|
Apokryf
Kraj/Prawa człowieka
Marek Nowicki
Standard minimum
Zastanawiając się nad wydarzeniami, które w naszym kraju w 1995 roku były ważne dla wolności i praw jednostki, sięgnąłem po Europejską Konwencję Praw Człowieka. Ten skromny, złożony z kilkunastu zaledwie merytorycznych artykułów dokument określa minimalny standard praw i wolności w Europie. Przyjrzyjmy się niektórym z tych praw.
PRAWO DO ŻYCIA
W tym roku Sejm, przełamując sprzeciw Senatu, przyjął 5-letnie moratorium na wykonywanie kary śmierci. Można ją jednak nadal orzekać i Polska, obok Albanii, Bułgarii, Turcji oraz państw, powstałych po rozpadzie ZSRR, należy do ostatnich krajów Europy utrzymujących tę karę. Nowelizując przepisy dotyczące użycia przez policję broni palnej, utrzymano możliwość zastosowania jej, a więc pośrednio zezwolono na zabicie człowieka, dla ochrony mienia, nie tylko zaś w obronie czyjegoś życia lub zdrowia.
W Polsce ciągle nie ma regulacji prawnej, dotyczącej dostępu do kosztownych, ratujących życie operacji, których wykonać można rocznie tylko ograniczoną ilość. Jej brak powoduje wytworzenie się kryteriów pozaprawnych, niekoniecznie najwłaściwszych moralnie. Osobnym problemem jest kwestia niepodejmowania leczenia przy złych rokowaniach pacjenta czy też przerywanie podtrzymujących przy życiu działań. Przykłady można by mnożyć – wydaje się, iż jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia na styku medycyny i prawa.
PRZYMUS I PRZEMOC
Pośrednio z prawem do życia związany jest obowiązek służby wojskowej. Ciągle przesłanką przyznania prawa do zastępczej służby jest uznanie przez złożoną z urzędników komisję, iż czyjeś sumienie zabrania mu służby w wojsku. O sumieniu nie rozstrzyga nawet sędzia, orzeka on jedynie o czynach, tym bardziej wykracza to więc poza kompetencje urzędnicze. W 1995 r. relacjonowano liczne przypadki powoływania do służby czynnej osób z upośledzeniem umysłowym. To szerszy problem. Komisje poborowe w praktyce ograniczają się do badania fizycznej zdolności do służby; nie jest oceniana, jak np. we Francji, również psychiczna przydatność do niej. Są ludzie, którzy z przyczyn psychicznych do służby się nie nadają – to spośród nich rekrutują się później samobójcy, dezerterzy i ci, którzy nagle, bez powodu, zaczynają strzelać stojąc na warcie.
Zakaz stosowania tortur oraz nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania (art. 3) oraz zakaz niewolnictwa i zmuszania do pracy przymusowej (art. 4) to jedyne przepisy Konwencji, których zasięgu nie wolno ograniczyć ustawą.
Istnieją przepisy zezwalające w wyjątkowych, określonych sytuacjach na stosowanie przemocy fizycznej – w działaniach służb policyjnych, w zakładach karnych, poprawczych, izbach wytrzeźwień i szpitalach psychiatrycznych. Zupełnie bezprawnie przemoc stosowana bywa w domach pomocy społecznej, szkołach i w wojsku.
W minionym roku wzrosła ilość sygnałów o brutalności w działaniach policji. Są to sprawy bardzo trudne dowodowo, najczęściej nie ma w nich bezstronnych świadków i pozostaje słowo pojedyńczego człowieka przeciw spójnym zeznaniom kilku policjantów.
Praca przymusowa pojawia się w Polsce w kilku miejscach. W wojsku – gdy żołnierze, miast szkolić się w swoim rzemiośle, zostają zmuszani do pracy służącej czyimś – choćby i społeczeństwa – interesom gospodarczym. W szkole – gdy stosowana bywa jako kara lub przybiera formę obowiązkowej
„pracy społecznej”, albo też gdy rodziców, których nie stać na wniesienie dobrowolnej przecież opłaty na komitet rodzicielski, nakłania się
„w zamian” do pracy. Nadal nie ma tu w praktyce żadnej ochrony przed wyzyskiem. Obserwując terapię przez pracę osób cierpiących na zaburzenia psychiczne można też niekiedy zastanawiać się, gdzie kończy się terapia, a zaczyna przymusowa praca.
WOLNOŚĆ OSOBISTA
Artykuł 5 Konwencji mówi o prawie do wolności osobistej. W 1995 r. zaszły tu dwie ważne zmiany. 20 stycznia weszła wreszcie w życie ustawa psychiatryczna, przekazująca sądom prawo decydowania o przymusowym umieszczeniu w szpitalu psychiatrycznym osoby, która ze względu na zaburzenia psychiczne stwarza zagrożenie dla czyjegoś lub własnego życia albo zdrowia.
Drugim ważnym osiągnięciem było znowelizowanie kodeksu postępowania karnego i przekazanie decyzji o aresztowaniu podejrzanego z rąk prokuratora w ręce sądu. W myśl Konwencji, o wolności osobistej może decydować tylko niezawisły sędzia. Prokurator nie jest niezawisły – podlega swoim przełożonym, z których najwyższym jest Prokurator Generalny (w Polsce jest nim minister sprawiedliwości). Tym samym usunięto dwie spośród trzech podstawowych sprzeczności polskiego prawa z art. 5 Konwencji. Pozostała trzecia. W wojsku w sprawach dyscyplinarnych decyzję o pozbawieniu żołnierza wolności może podjąć jego przełożony, który nie tylko nie jest niezawisły, ale w dodatku często jest stroną konfliktu.
W praktyce zdarza się, że policja zatrzymuje ludzi na jakiś czas nie tylko gdy
„istnieje uzasadnione przypuszczenie, że popełniła ona przestępstwo, a zachodzi obawa ukrycia się tej osoby lub zatarcia śladów przestępstwa”, na co zezwala ustawa, ale dla innch celów. Tak było np. w Krakowie, gdy zatrzymano wzywających w dniu wyborów do ich bojkotu anarchistów. Istnieją też podstawy do obaw, iż w domach pomocy społecznej pozbawia się bezprawnie wolności osobistej pensjonariuszy.
SĄDOWNICTWO
Przestrzeganie prawa do szybkiego, sprawiedliwego procesu przed niezawisłym sądem (art. 6) uległo poprawie przez przyjęcie ustawy zastępującej od przyszłego roku rewizję nadzwyczajną kasacją. Obecnie każdej ze stron, jeśli uzna, iż w postępowaniu sądowym naruszono w poważnym stopniu procedurę, przysługiwać będzie prawo wystąpienia o kasację orzeczenia.
Nadal natomiast sądownictwo traktowane jest w budżecie państwa jak jedno z wielu roszczeniowych ministerstw, nie zaś jak trzecia władza, kontrolująca i równoważąca rząd i parlament. Konsekwencją tego jest, niezależnie od najlepszej woli sędziów, niewydolność sądownictwa i w konsekwencji naruszanie prawa do szybkiego procesu. Wydawane po latach orzeczenia w sprawach cywilnych często nie są już w stanie naprawić szkody, a spóźnione kary odbierane są jako krzywdy, nie zaś wymierzenie sprawiedliwości.
Osobnym problemem jest wprowadzenie w tym roku do procedury karnej świadka incognito, którego tożsamość ma pozostać tajemnicą dla oskarżonego i jego obrońcy. Zadawać oni mogą świadkowi pytania tylko za pośrednictwem sądu. Ponieważ dla sądu ważne są nie tylko odpowiedzi świadka, ale i jego reakcje na pytania, w Niemczech na przykład sędziowie śledzą świadka na monitorze telewizyjnym, a jego głos, zniekształcony przez specjalne urządzenie, słyszą wszyscy uczestnicy postępowania. W Polsce możliwości takich długo nie będzie i pojawia się wątpliwość, czy nie doprowadzi to do naruszenia równości stron procesowych.
PRYWATNOŚĆ
Prawo do prywatności (art. 8) jest jednym z gorzej rozumianych w Europie Centralnej praw. (Dość powiedzieć, że np. w języku rosyjskim w ogóle nie ma takiego terminu.)
Policja nadużywa prawa do legitymowania ludzi, co narusza ich prywatność, w szkołach i internatach nauczyciele i wychowawcy bezprawnie przeszukują rzeczy uczniów, korespondencja pacjentów psychiatrycznych i skazanych bywa poddawana kontroli, tajemnica lekarska jest słabo chroniona. Najważniejszą zmianą dotyczącą prawa do prywatności była w 1995 r. nowelizacja ustaw policyjnych, zezwalająca policji i UOP na szerokie stosowanie środków operacyjnych, takich jak podsłuch, podgląd, kontrola korespondencji nie w celu wykrycia przestępstw, lecz dla zapobiegania im. Zgodę na takie prewencyjne działania może wydać minister spraw wewnętrznych wraz z prokuratorem generalnym. Przepis ten stwarza możliwości nadużycia, a próby poddania procedury wydawania takich zezwoleń kontroli sądowej nie dały rezultatu.
WOLNOŚĆ SŁOWA
Wolność słowa (art. 10 Konwencji) naruszana jest przez art. 270 kk, głoszący, iż
„kto publicznie lży, wyszydza lub poniża” naczelne organy RP, podlega karze pozbawienia wolności. Artykuł ten bywał wykorzystywany w ostatnich latach do ochrony dobrego imienia konkretnych polityków. Polityk może, na drodze cywilnej, bronić się sam, absolutnie niedopuszczalne jest jednak wykorzystywanie w tym celu potęgi państwa – prokuratorów, policji, więzień. To nie jest domena prawa karnego.
Chronione tym samym artykułem prawo do informacji ograniczane jest ustawą o tajemnicy państwowej i służbowej, która pozwala władzy wykonawczej arbitralnie decydować, co uzna za taką tajemnicę. Nie istnieje w Polsce kontrola sądowa, czy urzędnik, który odmawia udzielenia informacji zasłaniając się tajemnicą państwową, chroni rzeczywiście interes państwa, czy też kryje swoją niekompetencję, by nie wspomnieć o brzydszych rzeczach. W tym zakresie rok 1995 nie zmienił niczego.
Przyniósł on jednak pewne, związane z polityką, zagrożenie dla obywatelskich swobód i praw. Są w państwie osoby, które ze względu na pełnione stanowiska muszą pozostać poza podejrzeniami, iż działania ich mogłyby mieć związek z szukaniem popularności u jakichś grup wyborców. W Polsce, w moim przekonaniu, jest sześć takich stanowisk. Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Rzecznik Praw Obywatelskich oraz szefowie NIK, sztabu generalnego WP i banku centralnego. Ich włączenie się w czynną grę polityczną, a zwłaszcza w bezpośrednie wybory, może na lata podważyć zaufanie do tych instytucji. Nie ufający im zaś obywatel przestaje traktować państwo jako gwaranta swego bezpieczeństwa, przestaje czuć, że to państwo jest jego i dla niego. I niestety dwie spośród tych osób ostatecznie kandydowały do prezydentury. To duża strata.
Autor jest prezesem zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w Polsce.
|