców w sierpniu 1915 r. i okupacja Królestwa Polskiego oraz wynikające stąd nowe zadania propagandowe doprowadziły do zmian organizacyjnych. Doszło wówczas do podziału: w Lozannie pod redakcją Piltza opracowywano tzw. małą encyklopedię, natomiast koordynacją prac nad jej wielotomową wersją zajął się Komitet Wydawnictw Encyklopedycznych we Fryburgu. W październiku 1916, po długich i ostrych dyskusjach oraz wielu przeróbkach, ukazała się „Petite encyclopédie polonaise”. Wydano ją w nakładzie dwóch tysięcy egzemplarzy, była to książka małego formatu, zawierająca 478 stron, z mapą Rzeczypospolitej w granicach z 1771 r. Składała się z trzech części: statystyka, historia, życie polityczne, następnie życie ekonomiczno-społeczne i w końcu: życie intelektualne. Od razu rozpoczęto ją rozsyłać według klucza, który Piltz określił następująco: „przyjaciołom Polski, albo tym, których takimi zrobić pragnęlibyśmy, wszystkim najwybitniejszym mężom stanu, ministrom, politykom, deputowanym, publicystom itd”. Nie ograniczał się przy tym do aktualnych ministrów, pamiętając i o byłych wysokich urzędnikach, zwłaszcza francuskich. Należy podkreślić, że książkę posyłano nie tylko aliantom i publicystom stojącym po stronie Czwórprzymierza, ale i ich przeciwnikom. Niebawem do Lozanny zaczęły nadchodzić podziękowania i prośby o nowe egzemplarze. Książka bowiem wzbudziła uwagę, chwalono ją i podkreślano, że ukazała się w odpowiednim czasie. Traf chciał, że pojawienie się „Petite encyclopédie polonaise” zbiegło się z ogłoszeniem aktu 5 listopada 1916 r., stąd więc zainteresowanie dziełem wśród publicystów i zachodnich polityków. Dostrzegł je np. Pierre de Margerie, dyrektor departamentu politycznego przy Quai d’Orsay, podkreślając, że pojawiła się ona w momencie, gdy sprawa polska szczególnie przyciąga uwagę. Natychmiast przystąpiono do przekładu na angielski. Prace pod kierunkiem znanej przyjaciółki Polski Almy Tademy zakończono w 1918 r., kiedy w Londynie ukazał się tom zatytułowany „Poland”. 
Równocześnie z encyklopedią „lozańską” wyszedł we Fryburgu pierwszy zeszyt wielkiej „Encyclopédie polonaise”. Wydawnictwo to ukazywało się stopniowo i nie zostało sfinalizowane ani przed końcem wojny, ani później. Jednak i ono odegrało ważną rolę, zwłaszcza podczas Kongresu Pokojowego, kiedy niektóre zeszyty drukowano w pośpiechu i wysyłano do Paryża na potrzeby Komitetu Narodowego Polskiego. 
Nieco odmienne były losy tzw. encyklopedii „warszawskiej”. Zebrane do niej materiały przesłano na Zachód, by wsparły informacyjno – propagandowe działania londyńskiego The Polish Information Committee kierowanego przez Augusta Zaleskiego. A kiedy dotarły do Szwajcarii, wydano je w 1918 r. w Lozannie pt. „La Pologne, son histoire, son organisation et sa vie” oraz w Bernie po niemiecku jako „Polens Entwicklung und gegenwärtiger Zustand”. 
Zarówno mała encyklopedia „lozańska”, jak i wielka „fryburska” wolne były od wyraźnej orientacji politycznej. Był to rezultat sporów między autorami i recenzentami poszczególnych części dzieła, wyznawali oni bowiem rozmaite poglądy polityczne i przeto wzajemnie się kontrolowali. Jedynie encyklopedia „warszawska” w ostatnim fragmencie zajmowała się reakcjami społeczeństwa polskiego na wybuch wojny, akcentując działania legionowe i porównując je do formacji Jana Henryka Dąbrowskiego. 
Publikacje encyklopedyczne spełniały różne role. Mała była przeznaczona przede wszystkim dla środowisk opiniotwórczych i politycznych, gdyż podawała w dużym skondensowaniu podstawowe wiadomości. Natomiast encyklopedia „fryburska” dzięki szczegółowości i rozbudowanemu obrazowi Polski stawała się podstawą prac studyjnych przedstawianych podczas Kongresu Pokojowego. Wydaje się, iż encyklopedia „fryburska”, choć nieukończona, wywarła wpływ większy niż „warszawska”. Przy ówczesnych podziałach politycznych fakt, że była ona dziełem wspólnym i stojącym ponad politycznymi orientacjami, otwierał jej drzwi w dyplomatycznym Paryżu.
Wszystkie wspomniane wydawnictwa kładły nacisk na to, że geograficznie i narodowo Polska stanowi zjawisko indywidualne, ożywione nieprzerwaną tradycją; że należy do kultury zachodnioeuropejskiej; że jest rozwiniętym organizmem społecznym i gospodarczym, sprzeciwiającym się zniszczeniom przez wielkie potęgi. Autorzy dowodzili, że Polska posiada możliwości rozwoju i wolę życia, a naród rządzić się może samodzielnie. 
Dzieła owe stanowiły jedynie część działań informacyjnych-propagandowych na Zachodzie. Propagandą sensu stricto zajmowały się inne instytucje, spośród których najważniejsza była Centralna Agencja Polska powstała w połowie września 1915 r. w Lozannie, kierowana przez Erazma Piltza, a następnie Mariana Seydę. Przyszłość Polski wiązała ona z Ententą. W biuletynach adresowanych głównie do prasy szwajcarskiej, francuskiej i włoskiej. CAP informowała o wydarzeniach na ziemiach polskich (do lipca 1919 r. wyszło tysiąc biuletynów) i nieustannie śledziła przemiany opinii międzynarodowej nt. sprawy polskiej. Do osobistości świata polityki i mediów adresowano specjalne „Informations et Documents”. Chodziło o to, aby z masy wiadomości podawanych przez prasę międzynarodową wydobyć i nagłośnić te, które informowały o wystąpieniach polityków polskich. Placówka lozańska współpracowała z paryską Agencją Prasową Kazimierza Woźnickiego oraz z rzymską Macieja Loreta, a także z polonijnymi, prokoalicyjnymi ośrodkami w USA, które ją finansowały. Ścisłe więzi łączyły ją z wpływowymi gazetami: „Gazette de Lausanne” , „Journal de Genčve”, z paryskim „Journal des Débats” a także z tamtejszą „Polonią” Wacława Gąsiorowskiego. 
W Lozannie działało też niepodległościowe Stowarzyszenie „La Pologne et la Guerre” pod kierunkiem Jana Kucharzewskiego. Opowiadało się za niepodległością w granicach sprzed I rozbioru. Nie angażując się po żadnej z walczących stron było zarazem antyniemieckie i antyrosyjskie, nie kryło przy tym krytyki wobec polityki francuskiej. Działalność propagandowa Stowarzyszenia koncentrowała się na wydawaniu broszur (wyszło ich siedemnaście) oraz periodyków („L’Aigle Blanc” i „Moniteur Polonais”). Członkowie Stowarzyszenia publikowali w prestiżowym „Revue Politique Internationale”, które na czas wojny przeniosło się z Paryża nad Leman. Organizowali też wiele odczytów, do najbardziej udanych należały imprezy z udziałem dziennikarza szwajcarskiego Edmonda Privata, znanego z wojennych reportaży z ziem polskich. 
Również agendy krakowskiego NKN-u uznały, że „grunt szwajcarski jest dla sprawy polskiej jedną z ważniejszych placówek”. Prolegionową propagandę na tym terenie prowadziło Centralne Polskie Biuro Prasowe działające początkowo w Rapperswilu, później w Bernie. Pomocy finansowej udzielał mu Komitet Obrony Narodowej w USA, a pośredniczył w tym Gabriel Narutowicz. Biuro weszło w kontakty z wpływowymi dziennikami, np. z „Neue Zürcher Zeitung” i „Basler Nachrichten”. Na jego działania propagandowe wpłynęły spory wewnątrz obozu aktywistycznego. Biuro berneńskie pozostało wierne Władysławowi Sikorskiemu, podczas gdy linię Józefa Piłsudskiego propagował Władysław Baranowski, wydając w Genewie „Echo de Varsovie”. 
Swoistą propagandę prowadził także Komitet Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce działający w Vevey pod kierunkiem Sienkiewicza, współpracujący z 174. komitetami na całym świecie. Z obawy przed trudnościami w dostarczeniu pomocy Polakom po obu stronach frontu, Komitet stronił od politycznych wypowiedzi, koncentrując się na ukazywaniu zniszczeń na ziemiach polskich i cierpień podzielonego wojną narodu. W latach 1915–1919 przekazano do Polski, przez Vevey, pomoc w wysokości prawie 20 milionów franków szwajcarskich. 
Uroczyście obchodzono też za granicą wszelkie święta narodowe, na które zapraszano miejscowe społeczności. W 1916 r. obchodzono 125. rocznicę Konstytucji 
3 Maja; w październiku 1917 r. stulecie śmierci Kościuszki przybrało światowy zasięg. Każda uroczystość na obczyźnie, nawet obrzęd funeralny, stawała się okazją do manifestowania obecności i dążeń Polaków, np. ceremonia zorganizowana w Vevey w listopadzie 1916 r. po śmierci Henryka Sienkiewicza – miała wszelkie cechy polskiej uroczystości państwowej (z udziałem przedstawicieli walczących mocarstw). 
Polska propaganda czasu I wojny prowadzona była różnymi środkami. Dominowało słowo drukowane, lecz starano się wykorzystywać także obraz: rozdawano bądź sprzedawano pocztówki przedstawiające wojenne zniszczenia w Polsce, ale również jej krajobrazy, zabytki kultury i sztuki; sięgano też po „obrazy świetlne i filmy kinematograficzne”. Pod koniec wojny w Sekcji Propagandy KNP w Paryżu starano się, aby w tamtejszych „kinematografach były wystawiane aktualności polskie”. Podpisano umowę z wytwórnią Gaumont na produkcję i wymianę filmów o Polsce. 
Trudno mierzyć skuteczność wszystkich tych akcji. Niewątpliwie jednak spełniły one pozytywną rolę, budząc na Zachodzie zainteresowanie i sympatie do sprawy polskiej, mobilizując do jej obrony.


Profesor Halina Florkowska-Frančić – historyk pracujący w Instytucie Polonijnym UJ. Ostatnio wydała książkę pt. „Między Lozanną, Fryburgiem i Vevey. Z dziejów polskich organizacji w Szwajcarii w latach 1914–1917”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

     

     

     























„Apokryf” nr 13 w „TP” nr 45/1998

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl