Apokryf






Jerzy Turowicz

Osiemdziesiąt pięć


Czesław Miłosz kończy osiemdziesiąty piąty rok życia. Te urodziny to – można powiedzieć – swego rodzaju święto polskiej kultury, święto poezji, a także święto „Tygodnika Powszechnego” oraz – jeśli wolno małe z wielkim zestawiać – święto dla piszącego te słowa. Mam szczęście zaliczać się do grona przyjaciół Czesława Miłosza od lat przeszło pięćdziesięciu, a podziw, jaki żywię dla jego wspaniałej poezji, datuje się od pierwszego tomiku tej poezji, noszącego tytuł „Poemat o czasie zastygłym”, który ukazał się drukiem w Wilnie w roku 1933. Ale nie o mojej osobistej przygodzie z Miłoszem chcę tu mówić.


Kiedy mówię o święcie „Tygodnika Powszechnego”, święcie, które właśnie czcimy specjalnym wydaniem naszego „Apokryfu”, to opiera się ono także o długoletnie związki „Tygodnika” z wielkim poetą. W ciągu lat, w których Miłosz przebywał na emigracji, najpierw we Francji, a potem nad zatoką San Francisco, jego poezja znajdowała się w PRL-u na indeksie, nawet jego nazwiska cenzura nie tolerowała w druku. Śledziliśmy jego twórczość, tak poetycką, jak i eseje, w zeszytach paryskiej „Kultury”, w książkach wydawanych w Paryżu przez Jerzego Giedroycia i nielegalnie przemycanych do kraju, w kursujących wśród „wtajemniczonych” maszynopisach. Zdarzało nam się w „Tygodniku” cytować fragmenty jego poezji, opatrując je informacją: „jak mówi poeta”. A niejeden raz zdarzało nam się już wtedy publikować jego utwory, podpisując je pseudonimem.
Po Nagrodzie Nobla Czesław Miłosz powrócił do kraju, z którym zresztą nigdy więzi nie zerwał, powrócił – chciałoby się powiedzieć – triumfalnie, ale to nie jest właściwe słowo, raczej: entuzjastycznie witany przez liczne, coraz liczniejsze rzesze wielbicieli jego twórczości. Powrócił wprawdzie nie na stałe, nadal mieszka w Berkeley, gdzie przez wiele lat wykładał literaturę polską i rosyjską, ale co roku kilka miesięcy spędza w Polsce, właśnie w Krakowie, który może jakoś przypomina mu Wilno i ziemię rodzinną, i dzięki temu właśnie możemy tu, w Krakowie, świętować jego urodziny.
Nagroda Nobla zniosła oczywiście wszelkie zakazy. Chyba się nie mylę sądząc, że pierwsze utwory Miłosza, drukowane „legalnie” w kraju, ukazały się właśnie na łamach „Tygodnika”. Oczywiście Miłosz publikował i publikuje swoje utwory także w kilku innych czasopismach. Niemniej w ciągu tych ostatnich kilkunastu lat drukowaliśmy dziesiątki jego wierszy, esejów, artykułów krytycznych czy publicystycznych, a także niedawno rozpoczęty cykl miniatur eseistycznych pod wspólnym tytułem „Tematy do odstąpienia”. O swojej więzi z naszym pismem mówi Czesław Miłosz w artykule: „No to co zrobię? Dlaczego piszę do »Tygodnika«”, ogłoszonym przez nas w roku 1993. Dodajmy tu jeszcze, że szereg tomów poezji i prozy Miłosza ukazało się w naszym wydawnictwie Znak, choć – oczywiście – ukazywały się one także w innych oficynach.
Nie moją jest rzeczą mówić tu o twórczości Czesława Miłosza, inni to robili, robią i będą robić w sposób dużo bardziej kompetentny. Powiem tylko, że ta twórczość jest wielkim światłem literatury naszego czasu, w skali nie tylko polskiej. Poezja ta, sięgająca szczytów artyzmu, jest w pełni oryginalna w tym sensie, że Miłosza nie można przypisać do żadnej „szkoły”, ani też niełatwo byłoby znaleźć jego uczniów czy naśladowców. Ale przede wszystkim jest to poezja, jak też i cała jego twórczość, pełna mądrości, głębokiej refleksji i zadumy nad światem i nad kondycją ludzką, poezja metafizyczna. Poezja, która pomaga rozumieć świat, w którym żyjemy i czas, w którym żyjemy.
Jest powodem wielkiej radości, że swoje osiemdziesiąte piąte urodziny Czesław Miłosz obchodzi w pełni sił twórczych. Więź Czesława Miłosza z naszym pismem, fakt, że możemy publikować jego utwory, jest dla nas powodem do dumy i do wdzięczności. Dumy, że mamy wśród współpracowników tego, o którym Josif Brodski powiedział, że „jest jednym z największych poetów naszych czasów, jeżeli nie największym...”.
Niech ten zeszyt „Apokryfu” będzie w dniu jego urodzin wyrazem wdzięczności dla Czesława Miłosza, wdzięczności za przyjaźń i za twórczość. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

     

     

     























„Apokryf” nr 9 w „TP” nr 26/1996

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl